Tajwański Foxconn wybuduje fabrykę na Dolnym Śląsku. Ja się tak zastanawiam, czy to dobrze, czy nie do końca dobrze?
To jest konsekwencja pewnej walki, którą Wrocław podjął, szczególnie kilka lat temu. Mówimy o inwestycji, której autorem miał być jeden z gigantów amerykańskich, producent półprzewodników. Z przyczyn obiektywnych ta inwestycja się nie odbyła. Może dobrze, bo to rozgrzało tym bardziej Wrocław na mapie światowych inwestycji związanych właśnie z półprzewodnikami, ale też z nowoczesnymi technologiami. Dzięki temu dużo łatwiej nam było w Tajwanie.
Kto właściwie jest ojcem tego sukcesu? Mam wrażenie, że tych ojców sukcesu jest wielu.
Pewnie. Mówimy o wielopoziomowym projekcie, na który pracuje bardzo wiele osób. Można powiedzieć, że jest to projekt rządowy, bo rząd polski z rządem tajwańskim prowadził te rozmowy. Ja się cieszę, że właśnie na poziomie rządowym, bo te osoby muszą zagwarantować również offset infrastrukturalny, ale również ten offset na poziomie regionalnym, bo ta inwestycja wymaga bardzo wielu również dalszych kroków. Byliśmy w poniedziałek z panem marszałkiem Gancarzem i z panem wicemarszałkiem Rado. Razem się cieszyliśmy...
Mówi pan o spotkaniu w Warszawie.
Mówię o ogłoszeniu TEEMA i Foxconn, jako jednego z wiodących graczy tego stowarzyszenia, które ma ponad trzy tysiące firm działających w sektorze elektroniki i elektryki.
Nie chcę być złośliwy, ale czy my jesteśmy w ogóle przygotowani na tak wielką inwestycję, na przyjęcie tak dużej liczby osób, które tam będą kursować do pracy, będą żyć, będą współtworzyć to miejsce?
Z całym szacunkiem dla burmistrza Miękini, on po prostu nie ma instrumentów, żeby stworzyć miasto docelowo dla 40-50 tys. ludzi, z całą infrastrukturą społeczną, edukacyjną, zdrowotną, już nie mówiąc o inwestycjach związanych z drogą, z drogami i z połączeniem kolejowym. Tutaj to jest rola rządu. Ja pamiętam przecież 7 lat temu nie tajwańską, a koreańską, dużą inwestycję LG Chem – to też ma olbrzymie znaczenie. My na poziomie lokalnym, czyli gminy Wrocław, uruchomiliśmy wtedy wodociąg, który zabezpieczył potrzebną wodę, bo cała gmina Kobierzyce zużywała w tym czasie dużo mniej wody, niż było zapotrzebowanie powstającego w tamtym momencie LG Solution. To była nasza odpowiedzialność, ale również nasza inwestycja. W tym samym czasie ówczesny premier obiecał, że zbuduje tam połączenia drogowe, tramwajowe za 300 mln zł, po czym ówczesny rząd nic nie zrealizował.
Całość rozmowy z Jakubem Mazurem, wiceprezydentem Wrocławia obejrzycie tutaj: