Kuba Stankiewicz nagrał płytę z utworami Bronisława Kapera

Polska kolebką amerykańskiego jazzu? Niemożliwe. A jednak! Wrocławski pianista jazzowy Kuba Stankiewicz odkrywa dla nas kompozytorów znad Wisły, którzy pisali wielkie szlagiery jazzowe i podbili Hollywood. Tak, jak Bronisław Kaper, laureat pierwszego polskiego Oscara. Jego utwory Stankiewicz nagrał z zaprzyjaźnionymi muzykami w Los Angeles. Premiera płyty 15 kwietnia!

  • Kuba Stankiewicz – The Music of Bronisław Kaper

    Kuba Stankiewicz nagrał płytę z utworami Bronisława Kapera/fot. Tomasz Walków

  • Kuba Stankiewicz – The Music of Bronisław Kaper

    Wrocławski pianista jazzowy Kuba Stankiewicz/fot. Tomasz Walków

  • Kuba Stankiewicz – The Music of Bronisław Kaper

    Na początku 2016 roku ukaże się nowy album Kuby Stankiewicza/fot. Tomasz Walków

  • Kuba Stankiewicz – The Music of Bronisław Kaper

    Kuba Stankiewicz/fot. Tomasz Walków


Victor Young z…Warszawy

Jazzowe poszukiwania Kuby Stankiewicza zaczęły się od Victora Younga, Amerykanina, który skomponował takie jazzowe evergreeny, jak „Stella by Starlight”„Beautiful Love”, czy „Johnny Guitar”. Wrocławski pianista, zainspirowany przez saksofonistę Janusza Muniaka, postanowił zbadać, kim naprawdę był Victor Young i trafił na pasjonującą biografię…polskiego artysty (przeczytacie o niej w Jazzowe odkrycie Kuby Stankiewicza). Efektem jazzowego „śledztwa” stała się płyta „Stankiewicz/Young”. Nagrana w Los Angeles razem z kontrabasistą Darkiem Oleszkiewiczem i perkusistą Peterem Erskine’em w 2014 roku okazała się sporym sukcesem. Nie tylko na polskim rynku, także za oceanem, gdzie jej fragmenty grano w rozgłośniach radiowych i komentowano w branżowych pismach.

Sesja nagraniowa w studiu w Los Angeles/fot. Mat. promocyjne

Bronisław Kaper? Nie znam

I na wspomnianym albumie sprawa mogła się zakończyć. Gdyby nie inny Polak w Hollywood  – Bronisław Kaper, którego Amerykanie konsekwentnie zapisywali jako Bronislau (przez błąd nieudolnego urzędnika). Dla niewtajemniczonych – laureat pierwszego polskiego Oscara za muzykę do filmu „Lili”, dla specjalistów – twórca jazzowych standardów „On Green Dolphin Street”, „Invitation”, czy „All God’s Chillun Got Rhytm”.

Nie mówiąc o pięknej piosence „Ninon, ach uśmiechnij się” spopularyzowanej przez Jana Kiepurę. – Mało kto wie, że to nie słynny tenor był jej autorem – zwraca uwagę Kuba Stankiewicz i ubolewa, że nazwiska Kaper w Polsce, poza muzykami, praktycznie nikt nie kojarzy. – Kiedy dokumentalistka Anna Ferens chciała zrobić film o Kaperze usłyszała od jednego z kierowników w Telewizji Polskiej: „Kaper? Nie znam. Nie będziemy robić filmu o kimś, kogo nie znamy” – opowiada. Tymczasem dokument o kompozytorze nakręcono za oceanem. – Jest cenny, bo Kaper mówi w nim, że wszystkim standardów jazzowych Jerome’a Kerna nauczył się w Polsce, z nut – wyjaśnia Kuba Stankiewicz.

Bronisław Kaper/fot. dzięki uprzejmości Polish Music Center w Los Angeles

Prawnik, kompozytor, hollywoodzka gwiazda

Biografia Bronisława Kapera jest pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Urodzony w Warszawie w 1902 roku jest kształcony bardzo konsekwentnie. Najpierw prestiżowe gimnazjum im. Staszica, potem studia prawnicze. – Głównie, aby zadowolić rodziców, zwłaszcza ojca, bo było wiadomo, że muzyk to nie zawód – zdradza Kuba Stankiewicz. Prawa Bronisław Kaper nie skończył, zdecydował się na Konserwatorium Warszawskie i potem na wyjazd na studia do Berlina albo do Wiednia. – Podobno decyzja o Berlinie zapadła z tego powodu, że ktoś powiedział jego rodzicom, że w Berlinie jest dużo lepsza woda w kranie – dopowiada wrocławski pianista. Kranówka, jak się okazało, nie zachwycała, ale w Niemczech chwycił bakcyla filmowego i zaczął komponować muzykę ekranową. Sytuacja zmieniła się po dojściu do władzy Adolfa Hitlera. Żydowskie pochodzenie Kapera stało się sporym problemem. W 1933 roku wyjechał do Paryża i właśnie tam poznał człowieka, który okazał się jego przepustką do Hollywood – wszechpotężnego producenta Louisa B. Mayera, twórcę Metro-Goldwyn-Mayer. W Hollywood szybko zwrócił na siebie uwagę. Już w 1941 roku dostał pierwszą nominację do Oscara za muzykę do filmu „Chocolate Soldier” z 1941 roku. Statuetka trafiła do niego dekadę później w 1953 roku za musical „Lili” z Leslie Caron śpiewającą słynną piosenkę „Laleczki, moje laleczki”.

– W dzień ceremonii wręczenia Oscarów dowiedział się, że jego siostra zginęła w wypadku samochodowym – taki wzlot i taka tragedia – opowiada Kuba Stankiewicz. Trzecią nominację oscarową Bronisław Kaper dostał w latach 60. Za film „Bunt na Bounty” z Marlonem Brando. – W jednym z wywiadów wyjaśniał, że musiał skomponować cztery różne zakończenia do obrazu, bo początkowo nie było wiadomo, czy bohater grany przez Brando będzie żył, czy nie i trzeba było to uwzględnić – mówi Stankiewicz.

Bronisław Kaper przy fortepianie, przy którym często komponował/fot. dzięki uprzejmości Polish Music Center w Los Angeles

W Hollywood Kaper nie zapomniał o polskich korzeniach, pomagał rodakom. Wspierał finansowo Juliana Tuwima, kiedy ten był w Stanach Zjednoczonych, lobbował za „Nożem w wodzie” Romana Polańskiego.

Kuba Stankiewicz podczas sesji nagraniowej albumu z muzyką Bronisława Kapera/fot. Peter Erskine

Jazzowy guru

Do historii jazzu Bronisław Kaper przeszedł za sprawą dwóch filmów, o których nikt dziś nie pamięta. W pierwszym – „On Green Dolphin Street” z 1947 wybrzmiał tytułowy utwór, który potem zaczęli grać wszyscy szanujący się jazzmani. W drugim – „Invitation” z 1952 roku wylansowany został tytułowy fragment. – Kaper miał ciekawe rozwiązania harmoniczne, czyli to, co muzycy jazzowi bardzo lubią, harmonię nawiązującą do impresjonizmu – do Ravela, Debussy’ego, ale bardzo wdzięczną jako baza dla improwizacji – wyjaśnia Kuba Stankiewicz. – Na wszystkich jam session „On Green Dolphin Street” to podstawowy utwór – podkreśla pianista. Szlagier znajdzie się także na płycie, którą nagrał latem tego roku w Los Angeles z Darkiem Oleszkiewiczem i Peterem Erskine’em, w tym samym składzie, w którym powstał krążek z muzyką Victora Younga. Tym razem muzycy wybrali dziewięć utworów Bronisława Kapera. Będzie m.in. ich własna wersja „Ninon”, „All God’s Chillun Got Rhytm” , „Take my Love” (z musicalu „Szklany pantofelek”), „Invitation”, oczywiście szlagier z „Lili”, „On Green Dolphin Street” i nieznany szerzej utwór „Blue Lovebirds”.

Kuba Stankiewicz nowym albumem przywraca pamięć o słynnych utworach Bronisława Kapera/fot. Tomasz Walków

Mamy nie tylko Chopina

Kubę Stankiewicza cieszy nie tylko fakt nagrania świetnej muzyki Kapera, ale przypomnienie jego postaci. – Kiedy podczas inauguracji Konkursu Chopinowskiego Pani minister Omilanowska podkreślała, że muzyka Chopina jest naszym dziedzictwem narodowym pomyślałem: „Nie tylko ta muzyka, ale też zapomniane utwory Younga, czy Kapera”. Teraz czas je na nowo przedstawić.   

  • Płyta Kuba Stankiewicz – The Music of Bronisław Kaper ukazała się 15 kwietnia 2016 roku nakładem wydawnictwa Warner Music Poland dzięki wsparciu Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, Związku Artystów Wykonawców STOART oraz firmy Supra Brokers.
Zgłoś uwagę