Radzimowice w Górach Kaczawskich: pomysł na weekend (kliknij, aby przejść)
Wioska jest malowniczo położona we Wschodnim Grzbiecie Gór Kaczawskich. Kilkanaście chat. Widać stąd m.in. Karkonosze i oczywiście Śnieżkę. Historia i teraźniejszość zaskakują.
Mieszka tu Japończyk, który rzeźbi pomniki Buddy. Na innym z domów odnajdziemy znak Om. W hinduizmie Om ma potężną moc. Wielu uznaje go za pierwotny dźwięk, z którego wyłoniła się cała wszechobecna wibracja kreacji. W ten sposób Om stanowi początek i podstawę każdej innej mantry.
To nie koniec zaskoczeń. Żyją tu gospodarze, którzy sieją bardzo rzadki w dzisiejszych czasach orkisz i robią z niego mąkę, pieką chleb. Do tego piszą głagolicą, czyli najstarszym pismem słowiańskim, a także bukwicą, czyli po staro cerkiewno-słowiańsku. Prowadzą warsztaty, uczą języka.
W tajemnym kręgu
Uwagę z oddali przykuwa trzepocząca na wietrze polska flaga. Na zboczu szczytu Osełka - ustawiony został kamienny krąg. Dolnośląski Stonehange. 14 obelisków z bazaltu z cudownym widokiem na Żeleźniak. Dwanaście z nich tworzy krąg 14 m i 78 cm. Dostawiono jeszcze dwa głazy. To miejsce inspirowane kręgiem odkrytym w Odrach, w pobliżu rzeki Wdy na Pomorzu i utworzonym prawdopodobnie przez Gotów podczas trwania kultury wielbarskiej.
Radzimowice są jak magnez. Ezoteryka pełną gębą. Moc tu dziwna. Energia silna. Coś czai się za rogiem.Krzysztof Świercz, przewodnik sudecki
Już w XIII wieku były ważną osadą w Sudetach. Pierwsze informacje o tej miejscowości pojawiają się w 1241 roku i są związane z wydobyciem złota pierwotnego na stokach wspomnianego już Żeleźniaka. Źródła różnie podają wysokość tego szczytu - 664 bądź 666 m n.p.m.
Według opowieści górnicy z Radzimowic walczyli w armii Henryka Pobożnego podczas bitwy z Tatarami pod Legnicą w 1241 roku. Stanąć do boju przeciw Mongołom mieli u boku swoich kolegów po fachu z innych sudeckich miast kopalnianych. W średniowieczu często wykorzystywano do różnego rodzaju potyczek siłę gwareckiego bractwa. Nic w tym dziwnego górnik pracujący w trudnych warunkach musiał mieć mocne ręce, a więc w bitwie mógł się sprawdzić.
Wielkie bogactwo
Radzimowice w swojej blisko 800 letniej historii były miastem na prawach górniczych z urzędem górniczym! Własność miejscowości przechodziła z rąk do rąk. Właściciele się bogacili. Altenberg czy późniejszy Silberberg był własnością m.in. rodzin von Zedllitz, czy von Kramsta. To możne rody, które odcisnęły piętno na śląskiej ziemi.
Jak wspominały „Nowiny Jeleniogórskie”: „Bogactwo tej ziemi musiało być naprawdę duże, skoro tuż obok „Arnolda”, pod koniec ubiegłego wieku, ówczesny, francuski właściciel kopalni zbudował willę tak piękną, że wzbudzała zachwyt gości. Ukryta w lesie, była wraz z otoczeniem miejscem prosto z bajki.
O jej niezwykłej piękności i wspaniałym wyposażeniu Grzegorzowi Sokołowskiemu z Muzeum Mineralogicznego w Szklarskiej Porębie opowiadała autochtonka, Katarzyna Wenig, żona kopalnianego sztygara, która przed wojną bywała tam wiele razy. Z jej relacji wynika, że na początku lat pięćdziesiątych budowla ta została bardzo delikatnie rozebrana i wywieziona gdzieś w okolice Warszawy. Tam właśnie miała być odtworzona. Dziś jedynym śladem po willi jest splantowany, zarośnięty krzakami teren”.
Galeria zdjęć
Producenci arszeniku
Jeszcze w XIX wieku wydobywano tu m.in. złoto, srebro i arsen. Tego ostatniego tak dużo, że powstała tu nawet huta produkująca silną truciznę - arszenik! Druga w Sudetach obok tej z Złotym Stoku.
Dziś ślad górniczych tradycji można dostrzec na płocie gospodarstwa sołtysa. To znak kopalniany z 1860 roku. Świadek historii. Wydobycie rud przestało się opłacać w latach 20. XX wieku.
Prace górnicze były prowadzone w okolicach Radzimowic w skałach metamorficznych, czyli przeobrażonych. Są one poprzecinane mniejszymi żyłami tzw. „intruzji Żeleźniaka”. Rozpoznano tu 6 takich głównych żył kruszcowych o nazwach: „Pocieszenie Górnika”, „Olga”, „Wanda”, „Klara”, „Maria” i „Aleksandra”. Mają miąższość od 6 cm do 1,4 metra. Już w XVII wieku z żył uzyskano ponad 1,5 tony rudy miedzi i 10 ton rud arsenu, srebra i ołowiu. Niektóre szacunki mówią, że od początku XIX wieku do początku XX wieku otrzymano ok. 2000 ton czystej miedzi.
Do dziś można prze kraty zerknąć w piekielne czeluści szybu Arnold i Louis. Ten drugi ma aż 141 metrów głębokości. Gdy zaglądałem w czeluści grotołazi ćwiczyli w szybie. Według ich słów na dole jest mocno kolorowo i tak głęboko, że można spotkać diabła.
Tak spłonęła historia i… basy
A że czeluści piekielne kojarzą się z ogniem… W 1892 roku w maju Radzimowice dotknęła pożoga. W mieście wybuchł wielki pożar, który strawił prawie wszystko. Ocalały dwie chaty. Spłonęła m.in. kultowa gospoda, która przez lata była nie tylko miejscem spotkań gwarków czy wędrowców, ale osobliwym miejscem pamięci. Przechowywano tu bowiem bezcenną księgę z zapisami górniczymi oraz z historią miasta. Wspominały o niej niemieckie przewodniki. Była zapisem bezcennym.
Spłonęły też basy ze złota i hebanu będące muzyczną ozdobą tego miejsca. Instrument niezwykły. Tak jak historia tej miejscowości.
Jak dojechać z Wrocławia i dojść?
Do Radzimowic dojedziemy samochodem w 1,40 h z Wrocławia kierując się na Jelenią Górę i w Mysłowie odbijając na północ. Ostatni odcinek jest dość stromy.
Godny polecenia jest żółty szlak pieszy w relacji Wojcieszów - Mysłów czy niebieski z Wojcieszowa albo z Wąwozu Lipa.
Można też skorzystać ze ścieżki Spacerowej Starej Góry (biało-czerwony kwadrat), która tworzy blisko 8 km pętlę z Mysłowa. Na jej przejście z odbiciem na Żeleźniak będziemy potrzebować ponad 2 godziny.
Krzysztof Świercz, przewodnik sudecki