– Najbardziej mi się podobało pod sceną, tam gdzie są zapadnie, bo nigdy takiego czegoś nie widziałam - opowiada Maja. Nic zresztą dziwnego, bo zwiedzanie Opery Wrocławskiej to okazja do zgłębienia sekretów tego pięknego teatru.
Historia Opery Wrocławskiej
Budynek powstawał w latach 1839-1841, według projektu Carla Ferdinanda Langhansa. Już w pierwszych latach działaności, jako Teatr Miejski, był w stanie pomieścić na widowni 1600 osób, co świadczyło o jego wadze dla miasta. Niestety dość szybko stanął w obliczu dwóch następujących po sobie pożarów (w 1865 i 1871 roku).
To właśnie podczas drugiej odbudowy, zdecydowano o postawieniu na dachu wizerunków Muz. Niegdyś także elewację zdobiły wizerunki niemieckich kompozytorów i poetów. Mozart i Schiller zniknęli stąd za sprawą komunistycznej propagandy komunistycznej. Zniszczone podczas II Wojny Światowej muzy zastąpiły ich wierne odlewy.
Powojenna historia teatru
Pani Joanna przyjechała aż z Katowic, między innymi po to, by zwiedzić Operę Wrocławską. – Opera szczególnie ciekawi mnie pod względem architektonicznym i historycznym — mówi. – Choć brakowało mi części prywatnej - tego miejsca, gdzie aktorzy się przygotowują, malują, ćwiczą, to szczególnie interesująca okazała się część techniczna budynku. Te wszystkie zapadnie i mechanizmy... Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak to tak na prawdę działa — opisuje.
W powojennej, już Operze Wrocławskiej, pierwsze przedstawienie wystawiono we wrześniu 1945 roku. To była „Halka” Stanisława Moniuszki, w reżyserii Stanisława Drabika. Od tamtej pory kontynuowano niejako przedwojenna tradycję zapraszania na tę scenę wielkich gwiazd świata opery i baletu.
Galeria zdjęć
Ukryte pokoje i bogate foyer
Dziś wizerunki kompozytorów zdobią sufit opery, a na widowni, ze względów bezpieczeństwa może zasiąść na raz 650 osób. Plafony m.in. z Moniuszką zobaczymy tylko wtedy, gdy wespniemy się na ostatni balkon, czyli na wysokość 15 metrów. Warto, bo widok stąd zapiera dech w piersiach! Opera Wrocławska, choć tego nie widać, liczy sobie 7 pięter, z czego dwa znajdują się pod ziemią.
Największe zaskoczenie kryje się pod sceną. Opera ma swój własny... schron, do którego można się dostać tylko za sprawą windy. Lecz akurat tego pomieszczenia oglądać zwiedzającym nie wolno.
Na pewno największe wrażenie na zwiedzających robi nieprawdopodobne foyer. Każdy z tutejszych żyrandoli waży ćwierć tony. Pomieszczenie pełne luster i pozłacanych ornamentów, jasne i hipnotyzujące urodą, liczy aż 240 mkw. Na złocenia całego budynku wykorzystano 2 kilogramy szczerego złota.
Równie pięknym, choć nieco mniejszym pomieszczeniem jest salon cesarski. To tu przed przedstawieniami spędzają czas goście specjalni teatru.
Kurtyny i Operowy Labirynt
Nic dziwnego, że tak właśnie nazwano zwiedzanie, dostępne dla widzów i turystów raz w miesiącu. W niedzielę, możecie zobaczyć podziemie opery indywidualnie, w poniedziałek, w zorganizowanej grupie.
A jest co zwiedzać, bo pod ziemią biegną korytarze techniczne, mieszczą się magazyny i zapadnie, podnośniki czy ruchome platformy, bez których przedstawienie nie mogłby się odbyć. To świat niewidoczny dla widza, a kluczowy dla funkcjonowania opery.
Sama scena Opery Wrocławskiej ma zaawansowany system mechanizmów. Jest to forma sceny obrotowej, dzięki czemu możliwa jest szybka zmiana dekoracji. Do tego system kurtyn wyposażony jest w dwie stalowe, które jednocześnie pełnią funkcję antypożarową. Każda z nich waży kilka ton.
Goście zachwyceni są oprowadzaniem i dlatego wracają tu po kilka razy. – Już wcześniej byłam na takim zwiedzaniu. Bardzo mi się podobało, a teraz jeszcze było coś nowego - możliwość zwiedzenia sceny – rekomenduje pani Krystyna.
Kiedy kolejne zwiedzanie?
Ponieważ zwiedzanie jest cykliczne warto śledzić stronę Opery Wrocławskiej i dowiadywać się o kolejne terminy. Poniżej lista dni z Operowym Labiryntem
TERMINY DLA ZWIEDZAJĄCYCH INDYWIDUALNIE:
- 15.02.2026
- 29.03.2026
- 12.04.2026
- 17.05.2026
- 07.06.2026
TERMINY DLA GRUP ZORGANIZOWANYCH:
- 12.01.2026
- 16.02.2026
- 13.04.2026
- 08.06.2026