Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Jeśli szukacie pomysłu na weekend, jest to doskonała okazja do sentymentalnej wycieczki.
Poczuj klimat dawnych lat na linii E
Wydarzenie rozpocznie się na terenie zabytkowej Zajezdni Popowice przy ul. Legnickiej.
- Wystawa taboru (godz. 10:00–12:00): podziwiać będzie można kilkanaście zabytkowych Jelczy, które przyjadą m.in. z Warszawy, Krakowa, Poznania, Nowego Sącza czy Świerklańca.
- Spotkanie z historią (godz. 10:30): krótka, przystępna opowieść przy odrestaurowanym Jelczu L11 o jego losach i motoryzacji schyłku PRL-u.
- Bezpłatne przejażdżki linią pospieszną E (godz. 12:00–16:30): Jelcze wyjadą na ulice miasta i będą kursować co 10–20 minut. Trasa nawiązuje do dawnej linii pospiesznej i połączy zachód ze wschodem Wrocławia: Pilczyce – Lotnicza – Bajana – Bystrzycka – Balonowa – Na Ostatnim Groszu – Legnicka – pl. Jana Pawła II – Ruska / św. Mikołaja – Kazimierza Wielkiego – Oławska – Traugutta – pl. Powstańców Warszawy – pl. Grunwaldzki – Curie-Skłodowskiej – Wajdy – Wróblewskiego – Olszewskiego – Biskupin.
Zachęcamy do odwiedzenia w tym dniu Zajezdni Popowice oraz wykonania wielu pamiątkowych zdjęć. Tylu Jelczy kursujących na jednej linii z taką częstotliwością nie można już spotkać.Krzysztof Kołodziejczyk, prezes Klubu Sympatyków Transportu Miejskiego
Zgodnie z tradycją dawnych linii pospiesznych, większość przystanków pośrednich będzie funkcjonować „na życzenie”. Szczegółowy rozkład jazdy dostępny jest na stronie organizatora: https://kstm.pl/pl/.
Polskie nadwozie z węgierskim sercem: historia z kryzysem w tle
Jelcz L11 to fascynujący świadek gospodarczych realiów lat 80. Choć z zewnątrz do złudzenia przypomina miejskiego Jelcza M11 – doskonale znanego z ulic polskich miast – wersja „L” (lokalna) powstała głównie z myślą o trasach podmiejskich i PKS-ach. Zamiast trzech par drzwi miała tylko dwie, za to w środku oferowała aż 44 miejsca siedzące, charakterystyczne siatkowe półki na bagaże pod sufitem oraz koło zapasowe w przestrzeni pasażerskiej.
Galeria zdjęć
Sam model narodził się z... kryzysu. W realiach stanu wojennego i zachodnich sankcji polski przemysł nie nadążał z produkcją silników. Znaleziono więc sprytne rozwiązanie: zawarto porozumienie z węgierskim Ikarusem. Z Budapesztu sprowadzano kompletne podwozia z niezawodnymi silnikami, osiami i skrzyniami biegów, a w podwrocławskich Jelczańskich Zakładach Samochodowych montowano na nich skrócone o metr pudła Jelcza. Tak powstała unikatowa, polsko-węgierska hybryda.
Egzemplarz należący do Klubu Sympatyków Transportu Miejskiego ma bogatą dolnośląską przeszłość. Wyprodukowany w styczniu 1989 roku przez ponad dwie dekady woził mieszkańców regionu w barwach PKS Dzierżoniów oraz ZKM Bielawa, pokonując lokalne trasy u stóp Gór Sowich, aż do wycofania ze służby w 2010 roku.
Druga młodość zabytku: rozebrany do gołego szkieletu
Kiedy w 2011 roku autobus trafił pod opiekę wrocławskiego KSTM-u, był w stanie agonalnym. Ratunek przyszedł dzięki dofinansowaniu z Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu, co pozwoliło wysłać pojazd do specjalistycznych zakładów w wielkopolskim Bralinie.
Remont miał charakter totalny
- Pojazd rozebrano do samej kratownicy (szkieletu), którą oczyszczono metodą piaskowania, wzmocniono nowymi spawami i zakonserwowano.
- Usunięto prowizoryczne przeróbki z lat późniejszej eksploatacji, przywracając oryginalne detale z 1989 roku.
- Gruntowną regenerację przeszły silnik, skrzynia biegów, instalacja elektryczna, układy hamulcowy, pneumatyczny oraz kierowniczy.
- Wnętrze odtworzono z pietyzmem – od charakterystycznego obicia foteli, przez oświetlenie, aż po kabinę kierowcy.
Efektem jest jeżdżący eksponat w stanie fabrycznym, który nie tylko cieszy oko, ale pozwala poczuć na własnej skórze zapach i dźwięk podróży sprzed niemal czterech dekad.