Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Jak nie obudzić się z ręką w nocniku
Tuż przy wejściu na wystawę „Tam gdzie król chodzi piechotą” zaskakują nas na ścianie nocniki z wyraźnie namalowanym na dnie okiem, które wygląda niemal jak symbol opatrzności. Wytłumaczenie obecności oka w naczyniach jest prostsze.
– Patrzące w niebo oko na dnie to dyskretne przypomnienie, że nocnik się opróżnia. Bardzo często umieszczano też sentencje w stylu „wylej mnie”. W środku niemieckich nocników często znajdziemy takie drobne złośliwości – opowiada kustosz Magdalena Szmida-Półbratek, kuratorka wystawy.
To nie koniec ciekawych rozwiązań. Jednym z wyjątkowo pomysłowych były nocniki z czterema czy pięcioma uszami.
– Ludzie, którzy korzystali z nocników doskonale wiedzieli, że szukanie go pod łóżkiem musi przebiegać sprawnie, a kiedy nocnik miał tylko jedno ucho, po prostu nie można go było często namierzyć, co kończyło się, nierzadko, problemami. Powiedzenie „obudzić się z ręką w nocniku” nie wzięło się znikąd – uśmiecha się Magdalena Szmida-Półbratek.
Nocniki bywały nie tylko zwykłym naczyniem chowanym pod łóżkiem albo w specjalnej szafce w sypialni, mogły stać się wymarzonym prezentem, choćby na rocznicę ślubu.
Na wystawie znajdziemy nocnik-prezent z okazji złotych godów, wykonany na zamówienie, z okolicznościowym wzorem (obrączki z ptaszkami).
Tuż obok nocników na wystawie zobaczymy ustawione obok siebie naczynia toaletowe dla mężczyzn popularnie zwane kaczkami. Pojawiły się w użyciu w XIX wieku i to z konkretnego powodu.
– To moment, kiedy zaczynają rozwijać się szpitale. Dawniej chorym opiekowali się bliscy, a jego umycie czy podprowadzenie do toalety nie było problemem dla domowników. Sytuacja zmieniła się w szpitalach, kiedy jedna pielęgniarka musiała doglądać kilku pacjentów, a potrzebny był porządek i higieniczne warunki, zwłaszcza na oddziałach chirurgii – tłumaczy Magdalena Szmida-Półbratek.
Na czym siadali królowie, aby było im wygodnie
Problem toaletowy jest stary jak świat, a najstarszym eksponatem na wystawie jest fotel toaletowy z XVIII wieku z wyciętym w siedzeniu otworem i pokrywą zamykającą.
– Fotele i krzesła stały się popularne zarówno w zamkach, dużych posiadłościach, ale też w kilkupiętrowych domach w mieście, w których chodzenie za potrzebą na podwórko o każdej porze roku byłoby bardzo uciążliwe. Wiadomo, że potrzeby załatwiano do jakiegoś pojemnika. Ponieważ jednak siadanie na wiadrze czy nocniku było niezbyt wygodne, zwłaszcza dla starszych osób, fotele i krzesła toaletowe wydawały się odpowiednim rozwiązaniem – opowiada kuratorka wystawy w Pałacu Królewskim.
I dodaje, że fotele i krzesła były wygodne, ale zajmowały sporo miejsca. Pojawiły się też bardziej poręczne małe stołki i skrzynie toaletowe, które można było umieścić, a nawet samemu wykonać nawet na potrzeby skromniejszego lokum.
Ciekawostką na wystawie jest automatyczny fotel toaletowy z końca XIX wieku. Po skorzystaniu z fotela pozostałości były zasypywane torfem. Istniała nawet możliwość wyboru prędkości zasypywania – dużej, średniej albo małej.
Misa na sałatkę? To zestaw do podręcznego mycia
W gablotach zachwycą nas nie tylko nocniki, także przepiękne zestawy toaletowe (składały się na niego m.in. misa, dzbanek na wodę, mydelniczka), których elementy (jak misa do mycia) zdobieniem i kształtem przypomina czasem dzisiejszą misę na sałatkę.
– Przedmioty toaletowe były tworzone nie tylko jako rzeczy użytkowe, miały też cieszyć oko – zwraca uwagę Magdalena Szmida-Półbratek.
Zachwyt wzbudzą też toalety z angielskiego transatlantyku „Lucania” zwodowanego w 1893 roku, który wycofano z użytkowania w 1909 roku, a kilka miesięcy później strawił go pożar, zaś wyposażenie statku wyprzedano.
Wystawa „Tam gdzie król chodzi piechotą” – bilety
Wystawę obejrzymy w Pałacu Królewskim do soboty 28 lutego.
Godziny otwarcia:
- poniedziałek: nieczynne
- wtorek: nieczynne
- środa-sobota: 11.00-17.00
- niedziela: 10.00-18.00
Ostatni zwiedzający są wpuszczani pół godziny przed zamknięciem muzeum.
Ceny biletów:
- normalny: 20 zł
- ulgowy: 15 zł
- rodzinny: 40 zł
- grupowy: 15 zł.