Gdy byliśmy na Rynku w niedzielę o godzinie 10:00, Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rozkręcał się powoli. Na scenie trwały próby przed wieczornymi występami, przyjechały stare i nowe samochody pokazowe, rozstawiały się stoiska.
Jeden namówi drugiego i zbierają
Wokół ratusza spacerowało niewiele osób. Wśród nich przeważali wolontariusze z puszkami na datki. WOŚP zbiera w tym roku na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Orkiestra gra z hasłem: „zdrowe brzuszki naszych dzieci”. Pierwsze pieniądze zostały wrzucone.
— Grosz do grosza a będzie kokosza, jak to się mówi — stwierdziła Wiktoria, która kwestuje po raz czwarty i w tym roku namówiła młodszego brata, Szymona. — Jestem zdania, że jak ludzie chcą, to wrzucą. A jak nie, to nie. To indywidualna decyzja. Ja zbieram, bo lubię pomagać i jak jest taka super okazja, to czemu nie.
Wiktoria namówiła Szymona, z kolei Wojtek, który jako chłopak zbierał w szkole i teraz wraca do akcji, zachęcił Paulinę.
Stwierdziliśmy w tym roku, że trzeba znów trochę pomóc. Dopiero zaczynamy. Odebraliśmy przed chwilą puszki i wyruszamy zbierać. Od razu dorzuciłem dziewczynie, żeby miała dobry start. Liczymy, że uda się je wypełnić. Na Rynku jest potencjał, wiec będzie dobrze.Wojtek
Alicja już wrzuciła
Do czasów dzieciństwa opowieścią wróciła także Alicja, która spacerowała przez Rynek z serduszkiem naklejonym na kurtce, tak jak niegdyś z mamą.
Jak się urodziłam, to miałam robione badanie słuchu ze sprzętu WOŚP-u. Mam nawet taką pamiątkową naklejkę w książeczce zdrowia dziecka. U mnie w domu od dziecka chodziło się na finał. Wrzucałam do każdej puszki, żeby mieć jak najwięcej serduszek. Dziś uważam, że to wszystko jest bardzo ważne. Słychać, że są osoby, którym to uratowało życie. Do tego ta akcja w jakiś sposób bardzo pomaga służbie zdrowia. Uważam, że to ważny cel, dlatego go wspieram.Alicja
Spotkaliśmy również młode wolontariuszki z tatą Dominikiem, który robił za ochroniarza i cichego wspólnika. Ula i Martyna, pierwszy raz w życiu z puszkami, na poranną wilgoć i chłód nie zwracały uwagi: — Jesteśmy harcerzami i koleżankami z klasy. Chcemy dobrze dla małych dzieci. Na co dzień uczymy się w podstawówce i mieszkamy na Oporowie, gdzie ludzie są bardzo życzliwi. — Wracamy na targ Świebodzki. Tam jest teraz najlepiej, bo ludzi najwięcej — dodał Dominik.
Goście z Wielkopolski i Mazur
Na Rynku byli nie tylko Wrocławianie.
Bardzo szczytny cel. Trzeba go wspomagać. Wiadomo, jakie są warunki służby zdrowia w Polsce. Państwo nie daje ze wszystkim rady, więc musimy pomagać jako obywatele. Bo nasze dzieci, nasze wnuki mogą kiedyś potrzebować pomocy i skorzystać z tego sprzętu.Juliusz z Jarocina w Wielkopolsce
Aleksandra i Przemysław do Wrocławia przyjechali z Mazur z synem Michałem, który po narodzinach był badany sprzętem zakupionym przez WOŚP. Wrzucili do puszki, wezmą udział w finale i jeszcze dziś wrócą do domu w okolice Działdowa.
Wśród kwestujących prezydent Wrocławia Jacek Sutryk
W samo południe do kwestujących wolontariuszy dołączył prezydent Wrocławia.