1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Aktualności
  4. Pies w lesie

Spacer po lesie z psem to dobry sposób na odpoczynek od zgiełku miasta i relaks na łonie natury. Trzeba jednak pamiętać o tym, że czworonoga nie wolno spuszczać tam ze smyczy. Może spłoszyć lub zaatakować dzikie zwierzę, zgubić się, zetknąć z padliną albo znaleźć się w naprawdę niebezpiecznej sytuacji.

Reklama

Lasy są dla mieszkańców miasta miejscem spacerów, odpoczynku i kontaktu z przyrodą. Jak twierdzi Robert Suligowski, przedstawiciel Rady Miejskiej w zespole zadaniowym ds. wskazania lasów o wiodącej funkcji społecznej wokół miasta Wrocławia, pełnią one również znacznie więcej funkcji.

Przez lata dominującą funkcją Lasów Państwowych była ta gospodarcza. Jednak mają one również szereg innych zadań m.in. glebochronne czy wodochronne. Natomiast lasy położone wokół dużych aglomeracji tworzą swoiste zielone pierścienie, dzięki czemu pomagają filtrować powietrze, zatrzymywać pyły i wpływają na lokalny mikroklimat m.in. chłodzą okolicę, działając jak klimatyzator, czy chłoną wodę, odkrywając ważną rolę w miejskiej retencji. Jednocześnie są miejscem życia wielu gatunków dzikich zwierząt. Dlatego korzystając z nich, powinniśmy pamiętać, że przede wszystkim wchodzimy do naturalnego ekosystemu, do którego nie należą zwierzęta domowe, w związku z czym mogą go zaburzać. Dotyczy to zarówno psów, jak i kotów.
Robert Suligowski

Dlatego spacerując z psem po lesie, trzeba zadbać o to, aby nie biegał swobodnie. Nawet spokojny na co dzień czworonóg może ruszyć w pogoń za zwierzyną.

Pies puszczony luzem może płoszyć dzikie zwierzęta, ścigać je, a w skrajnych przypadkach również ranić lub zabić. Nawet jeśli na co dzień jest spokojnym zwierzęciem domowym, w lesie mogą uruchomić się jego naturalne instynkty. Gdyby wiele osób jednocześnie pozwalało swoim psom swobodnie biegać, część lasu mogłaby przestać być bezpiecznym miejscem dla dzikich zwierząt. Dlatego należy prowadzić je pod kontrolą i nie puszczać luzem.
Robert Suligowski

Pies może złapać trop, zanim właściciel zobaczy zwierzę

Zdaniem Mieczysława Łyżkawy, członka zarządu Polskiego Związku Łowieckiego we Wrocławiu i emerytowanego pracownika Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, na otwartej przestrzeni właściciel zazwyczaj widzi, dokąd biegnie jego pupil. Z kolei w lesie sytuacja wygląda inaczej - wystarczą krzewy, drzewa czy gęste poszycie, żeby stracić zwierzę z oczu.

Pies może wyczuć obecność dzikiego zwierzęcia znacznie wcześniej niż człowiek. Dlatego w lesie zawsze powinien być prowadzony na smyczy przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo dzikich zwierząt. Nawet dobrze ułożony i posłuszny pies może zareagować instynktownie, gdy zobaczy uciekającego zająca czy sarnę. W takiej sytuacji zdarza się, że mimo przywoływania nie wraca do właściciela i rusza w pogoń. Szczególne znaczenie ma to w okresie, kiedy w lesie pojawiają się młode zwierzęta. Pies może podjąć niewidoczny dla człowieka trop i pobiec za zwierzęciem ukrytym w zaroślach. Jeśli natrafi na młodego osobnika, istnieje ryzyko, że go zaatakuje. Nawet jeśli nie dogoni zwierzyny, płoszy zwierzęta i zakłóca spokój w lesie. Dlatego zwłaszcza w okresie od chyba tam 15 marca do 15 sierpnia pies chodzi luzem w lesie, to Straż Łowiecka i Straż Leśna może nałożyć mandat.
Mieczysław Łyżkawa

Padły dzik może być zagrożeniem

Okazuje się jednak, że smycz chroni nie tylko mieszkańców lasu. Ogranicza również ryzyko, na jakie narażony jest sam pies. Puszczony luzem może podejść do dzikiego zwierzęcia albo znaleźć jego szczątki. Jednym z niebezpieczeństw jest choroba Aujeszkyego, zwana również wścieklizną rzekomą.

Choroba ta może występować m.in. u dzików, a zakażenie nią jest dla psa bardzo niebezpieczne i może prowadzić do jego śmierci. Nie stanowi natomiast zagrożenia dla ludzi. Do tego dochodzi afrykański pomór świń. Choć psy na to nie chorują, to jednak ich swobodne bieganie może przyczyniać się do płoszenia dzików, a tym samym przemieszczania zakażonych zwierząt. Pies może również wejść w kontakt z materiałem zakaźnym znajdującym się przy padłym dziku i mechanicznie przenieść go w inne miejsce.
Mieczysław Łyżkawa

Jak podsumowuje ekspert, najważniejsze jest pozostawanie psa pod pełną kontrolą opiekuna.

Smycz chroni dzikie zwierzęta przed pogonią i atakiem, ogranicza ich płoszenie, a jednocześnie zmniejsza ryzyko, że sam pies zetknie się z chorym zwierzęciem lub padliną.
Mieczysław Łyżkawa

Problemem mogą być również koty

Wrocławski radny zwraca uwagę, że presję na dziką przyrodę wywierają również koty domowe wypuszczane bez nadzoru, szczególnie przez mieszkańców terenów położonych w sąsiedztwie lasów.

Z naszych obserwacji prowadzonych za pomocą fotopułapek w Lesie Mokrzańskim wynika, że koty domowe należą do najczęściej rejestrowanych tam drapieżników. Potrafią też oddalać się na znaczne odległości od miejsca zamieszkania. Dlatego apelujemy do mieszkańców terenów sąsiadujących z lasami, aby nie pozwalali im swobodnie przemieszczać się po naturalnych ekosystemach. Jeżeli chcemy zapewnić kotu możliwość przebywania na zewnątrz, powinno się to odbywać w sposób kontrolowany, na przykład na odpowiednio zabezpieczonym terenie własnego ogrodu.
Robert Suligowski

Nawet w lesie trzeba sprzątać po psie

Właściciele psów powinni także pamiętać o sprzątaniu po swoich czworonogach. Jak zaznacza wrocławski radny, duża ilość psich odchodów oznacza dodatkowy dopływ związków azotu do gleby, co może prowadzić do jej zanieczyszczenia i zwiększać ryzyko przenoszenia chorób.

Mieszkanie w pobliżu lasu daje ogromny przywilej kontaktu z naturą, ale wiąże się również z odpowiedzialnością. Las nie jest przedłużeniem naszego ogrodu ani wybiegiem dla zwierząt domowych. Jest przede wszystkim siedliskiem dzikich gatunków i powinniśmy korzystać z niego w taki sposób, aby jak najmniej ingerować w ich życie.
Robert Suligowski

Susza w lasach. Uważajmy na ogień

Przy wysokich temperaturach i przesuszonej ściółce szczególnego znaczenia nabiera również zagrożenie pożarowe. W lesie nie należy rozpalać ognia ani palić papierosów. Niebezpieczny może być nawet niedopałek, który pozornie został zgaszony.

Widzimy, jak poważne pożary lasów występują w ostatnich latach między innymi w Grecji czy we Francji, ale podobne zagrożenie istnieje również u nas. W ciągu ostatnich dziesięciu lat w Lesie Mokrzańskim mieliśmy trzy większe pożary. Dziś naprawdę niewiele potrzeba, żeby ogień zaczął się błyskawicznie rozprzestrzeniać.
Robert Suligowski

Radny przypomina również o zakazie pozostawiania śmieci, w tym szklanych butelek oraz o zasadach dotyczących poruszania się pojazdami po lesie.

Ogromna prośba do mieszkańców: nie rozpalajmy ognisk, nie palmy papierosów w lesie i nie zostawiajmy żadnych śmieci, w tym szklanych butelek, które w słońcu mogą działać jak soczewka. Obowiązuje również ustawowy zakaz wjazdu pojazdami silnikowymi, zaprzęgowymi lub motorowerami do lasu. Przy tak suchej ściółce skutki pożaru mogą być ogromne - w krótkim czasie możemy stracić całe hektary lasu i siedliska wielu gatunków. Korzystajmy więc z niego odpowiedzialnie, pamiętając, że nasze zachowanie ma bezpośredni wpływ na jego bezpieczeństwo.
Robert Suligowski

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama