1. wroclaw.pl
  2. Wrocław Rozmawia
  3. Fundacja PRESTO: „Pomagamy ludziom stanąć na nogi” [Ekonomia społeczna]
Kliknij, aby zobaczyć galerię
Kolaż 3 zdjęć: w środku Joanna Cegielska-Kędzia, prezes zarządu Fundacji PRESTO, z lewej i prawej pracownicy Fundacji Zuzanna Szarczyńska www.wroclaw.pl
Kolaż 3 zdjęć: w środku Joanna Cegielska-Kędzia, prezes zarządu Fundacji PRESTO, z lewej i prawej pracownicy Fundacji

„Pomagamy ludziom stanąć na nogi! Zmieniamy trudności w nowe początki” – tak na swoim fanpejdżu na Facebooku przedstawia się Fundacja PRESTO z Wrocławia. Na czym polega ta pomoc, kto może na nią liczyć i co z tym wszystkim wspólnego ma pralnia, niemowlęcy kocyk albo elegancka wizytówka? Pytamy o to prezeskę Joannę Cegielską-Kędzię.

Czym zajmuje się Fundacja PRESTO?

Joanna Cegielska-Kędzia, prezes zarządu Fundacji PRESTO: Istniejemy od 2018 roku i działamy na rzecz osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, a więc takich, które z różnych powodów (np. na skutek problemów ze zdrowiem albo innych życiowych zawirowań: uzależnienia, kryzysu bezdomności, długotrwałego bezrobocia itp.) mają problem ze znalezieniem i utrzymaniem pracy. Pomagamy im, znaleźć pracę, utrzymać ją, słowem wyjść na prostą i stanąć na własnych nogach.

I jak taka pomoc wygląda?

Różnie, bo sytuacja każdej osoby jest inna. Na początku najważniejsza jest rozmowa, która pozwala określić najpilniejsze potrzeby. Nie zawsze da się zacząć od pracy. Często jest tak, że ludzie, którzy się do nas zgłaszają, muszą najpierw zająć się swoim zdrowiem (również psychicznym), znaleźć dach nad głową, uporządkować relacje rodzinne albo rozwiązać inne problemy.

Załóżmy, że wywiad jest już przeprowadzony, potrzeby określone, podstawowe sprawy uporządkowane. Co dalej? Zatrudniacie taką osobę w fundacji?

W tej chwili realizujemy kilka zadań finansowanych m.in. przez gminę i planując każde z nich, myśleliśmy przede wszystkim o zatrudnieniu osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Pracują na przykład przy „Wyprawce Wrocławskiej”, czyli pakiecie powitalnym, które otrzymują urodzone w naszym mieście noworodki - rocznie dostarczamy ich 6,5 tys. Zatrudnieni u nas ludzie kompletują i pakują wyprawkę (kocyk, Wrocławski Informator Rodzinny, body, maskotka, list prezydenta miasta itd.), ale też szyją torby i inne rzeczy.

Z kolei w projekcie „niemarnuJEMY - idea zero waste w praktyce” przygotowują i wydają żywność. Pracują także w pralni, którą mamy od ubiegłego roku i która jest odpowiedzią na potrzeby mieszkańców Przedmieścia Oławskiego – nie wszyscy mają tu pralki, ba, niektórzy nie mają nawet łazienek. Można przynieść pranie do nas, a zatrudnione przez nas osoby zajmą się nim, a potem oddadzą je wyprasowane i pachnące.

Galeria zdjęć

Pracownicy fundacji mają zwyczajną umowę o pracę, pensję, urlopy itd.?

Tak, bo jesteśmy zakładem pracy. Siedmioro z nich (osoby, które pracują codziennie od poniedziałku do piątku) ma umowę o pracę, natomiast siedem osób, z którymi współpracujemy rzadziej - umowę-zlecenie.

Nie jesteście w stanie zatrudnić wszystkich, którzy potrzebują pracy…

Większości osób, które się do nas zgłaszają pomagamy znaleźć pracę w innych miejscach. Prowadzimy poradnictwo zawodowe i konsultacje z psychologiem. Rozmawiamy m.in. tym, co i a jakich warunkach chciałyby robić, co już potrafią, czego powinny się nauczyć.

Pomagacie im także, kontaktując się z ewentualnymi pracodawcami?

Tak, i to naprawdę pomaga: gdy dzwonimy i mówimy, że szukamy pracy dla kogoś, kto korzysta z naszej pomocy, to troszeczkę otwiera furtkę: pracodawca ma poczucie, że jeśli pojawiłyby się jakieś problemy, nie zostanie z nimi sam.

Ilu osobom udaje się znaleźć pracę dzięki waszej pomocy?

W ubiegłym roku pomogliśmy 35 osobom, a w pierwszym półroczu tego już 20. To nie wszystko: organizowane przez nas w ramach różnych projektów konsultacje indywidualne oraz warsztaty grupowe to łącznie 500 godzin rocznie.

Jednym z takich projektów jest „Warsztat reintegracji społecznej i zawodowej na Przedmieściu Oławskim”. Jego uczestnicy uczą się różnych umiejętności społecznych, które pomagają brać odpowiedzialność na swoje życie (np. punktualności, wywiązywania się z obowiązków, uczciwości), ale też praktycznych - nasza krawcowa uczy chętnych szyć podczas zajęć indywidualnych i grupowych.

Czy każdemu da się pomóc? Czy każdy, kto dzięki wam zdobywa pracę, jest w stanie ją utrzymać?

Niektóre osoby radzą sobie świetnie, ale prawda jest taka, że pomaganie osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym to nie jest łatwy temat - zdarza się, że ktoś przestaje brać leki, wpada w ciąg alkoholowy albo osoba, która z powodzeniem wychodziła z kryzysu bezdomności mówi nagle „Było super, ale teraz jest lato i jadę nad morze”. Musimy się z tym liczyć.

Zajmujemy się pomocą społeczną od lat, wiemy jak sobie radzić z poczuciem bezradności i frustracją, choć oczywiście zdarzają się chwile, gdy opadają nam ręce. Robimy, co w naszej mocy, ale pracujemy z dorosłymi ludźmi i musimy szanować ich decyzje, nawet jeśli robią coś, co nie jest dla nich dobre. Na szczęście są też sukcesy. Przez te wszystkie lata przez fundację przewinęło się wielu ludzi i części z nich się udało.

Proszę o nich opowiedzieć.

To na przykład mężczyzna, która w wyniku perypetii małżeńskich został bezdomny, ale pojawił się u nas w miarę szybko, poszedł do pracy, utrzymał ją, wynajął pokój i dzięki temu uniknął równi pochyłej – to dla nas jest sukces.

Albo kobieta, która chciała zakończyć pełen przemocy związek i po roku przygotowań powiedziała wreszcie „Dość”. To też jest sukces. Alby młody człowiek, doświadczający zaburzeń psychicznych, który zaczął się leczyć (a więc wcześniej musiał przyznać, że ma problem), poszedł do pracy i jest w niej do dziś, a poza tym podróżuje, wszedł w związek, słowem wrócił do społeczeństwa.

Kto jest narażony na wykluczenie społeczne? Czy to jest coś, co przydarza się wyłącznie innym?

Większość z nas wyobraża sobie, że w takiej sytuacji są jedynie osoby, w jakiś sposób na to zapracowały, np. są uzależnione od alkoholu, były w więzieniu itd. Czasem jest to jednak coś, co od nas nie zależy: wypadek, choroba, nieszczęśliwy splot okoliczności. To nie tak, że zagrożenie wykluczeniem społecznym to coś, co przydarza się wyłącznie innym, gdzieś daleko od nas.

Gdy się rozejrzymy, zobaczymy, że to się dzieje także wokół nas: np. ktoś radził sobie całkiem nieźle, ale po przejściu na emeryturę nie jest w stanie związać końca z końcem, a przecież dalej musi płacić czynsz, kupować jedzenie, leki.

Czy Fundacja PRESTO jest przedsiębiorstwem społecznym?

Staramy się o taki status, ale jeszcze go nie mamy. Na razie działamy jako zakład pracy, ale o tyle specyficzny, że cały dochód przeznaczamy na cele statutowe, czyli walkę z wykluczeniem społecznym oraz wspieraniem rodziny w różnych dziedzinach życia społecznego.

Jako fundacja prowadzimy głównie działalność nieodpłatną (np. prowadzimy poradnictwo psychologiczne i zawodowe, wydajemy żywność, którą ratujemy przed zmarnowaniem - rocznie to jest kilkanaście ton), a także gospodarczą i odpłatną. W ramach działalności gospodarczej funkcjonuje nasza agencja reklamowa - można nam zlecić druk ulotek, wizytówek itd.

Opieramy się również na działalności odpłatnej: szyciu najróżniejszych produktów, np. toreb na zakupy i plażowych, kosmetyczek, otulaczy dla niemowląt, pościeli dziecięcej, czapek itd. W tym roku wypuściliśmy również suweniry – torby i plecaczki – do wrocławskich sklepów w okolicy Rynku. Łatwiej nam dzięki temu rozbudować sieć dystrybucji. Wszystkie te działania łączy to, że nie chodzi tu tylko o zarabianie pieniędzy, ale o pomaganie i o człowieka.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama