Przed meczem Arka – Śląsk

Ligowa karuzela LOTTO Ekstraklasy nabiera rozpędu. W ramach piątej kolejki tych rozgrywek Śląsk Wrocław uda się na pomorze, by w sobotnie popołudnie zawalczyć o trzy punkty z Arką Gdynia. Początek meczu o godzinie 15:30.


Dla wrocławian to może być wymagająca przeprawa. Chociaż Arka gra „w kratkę” i spośród czterech meczów wygrała dwa, to właśnie te zwycięstwa odnosiła na własnym boisku. Wygrane po 3:0 z Wisłą Kraków i Ruchem Chorzów mogą zrobić wrażenie. To z pewnością będzie dobry test dla całej defensywy Śląska, z niepokonanym Mariuszem Pawełkiem na czele. „Mario” przeżywa renesans formy i w każdym kolejnym meczu imponuje refleksem i pewnością w interwencjach. W lidze nie wyjmował piłki z siatki już od 360 minut i trzymamy kciuki, aby ten licznik bił dalej.

Mariusz Rumak zapewnia, że pomimo rozegranego w środku tygodnia meczu pucharowego z Sandecją zakończonego dopiero po dogrywce, jego piłkarze są w dobrej dyspozycji - Moi piłkarze mają 120 minut w nogach, ale nie będzie to miało wpływu na postawę Śląska w meczu z Arka. W piłce profesjonalnej zawodnicy muszą być przygotowani na grę co trzy dni. Oczywiście nie wszyscy piłkarze przepracowali z nami cały okres przygotowawczy i muszę wziąć to pod uwagę. Celeban, Dvali, czy Kokoszka, którzy solidnie pracowali, nie mają problemów, by grać z taką częstotliwością.

Jedynym graczem, którego z pewnością nie zobaczymy na stadionie w Gdyni będzie Augusto. Portugalczyk, który dobrze wkomponował się w zespół doznał poważnej kontuzji złamania żebra i uszkodzenia płuca w spotkaniu w Nowym Sączu. Poza nim nikt nie narzeka na urazy i wszyscy powinni być do dyspozycji trenera. 

Śląsk i Arka są sąsiadami z ligowej tabeli, oba kluby zgromadziły po sześć punktów, ale to wrocławianie nie zaznali jeszcze w tym sezonie smaku porażki. Choć defensywa WKS-u spisuje się bez zarzutu, to można mieć pewne zastrzeżenia co do gry w ataku. Jedynie dwa strzelone gole w czterech kolejkach to wynik niezadowalający żadnego kibica. W środowym pojedynku w Pucharze Polski w końcu przełamał się Bence Mervo i to właśnie on może będzie lekarstwem na posuchę w ofensywie. Warto dodać, że Węgier dołączył do zespołu nieco później w związku z zawirowaniami wokół jego transferu i potrzeba czasu, by złapał odpowiednią formę. Nieco więcej należy też oczekiwać od Ryoty Morioki, który od początku sezonu nie daje zespołowi tyle jakości, ile dawał w końcówce poprzednich rozgrywek.

- W Gdyni czeka nas trudny mecz, a dodatkowo kibice Arki na pewno będą żywiołowo dopingować swój zespół. My jednak lubimy takie spotkania, nas to motywuje i już nie możemy doczekać się meczu. Lubimy wyzwania i jedziemy na Arkę z jednym celem, a jest nim zwycięstwo – takimi słowami zakończył konferencję prasową Mariusz Rumak. O tym, czy udało się zrealizować ten cel będziemy wiedzieć w sobotę po godzinie siedemnastej.

 

Zgłoś uwagę