Tauron Nowe Horyzonty po raz kolejny zamieniły Wrocław w stolicę ambitnego kina. Do miasta przyjechali miłośnicy filmu z całej Polski, by przez jedenaście dni oglądać najciekawsze produkcje z całego świata, odkrywać nowych twórców i uczestniczyć w spotkaniach z reżyserami oraz twórcami. Dla jednych to coroczna tradycja, dla innych pierwsza wizyta lub okazja, by poznać festiwal od kulis.
Warto zobaczyć festiwal od kulis i wzruszyć się na dobrym filmie
Dla Weroniki Początek z Wrocławia tegoroczna edycja jest wyjątkowa. Choć w festiwalu uczestniczy już czwarty raz, po raz pierwszy pomaga przy jego organizacji jako wolontariuszka.
Już od czterech lat biorę udział w festiwalu. Tym razem po raz pierwszy jako wolontariuszka. Widziałam już dużo różnych filmów. Na pewno mogę polecić "Czarną kulę” Javiera Calvo i Javiera Ambrossiego. To chyba najbardziej popularny film w tym roku nie licząc „Fiorda”. Ja często płaczę na filmach, ale dawno mnie nic tak bardzo nie chwyciło za serce. Jest smutny, ale jednocześnie piękny.Weronika Początek
Weronika zdecydowała się zostać wolontariuszką, aby zobaczyć, jak wygląda organizacja jednego z najważniejszych festiwali filmowych w Polsce.
– Interesuje mnie świat filmu. W dorosłym życiu chciałabym pójść w tym kierunku – mówi Weronika Początek.
Filmy, które poruszają
Z kolei Aleksandra Bryner z Wrocławia postanowiła w tym roku wykorzystać festiwalowy karnet i zobaczyć jeszcze więcej filmów niż podczas poprzednich edycji. Wśród swoich dotychczasowych faworytów wymienia kilka tytułów z programu tegorocznego festiwalu.
To już piąty festiwal Nowe Horyzonty, w którym uczestniczę. Dotychczas to było dość nieregularnie, dlatego tym razem postawiłam na karnet i zamierzam zobaczyć więcej filmów. Na pewno mogę polecić przepiękny film z konkursu głównego „Everytime”, a także „Muchy” i „Różę z Newady”.Aleksandra Bryner
Powrót po latach i niezmienny klimat
Do grona stałych bywalców festiwalu należy też Michał Tomaszewski z Poznania. Choć ostatni raz odwiedził Nowe Horyzonty przed pandemią, podkreśla, że festiwal przez lata nie stracił swojego wyjątkowego charakteru.
To już szósta edycja, w której biorę udział, choć ostatnio byłem tu przed pandemią. Cały czas jest super. Festiwal zachowuje swoją formę. Na razie byłem tylko na pokazie krótkich metraży. Bardzo mi się podobało.Michał Tomaszewski
Znad czeskiej granicy na wyjątkowy seans
Specjalnie na festiwal do Wrocławia przyjechał także Piotr Kobyłecki z Jodłowa, położonego tuż przy czeskiej granicy. Wszystko po to, aby obejrzeć film bliski jego rodzinie.
Przyjechałem tu specjalnie znad czeskiej granicy, aby obejrzeć szwedzki film „Reduta” autorstwa córki mojej kochanej partnerki, Ity Zbroniec-Zajt. Z przyjemnością go zobaczymy. Podoba mi się też atmosfera tego miejsca. Jestem nim oczarowany. Zachwyciło mnie to, że nie ma tu popcornu, mimo że chętnie bym go spróbował.Piotr Kobyłecki
Miejsce spotkań ludzi z filmową pasją
Jak pokazują historie uczestników, Tauron Nowe Horyzonty to nie tylko okazja do oglądania światowego kina, ale również miejsce spotkań ludzi, których łączy filmowa pasja. Jedni przyjeżdżają tu po emocje i odkrywanie nowych twórców, inni chcą zobaczyć festiwal od kulis, a jeszcze inni wracają po niepowtarzalną atmosferę, która od lat wyróżnia wrocławskie wydarzenie.
W programie tegorocznego Tauron Nowe Horyzonty znalazło się blisko 300 filmów z 92 krajów – od premierowych tytułów nagradzanych na najważniejszych światowych festiwalach, przez kino autorskie i eksperymentalne, po retrospektywy wybitnych reżyserów. Widzowie mogą zobaczyć m.in. filmy z konkursu głównego, Pokazy Galowe z najgłośniejszymi tytułami sezonu, sekcję Smart7 prezentującą najciekawsze europejskie debiuty, a także retrospektywy Ulrike Ottinger, Marie Kreutzer i Márty Mészáros. Nie brakuje również bezpłatnych pokazów plenerowych na wrocławskim Rynku i w OPT Zamek, spotkań z twórcami, koncertów oraz innych wydarzeń towarzyszących, które co roku tworzą wyjątkową atmosferę festiwalu.