Włodzimierz Schmidt - legenda z odrzutu, ale z refleksem

71-letni dziś Włodzimierz Schmidt to prawdziwa legenda polskich szachów. Jest pierwszym Polakiem, który wypełnił normy na tytuł arcymistrzowski, a także rekordzistą w ilości tytułów zdobytych w mistrzostwach Polski w szachach klasycznych.

  • Włodzimierz Schmidt

    Włodzimierz Schmidt ma w swoim dorobku m.in. siedem tytułów szachowego mistrza Polski / fot. pzszach.org.pl


Pan Włodzimierz to aktualny wiceprezes ds. sportowych Polskiego Związku Szachowego i nadal aktywny zawodnik, który w weekend brał udział w mistrzostwach Europy w szachach szybkich rozgrywanych we wrocławskiej Hali Stulecia. 

Tytuły arcymistrzowskie FIDE zaczęła przyznawać od 1950 roku. Wówczas otrzymało je trzech polskich szachistów - Akiba Rubinstein, Ksawery Tartakower i Mieczysław Najdorf. Polska była bowiem przed II wojną światową prawdziwą szachową potęgą. Reprezentacja sześciokrotnie stawała na podium, wygrywając olimpiadę w 1930 roku w Hamburgu.

Andrzej Lewandowski: – Jest Pan pierwszym Polakiem, który zdobył tytuł arcymistrzowski. Trójce Pana poprzedników został on po prostu przyznany. 

Włodzimierz Schmidt: – Kiedy FIDE postanowiła przyznawać tytuły arcymistrzów, żeby nie było luki, zrobiono listę poprzedników, których uznano za arcymistrzów. To był jakby punkt zerowy, ale po prostu nie wypadało nie docenić przedwojennych zawodników.

No a potem Polska czekała aż 26 lat na kolejnego arcymistrza. 

Włodzimierz Schmidt: – Problem polegał na tym, że wywalczenie tytułu arcymistrza było obwarowane bardzo ostrymi kryteriami. Przez wiele lat nam się nie udawało, ale Polska wcale nie była jakimś wyjątkiem. Np. w Anglii prywatny sponsor ufundował nagrodę 5 tys. funtów, dla pierwszego Brytyjczyka, który zostanie arcymistrzem. Była to wtedy spora kwota, ale nawet w Anglii, czyli kraju o wielu tradycjach szachowych, gdzie przez lata rozgrywano bardzo silnie obsadzony turnieju w Hastings, nie było łatwo. Dokonał tego dopiero w tym samym roku co ja Anthony Miles.

Teraz zostać arcymistrzem jest znacznie łatwiej. 

Włodzimierz Schmidt: – Już kilkadziesiąt lat temu FIDE zaczęła zmieniać kryteria. Doszli do wniosku, że trzeba obniżyć kryteria zdobywania tytułów mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów, żeby zwiększyć popularność szachów na świecie.  Okazało się to bardzo dobrym posunięciem. Arcymistrz, to  ładnie brzmi, bo oznacza pewnego rodzaju mistrza wśród mistrzów. I gdy np. kraj afrykański nagle miał jednego arcymistrza, to zaczynało się coś wokół szachów w tym kraju dziać.

Otrzymanie przez Pana tytułu arcymistrza także przyczyniło się do popularyzacji szachów

Włodzimierz Schmidt: – Akurat tak się dobrze złożyło, że gdy przyznano mi ten tytuł PZSzach obchodził pięćdziesięciolecie swojego istnienia. Mój tytuł przyczynił się do popularyzacji szachów. Brałem udział w audycjach telewizyjnych m. in. w prowadzonej przez panią Teresę Torańską.. Oczywiście w tych audycjach odpowiadałem głównie na dwa standardowe pytania - dlaczego kobiety grają w szachy gorzej niż mężczyźni i co to jest refleks szachisty.

No więc dlaczego kobiety grają gorzej od mężczyzn? 

Włodzimierz Schmidt: – Tłumaczyłem, że wynika to z ilości kobiet grających w szachy. W tamtym czasie było ich niewiele. W rozgrywkach ligowych istniał wymóg jednej „szachownicy kobiecej”. Doszło do tego, że włodarze jednej z najlepszych polskich drużyn Maratonu Warszawa, zaczepiali na warszawskich ulicach kobiety lub dziewczyny, pytając je, czy umieją grać w szachy. Robili to, aby mieć zawodniczkę w lidze.

A z tym refleksem szachisty? Sam grywałem troszeczkę w turniejach, więc wiem, że jest z nim dokładnie odwrotnie niż w obiegowej opinii. 

Włodzimierz Schmidt: – Refleks szachisty jest to szybkość operacyjna mniej więcej dziesięciokrotnie wyższa niż przeciętnego człowieka. Dlaczego? Zawodnik gra partię błyskawiczną, w której ma średnio pięć sekund na posunięcie. W tym czasie musi ocenić swoją pozycję, policzyć podstawowe warianty dalszej swojej gry, zobaczyć, jakie groźby stwarza przeciwnik, zrobić posunięcie i przełączyć zegar. Na to wszystko ma około 5 sekund! To jest właśnie refleks szachisty!

A kiedy Pan zaczął grać w szachy?

Włodzimierz Schmidt: – Zacząłem stosunkowo wcześnie. Przyjaciółka mojej mamy zauważyła, że jestem niezwykle sprytny w różnych grach. Przyniosła szachy i tak to się zaczęło. Mimo to jestem w zasadzie szachistą z odrzutu. Dlaczego z odrzutu?  Mieszkałem niedaleko „Gazownictwa” poznańskiego. Tam była duża świetlica, w której  były stoły pingpongowe i tam graliśmy w tenisa stołowego takim systemem, że przegrywający odpada. Odpadałem często i szybko, ale obok była taka mniejsza świetlica, gdzie grano w szachy. No więc jak mnie „wywalali” od stołu pingpongowego, to sobie odbijałem  to w szachy. No i jakoś to szybko u mnie poszło.

Zgłoś uwagę