Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Polecam bardzo ciekawe miejsca związane ze skałą nie z tej Ziemi - serpentynitem (wężowym kamieniem) i sanktuarium nie tak znanym - jak to w Bardzie Śląskim, czy Iglicznej, ale miejscem mistycznym z interesującą historią.
Warto wybrać się na Wzgórza Kiełczyńskie i zdobyć najwyższy szczyt tego pasma Szczytną 466 m n.p.m. Uroczy szlak bez tłumów prowadzący ścieżką edukacyjno-przyrodniczą albo żółtym szlakiem ze Świdnicy. Momentami odnajdziemy tu widoki na Góry Sowie, Ślężę, Radunię.
Lew na armatniej lufie
Spotkamy na swojej drodze interesujący pomnik upamiętniający niemieckich mieszkańców okolicznych wsi, poległych lub zaginionych podczas I wojny światowej. Jego projekt stworzył znany wrocławski rzeźbiarz Paul Schulz, a wykonawcami byli miejscowi kamieniarze. Pomnik zbudowano z serpentynitu. Na kamiennym cokole - rzeźba lwa, spoczywającego na armatniej lufie.
W pobliżu głaz pamiątkowy poświęcony dr Karlowi Winklerowi z Dzierżoniowa. Działacz organizacji turystycznej EGV (Eulengebirgsverein) był projektodawcą drewnianej wieży widokowej na Wielkiej Sowie - poprzedniczki stojącej tam do dziś wieży Bismarcka i promotorem turystyki na wzgórzach.
My ruszmy dalej naszą ścieżką. Konwalie majowe, bluszcze otulające pod niebiosa drzewa, stanowiska zanokcicy serpentynitowej - wyjątkowo rzadkiej paproci występującej w Polsce praktycznie tylko tu. Dęby, sosny, buki, leszczyna. Las się zmienia, zaskakuje.
Kompas nie pokaże tu północy
Zielono na górze, zielono na dole, bo serpentynity są wszędzie w pobliżu. Nie raz, nie dwa, spotkacie miłośników geologii, którzy kopią w okolicy szukając okazów wężowego kamienia.
To moja ulubiona skała. Jej zielony blask uspokaja. Jest nie z tej Ziemi, bo nie pochodzi ze skorupy ziemskiej, lecz z jej płaszcza. Serpentynity to specyficzne skały metamorficzne. Powstały wskutek przeobrażenia ciemnych, ubogich w krzemionkę skał magmowych, takich jak perydotyty czy piroksenity. Głównym ich składnikiem są minerały z grupy serpentynów, głównie antygoryt, w mniejszym stopniu lizardyt i chryzotyl. Jest i magnezyt.
Jeśli mamy ze sobą kompas i wiemy, gdzie jest północ, warto przeprowadzić małą zabawę. Wyjmijmy nasze urządzenie i spróbujmy nim wskazać kierunek północy. Na trasie znajdziemy miejsca, gdzie kompas nam oszaleje, a to ze względu na właściwości magnetyczne tego minerału.
Pamiątka po ocenie Rei
Wróćmy do serpentynitu. Skały zasadowe są stosunkowo rzadko spotykane na kontynentach, gdyż powstają one na dnach oceanów, tworząc skorupę oceaniczną. Dlatego też serpentynity spotykane dziś na lądach są często pamiątką po dawnych oceanach rozcinających przed milionami lat współczesne kontynenty. Serpentynity opisane zostały w XIX wieku przez wybitnego geografa i podróżnika Alexandra von Humboldta. Są pamiątką po oceanie Rei, który znajdował się w miejscu Dolnego Śląska około 400 milionów lat temu.
Serpentynit jest piękny. Doceniano już go dawno temu. Służył do wyrobu narzędzi, ale i ozdób. Jeszcze w XVII wieku wyrabiano z tej skały puchary, ponieważ uważano, że kamień ten, podobnie jak ametyst, neutralizuje działanie trucizn. Dziś jedyny kamieniołom w Polsce pozyskujący ten surowiec znajduje się w Nasławicach niedaleko Wzgórz Kiełczyńskich.
Ukradli słynna Madonnę
Nie tylko przyroda Ślężańskiego Parku Krajobrazowego tutaj inspiruje i zachęca do wycieczki. W Kiełczynie, skąd najwygodniej ruszyć na 8 km pętelkę po wzgórzach, znajdziecie Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej z cudowną figurą Madonny z Dzieciątkiem.
To wierna kopia. Niestety oryginał, do którego przez wieki pielgrzymowali wierni, skradziono. Pierwszy raz złodziej zaczaił się na madonnę w XVIII wieku. Wtedy wpadł w ręce mieszkańców i został za świętokradztwo stracony. Dwa wieki później złodziej działający najprawdopodobniej na zamówienie niestety był skuteczniejszy. Nie złapano go, a cudowna madonna zaginęła. Dziś na ołtarzu znajdziemy jej kopię. Matka Boska uśmiecha się łagodnie z ołtarza i robi wrażenie - nawet na osobach, które nie przepadaj za sakralną sztuką.
Król i przyszły papież pod dachem plebanii
Na zewnętrznych ścianach świątyni Narodzenia NMP epitafia dzieci z 1610 i 1640 roku. Warto tu wspomnieć o średniowiecznych początkach tego kościoła. Według legendy pierwotnie miał powstać w pobliskiej wsi Książnicy - tam miejsce miał wskazać w XIII wieku książe Bolko Świdnicki. Wtedy stal się cud. Drewno na jego budowę w niewyjaśniony sposób miało trzykrotnie przenieść się na Górkę Kiełczyńską i to tu postawiono kościół.
Miejscowa malutka parafia w swojej historii miała wyjątkowych gości. Nocował tu król Prus Fryderyk II Wielki. Przy odjeździe katolickiemu księdzu miał powiedzieć, żeby nie miał mu za złe, że przegonił stąd ultrakatolickich Habsburgów.
Wiedziony mistycyzmem tego miejsca trafił tu w XX wieku - Ambrogio Damiano Achille Ratti, wówczas nuncjusz apostolski, a następnie papież Pius XI. To słynny ojciec świety alpinista, który zdobył Monte Blanc, czy Matterhorn a więc może i on nie oparł się pobliskiej Szczytnej?
Galeria zdjęć
Przy kościele interesująca droga krzyżowa. Stary cmentarz. Klimat. A to jeszcze nie koniec. Wewnątrz skromnie w bocznej nawie odnajdziecie ukryty skarb. To portal późnoromański! Jeden z najważniejszych tego typu zabytków na Śląsku świadczący o wyjątkowej historii tego miejsca.
Do kościoła prowadzi absolutnie niezwykła droga zbudowana z kamieni okrągłych specjalnie przygotowywanych dla tego miejsca. To kamieniarski majstersztyk! Znajdziecie tu też zieloniutkie serpentynity! A więc w drogę!
Krzysztof Świercz, przewodnik sudecki
Jak dojadę z Wrocławia?
W około godzinę dojedziemy do Kiełczyna samochodem z Wrocławia. Najpierw w kierunku Świdnicy, a następnie w Strzelcach Świdnickich będziemy kierować się w stronę Kiełczyna. Ok. 4 godzin zajmie nam marsz żółtym szlakiem ze Świdnicy.
Kiełczyn na mapie: