Gotyk w Polsce – wystawy we Wrocławiu, Poznaniu i w Krakowie
Wystawa „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej” organizowana przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu (w Pawilonie Czterech Kopuł) to pierwsza odsłona wielkiego przedsięwzięcia wystawienniczo-naukowego „Gotyk w Polsce”.
Kolejne części tego projektu obejrzymy – od listopada podczas wystawy w Muzeum Narodowym w Poznaniu oraz od kwietnia 2027 roku na Zamku Królewskim na Wawelu.
– Ideą tego projektu jest to, iż w poszczególnych trzech muzeach chcieliśmy zorganizować odrębne, choć w jakiś sposób sprzężone, wystawy dedykowane sztuce czasów średniowiecza – wyjaśnia prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
– Na wspomnianych trzech wystawach zobaczycie Państwo dzieła z naszych muzeów, ale przede wszystkim z kościołów, które – po dzień dzisiejszy – są obiektem zanoszonych modlitw, składanych próśb, lokalnego kultu i stały się niezwykle ważne dla tych często małych społeczności, które z całą pewnością będą odwiedzały nasze wystawy – podkreśla Tomasz Łęcki, dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Prof. Andrzej Betlej, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu dodaje, że o ile wystawa wrocławska koncentruje się na Śląsku, wystawa poznańska na Wielkopolsce, to wystawa krakowska i jej kuratorzy postanowili zmierzyć się z problemem sztuki gotyckiej w innym nieco ujęciu, stąd tytuł „Sztuka odrodzonego królestwa”.
– Wystawa, która potrwa na Zamku Królewskim na Wawelu od kwietnia do lipca 2027 roku będzie gromadziła ponad 350 obiektów, a jej wielkim zwieńczeniem będzie przedstawienie twórczości Wita Stwosza i nieznanego bliżej, ale wyjątkowego artysty, jakim był Jan Wielki, malarz, który z powodzeniem może być uznany za geniusza sztuki zachodnioeuropejskiej – opowiada prof. Betlej.
Wystawa „Stulecie” – na pamiątkę wystawy z 1926 roku
Rozpoczynająca się w piątek 31 lipca wystawa „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej” swój tytuł zawdzięcza historycznym odniesieniom.
To właśnie w Pawilonie Czterech Kopuł 1 sierpnia 1926 roku została udostępniona zwiedzającym wystawa „Śląskie malarstwo i rzeźba doby średniowiecza” (Schlesische Malerei und Plastik des Mittelalters).
– Wystawa trwała tylko dwa i pół miesiąca, ale okazała się jedną z najważniejszych, jakie zorganizowano w XX wieku w tym mieście, wówczas Breslau – podkreśla prof. Piotr Oszczanowski.
I dodaje, że ekspozycja z 1926 roku była absolutnie nowatorską formą i sposobem prezentowania sztuki dawnej.
Nie pokazywano dzieł w historyzujących wnętrzach i aranżacjach na tle mocnych kolorów i przygasłych świateł, ale jako żywą formę – w przestrzeni współczesnej, modernistycznej architektury.
– Dwaj kuratorzy tamtej wystawy – kustosz dr Erich Wiese i ówczesny dyrektor Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu Hans Braune byli jednocześnie jednymi z najbardziej zagorzałych moderatorów, mentorów, popularyzatorów sztuki najnowocześniejszej – mówi dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
150 dzieł sztuki, muzyka, światło i zapach
Dr Agata Stasińska, kuratorka wystawy w Pawilonie Czterech Kopuł zwraca uwagę, że słynna wystawa śląskiej sztuki średniowiecznej była w 1926 roku przedsięwzięciem karkołomnym.
– Dziś jesteśmy przyzwyczajeni do wielkich ekspozycji, ale w latach 20. XX wieku sprowadzenie ponad dwustu osiemdziesięciu zabytków sztuki średniowiecznej – malarstwa, rzeźby, monumentalnych nastaw ołtarzowych, było niemal szaleństwem – tłumaczy.
Dla niej obecna wystawa to nie tylko upamiętnienie wielkiej ekspozycji z 1926 roku, ważna była też chęć podkreślenia zmiany.
– Naszym celem było wprowadzenie zwiedzających do przestrzeni, którą będą w stanie odczuć wieloma zmysłami. Chcieliśmy, żeby tej ekspozycji, oprócz klasycznego oglądu zabytków, towarzyszyła również muzyka i światło, które tworzy zupełnie inny nastrój. Poczują też Państwo zapach stworzony specjalnie na wystawę „Stulecie”, który jest połączeniem nowego ze starym, klasycznego z moderną – zachęca dr Agata Stasińska.
Podczas wystawy „Stulecie” obejrzymy ok. 150 obiektów – od rzeźb z kręgu Madonn na Lwach poprzez dzieła Mistrza Poliptyku z Gościszowic, Mistrza Tyńskiego Ukrzyżowania czy prace Wilhelma Kalteysena von Oche (niegdyś nieznanego z nazwiska i określanego jako Mistrz Poliptyku św. Barbary) po Mistrza Lat 1486-1487.
Dr Stasińska zwraca uwagę, że średniowiecze jest najbardziej fascynującą i niedocenianą epoką w dziejach historii sztuki.
– Może dlatego, że to, co widzimy, patrząc na obiekty sztuki średniowiecznej, to zaledwie dziesięć procent tego, o czym ta sztuka mówi, co oznacza, jak funkcjonowała, co możemy z niej wyczytać. I czym była dla wiernych, dla dawnych muzealników i czym jest dla nas dzisiaj – zwraca uwagę kuratorka.
I zaprasza, by przyjrzeć się bliżej postaciom sportretowanym i wyrzeźbionym przez artystów średniowiecznych.
– Zawsze powtarzam, że ludzie okresu średniowiecza to tacy sami ludzie jak my, tylko w innym stroju i z innymi możliwościami. Kiedy przyjrzymy się tym dziełom, zobaczymy twarze, mimikę, gesty dłoni, są to drobne elementy, które składają się na obraz średniowiecza i które absolutnie zachwycają do dziś – dodaje dr Agata Stasińska.
Wystawa jest dedykowana pamięci zmarłej niedawno dr Annie Ziomeckiej (1926-2026), jednej z najbardziej zasłużonych polskich mediewistek, która z wrocławskim muzeum związała się w 1950 roku i przez 40 lat budowała kolekcję sztuki średniowiecznej.
„Sub Rosa” – instalacja na dziedzińcu Pawilonu
Instalacja rzeźbiarska wrocławskiej artystki Anny Bujak to pierwsza praca site-specific (czyli zbudowana specjalnie z myślą o konkretnym wnętrzu) na dziedzińcu Pawilonu Czterech Kopuł wykonana przez kobietę.
Jest dedykowana nie tylko tej przestrzeni, ale i wystawie „Stulecie”.
Galeria zdjęć
– Forma tej rzeźbiarskiej instalacji przypomina budowlę gotycką, ale możemy zapytać, czy jest to nawiązanie do katedry gotyckiej, która znajduje się w procesie budowy, czy może już dekonstrukcja tego budynku? – tłumaczy Iwona Dorota Bigos, kierowniczka Pawilonu Czterech Kopuł.
Materiał, z którego powstała „Sub Rosa” to aluminium, lekki, ale trudny w przygotowaniu.