Robert Pich: Jeśli awansujemy do pucharów, każdy będzie zadowolony [WYWIAD]

– Nie jest łatwo w tak krótkim czasie przebudować całkowicie zespół i od razu oczekiwać od niego perfekcji. Jeśli jednak na zakończenie sezonu awansujemy do europejskich pucharów, na pewno każdy będzie zadowolony – mówi w obszernym wywiadzie skrzydłowy Śląska Wrocław Robert Pich.

  • fot. Patryk Załęczny


W najbliższej kolejce Śląsk Wrocław czeka bardzo trudne starcie z Legią Warszawa. Co myślicie o tym pojedynku?

Robert Pich: – Na pewno już się nie możemy doczekać. Jest to przecież mistrz Polski, mający bardzo dobrą drużynę. Pokonanie takiego przeciwnika na pewno pomoże nam jeszcze bardziej podnieść morale. Tym bardziej, że zagramy przed własną publicznością i musimy udowodnić, że nasza zdobycz punktowa wcale nie jest przypadkowa.

Ostatnie spotkania pokazują, że w zespole drzemie naprawdę bardzo duży potencjał. Jak oceniasz szanse WKS-u w tym sezonie?

– Zarówno drużyna, jak i szefowie chcą, abyśmy zajęli miejsce w górze tabeli Lotto Ekstraklasy. Na pewno musimy przychylnie patrzeć na ich starania odnośnie wzmocnienia zespołu. Dołączyło do nas wielu bardzo dobrych zawodników i dzięki temu posiadamy naprawdę silną ekipę. Staramy się grać jak najlepiej i naprawdę wierzę, że kibice będą jeszcze z nas dumni. Trzeba jednak pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy. Nie jest łatwo w tak krótkim czasie przebudować całkowicie zespół i od razu oczekiwać od niego perfekcji. Nawet największe kluby świata mają problem z takimi rzeczami. W tym sezonie udowodniliśmy już, że potrafimy grać dobrze w piłkę, a jeśli wyeliminujemy drobne błędy, będziemy naprawdę jedną z groźniejszych drużyn w lidze. Jeśli na zakończenie sezonu awansujemy do europejskich pucharów, na pewno każdy będzie zadowolony.

W przerwie na reprezentację rozgrywaliście towarzyskie spotkanie z Piastem Gliwice. Cenny sparing w przerwie na reprezentację?

– Na pewno było to bardzo cenne doświadczenie. W pierwszej połowie próbowaliśmy nieco innego ustawienia w defensywie, w drugiej powróciliśmy już do naszego nominalnego. Mecz dał nam namacalną możliwość kontaktu z takim ustawieniem i również dał trenerom odpowiedź na kilka pytań.

W obecnych rozgrywkach cieszysz się zaufaniem trenera. Czym wyróżniasz się na tle innych zawodników, którzy muszą oglądać Twoje występy tylko z ławki rezerwowych?

– Na pewno jestem zadowolony z faktu, że trener mi ufa, ale naprawdę ciężko jest oceniać samego siebie. W każdym meczu i na każdym treningu staram się dawać z siebie wszystko i cieszę się, że szkoleniowiec to dostrzega. Nie chcę nikogo oceniać, dlatego to pytanie powinno raczej trafić do trenera Urbana, który najlepiej wie, kto powinien grać w danym spotkaniu, żeby najbardziej zyskał zespół. W każdym meczu zostawiam mnóstwo zdrowia.

Jakiś czas temu borykałeś się z drobnym urazem. Rozumiem, że już jesteś w pełni zdrowy i nie potrzebujesz dłuższego odpoczynku?

– Miałem problemy z naciągniętym mięśniem łydki, ale już jestem w pełni dyspozycji. W meczu towarzyskim z Piastem zagrałem cały mecz i czułem się naprawdę bardzo dobrze. Ten pojedynek też dał mi odpowiedź, czy już jestem w stanie wytrzymać tempo całego spotkania.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że nigdy nie wrócisz do 2. Bundesligi. Trudna liga czy grając w Kaiserslautern borykałeś się z jakimiś innymi problemami?

– Nie mogę narzekać ani na szkoleniowców, ani na jednostki treningowe. Nie podobał mi się jedynie styl gry, jaki preferowała moja niemiecka drużyna. Nie mogłem w pełni pokazać wachlarza swoich umiejętności. Kaiserslautern było bardziej nastawione na bieganie i walkę o drugą piłkę, a nie szybką grę po ziemi. Jestem bardziej technicznym zawodnikiem, który w ten sposób chce dawać drużynie przewagę.

Podczas letniego okienka transferowego spekulowało się, że zmienisz klub. Najczęściej Twój transfer był wymieniany w kontekście Jagiellonii Białystok. Było coś na rzeczy?

– Pozostanie we Wrocławiu było dla mnie priorytetem. Fakt, było zainteresowanie ze strony Jagiellonii - co na pewno ucieszyłoby większość piłkarzy - ale ja zawsze powtarzałem, że chciałbym nadal przywdziewać trykot WKS-u. Byłem w kręgu zainteresowań też innych drużyn, ale na pewno nie żałuję, że pozostałem w klubie z Oporowskiej. Jestem zadowolony, że zarówno prezes, jak i dyrektor sportowy mi ufają.

Obecnie szkolisz się pod okiem znanego w Polsce Jana Urbana. Co możesz powiedzieć o metodach trenera i jego podejściu do zawodników?

– Trener preferuje techniczny styl gry, także dla mnie to idealne rozwiązanie. Treningi są zróżnicowane i cały czas podnosimy umiejętności. W swoich szeregach posiadamy wielu technicznych zawodników, więc chyba nikt nie może narzekać na prowadzone zajęcia. Takim stylem chcemy grać i takim stylem chcemy odnosić kolejne sukcesy.

Jak widzisz swoją dalszą przyszłość? Chcesz pozostać we wrocławskiej drużynie przez dłuższy czas, czy jeszcze będziesz próbował swoich sił za granicą?

– Na pewno chciałbym powalczyć jeszcze o to, żeby zagrać w dobrym klubie za granicą, ale nie jest to w tym momencie dla mnie najważniejszą rzeczą. Przede wszystkim skupiam się na swojej dyspozycji i zdrowiu, bo jeśli te dwie rzeczy dopiszą - zainteresowanie samo przyjdzie. Na tę chwilę chciałbym jednak wraz ze Śląskiem zrobić dobry wynik i zapisać się w historii tego klubu. Jeśli otrzymam jakąś propozycję, wówczas będę się zastanawiał.

Na boisku wyglądasz na bardzo opanowanego człowieka. Zatem można wysnuć tezę, że w życiu prywatnym jesteś spokojnym, wrażliwym mężem i ojcem?

– Dobrze zauważyłeś, jestem dość spokojnym człowiekiem i w życiu prywatnym i na boisku. Chociaż trener Urban czasami jeszcze powtarza mi, żebym w niektórych sytuacjach zachowywał zimną głowę i lepiej wybierał rozwiązania. Mam kochającą rodzinę i wierzę, że daję im wystarczająco dużo ciepła.

Największa pasja Roberta Picha poza futbolem?

– Trzy miesiące temu urodził się mój synek, także mogę zdecydowanie powiedzieć, że on pochłania całą moją energię. Uwielbiam spędzać z nim czas i chciałbym dać mu wszystko, czego tylko będzie potrzebował, tak, jak i żonie.

Zgłoś uwagę