W połowie wakacji w 1976 roku cukier wciąż jeszcze nie był na kartki (zaczęto go reglamentować w sierpniu), ale nadal doskonale pamiętano zapowiedź drastycznych podwyżek produktów spożywczych i to, co po niej nastąpiło: falę strajków i demonstracji ulicznych nazywanych dziś Wydarzeniami Czerwcowymi (odbywały się także we Wrocławiu na znak poparcia dla robotników protestujących w Radomiu i Ursusie). Było dramatycznie, bo uczestników objęto represjami, jednak życie – jak to życie – toczyło się nadal.
O czym latem w 1976 roku pisały wrocławskie gazety, „Wieczór Wrocławia”, „Słowo Polskie” i „Gazeta Robotnicza”? Wybierzcie się z nami w krótką podróż w czasie.
Maluchy na barkach, krowy w mieście i problem grabarza - wiadomości lokalne
Na przełomie lipca i sierpnia 1976 wrocławskie gazety sporo pisały o upałach, tyle że te upały nie były takie jak dzisiaj: w połowie wakacji termometry pokazywały temperaturę do 29°C, a nie grubo powyżej 30°C.
Poza tym można było dowiedzieć się, że:
- Do Wrocławia przypłynęły Odrą na pokładach barek maluchy, czyli Fiaty 126 p. Wrocławski Port Miejski miał w tym kwartale przyjąć łącznie 700 Fiatów 126p i 830 Syrenek.
- Na terenach rekreacyjnych na Biskupinie pasły się stada krów. Dorodne byczki widywano także na trawnikach w Parku Szczytnickim, a cztery jałówki dostrzeżono na łąkach koło Mostu Warszawskiego. Prasa lokalna pytała, czy krów należy spodziewać się w Rynku.
- Wrocławskie „zebry” szybko się ścierały. Zapowiadano, że sytuację poprawią masy termoplastyczne.
- Tramwaje jeździły z prędkością 13,6 na godzinę, a Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne borykało się niedoborem taboru tramwajowego.
- W Rynku parkowało (jak zawsze – podkreśla prasa) dużo samochodów z rejestracją krajową i zagraniczną.
- Trzonolinowiec u zbiegu ulic Kościuszki i Dworcowej z zewnątrz był już gotowy.
- W sierpniowym repertuarze wrocławskich kin miało się pojawić 15 filmów, głównie rozrywkowych. Wśród nich była komedia Stanisława Barei „Brunet wieczorową porą” oraz arcydzieło „Chinatown” Romana Polańskiego.
- W Pracowniczych Ogródkach Działkowych „Piast” rozpoczął się pierwszy turnus wypoczynku dla seniorów.
- W zakładach Archimedes powstała druga po Hutmenie galeria sztuki. Na jesień zapowiadano otwarcie kolejnej, w Pafawagu, w dodatku ruchomej – dzieła sztuki miały wędrować z jednej fabrycznej hali do drugiej.
- Na Wzgórzu Partyzantów otwarto nowy bar „Na krużganku” zbudowany w góralskim stylu. „W barze znajduje się wojskowa kuchnia polowa, a jej specjalnością będzie grochówka gotowana przez wojskowego kucharza” - donosi prasa.
- Na Ostrowie Tumskim panowały egipskie ciemności. Prasa zapowiadała powrót zdemontowanych gazowych latarni.
- W wydziale Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Wojewódzkiego i Miasta Wrocławia wyczerpano limity na przydział dewiz na indywidualne wyjazdy do krajów kapitalistycznych i Jugosławii.
- Nie trzeba się bać ogni św. Elma, które pojawiają się na Śnieżce przed burzą.
- Grabarz Klemens J. sądził się z pracodawcą w jednym z wrocławskich sądów z powodu niesłusznego, jego zdaniem, zwolnienia z pracy. Pił, uwięził dyrektora w jego własnym gabinecie z warczącym psem, pochował w cudzym rodzinnym grobowcu nieboszczyka, który do tej rodziny nie należał, ale i tak czuł się pokrzywdzony.
- We Wrocławskim Centrum Komputerowym Systemów Automatyki i Pomiarów Mera-Elwro zużywa się rocznie ok. 100 kg złota najwyższej próby. To ilość wystarczająca na zrobienie 10 tys. pierścionków.
- We wrocławskim USC odbył się wyjątkowy ślub: państwo młodzi i ich goście mieli na sobie najróżniejsze przebrania. Jak pisała prasa, życzenia składali m.in. Japończycy, Arabowie, Turcy. Barwny korowód ruszył na plac 1 Maja, gdzie czekały już tramwaje „Jaś” i „Małgosia”. Towarzystwo przejechało na przystań Zwierzyniecką, gdzie nastąpiła przesiadka na statek.
Hippisi w… czołgu
Sprawdziliśmy tylko prasę z połowy lata. Maciej P. Puchała, dziennikarz motoryzacyjny, przeczytał więcej numerów z 1976 roku, a do tego zapiski milicjantów jednego z wrocławskich komisariatów. I oto, co m.in. znalazł:
- Milicja odkryła melinę hippisów w… lewym czołgu przy Al. Armii Radzieckiej.
- Szermierzowi skradziono szpadę, zamieniając ją na milicyjną pałkę, co było nawiązaniem do wydarzeń w Radomiu i Ursusie.
- W knajpie „Darzbór” przy telewizji sprzedawano nielegalny bimber, którym zatruł się podczas kontroli milicjant.
- Przy Ogrodzie Botanicznym po zmroku złapano złodzieja cebuli, ładującego łup przez ogrodzenie do prywatnego samochodu marki Żuk.
Autor tej kolekcji zapowiedział, że mnóstwo podobnych informacji zamieści w książce „Breslau po polsku, czyli w oparach ropy, Odry i grochówki”.
Gdy jest upał, nie kupisz „zimnych nóżek”
We wrocławskiej prasie narzekano na to, że dworcowa gastronomia nie rozpieszcza podróżnych, budki z napisem „Polecamy kiełbaski i kurczaki z rożna” tak naprawdę proponują mięso z patelni elektrycznej, a w barach, np. w „Misiu”, „Wikingu” i „Wzorowym” nie widać, że sezon na warzywa jest w pełni. „Warto zajrzeć do książki kucharskiej” – radziła jedna z gazet.
Narzekania, czasem dość dowcipne, były też w listach od czytelników, np. o tym, że gdy są upały, ze sklepów znikają wszystkie towary, których nazwy kojarzą się z chłodem, nawet „zimne nóżki”.
Był również problem ze „Szczękami”.
W „Wieczorze Wrocławia” była rubryka „Jedziemy na wakacje cudzym samochodem” – osoby, które miały wolne miejsca, a wybierały się np. nad morze, ogłaszały to i można było się z nimi zabrać – taki BlaBlaCar sprzed 50 lat.
Były – oczywiście! – także ogłoszenia. Można było przeczytać, że ktoś zostawił w taksówce suknię wieczorową niebieską (za zwrot obiecano nagrodę), a Operetka Dolnośląska we Wrocławiu chciała zakupić pióra strusie i zrobione z nich wachlarze.
Wrocławska prasa publikowała też powieści w odcinkach, np. latem 1976 czytelnicy „Wieczoru Wrocławia” mogli czytać „Pastę do zębów” Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego.
Jajecznica z 70 tys. jaj, czyli wiadomości z kraju
W lokalnej prasie dużo miejsca poświęcano wydarzeniom z kraju. Politykę zostawmy w spokoju. Poza nią i na przełomie lipca i sierpnia najbardziej oczywistym tematem były żniwa. Co poza tym?
- Latem 1976 roku Polacy czekali na nowe filmy, m.in. „Czterdziestolatka” i „O7 zgłoś się”.
- Prawie 20 tys. osób podróżowało po kraju autostopem, w tym – jak podaje prasa – sporo obcokrajowców, m.in. z Belgii, USA i Hiszpanii. Najstarszym autostopowiczem był 94-letni dr Aleksander Melech z Bydgoszczy. Wrocławianin, Ryszard Niwiński, był od niego zaledwie 5 lat młodszy.
- W Zamościu z przyczepy ciężarówki wypadło 70 tys. jaj, tworząc na jezdni gigantyczną jajecznicę.
- Trzej młodzi krakowianie w dwóch Fiatach 126p wyruszyli w swoich maszynach na wyprawę dookoła świata.
- Latem 1976 był w Polsce wyjątkowy urodzaj czarnych jagód. „Codziennie skupuje się w całym kraju ponad 200 ton tych smacznych owoców”.
- Spółdzielnia Inwalidów „Częstochowianka” z Częstochowy, należąc do czołowych producentów parasoli, miała w swojej ofercie… wigwamy i eksportowała je do Finlandii, Danii, Holandii, Szwecji i Kanady.
Potwór z Loch Ness, rekiny i inne wiadomości ze świata
Nie brakowało także wiadomości ze świata, i to nie tylko politycznych i na temat katastrof.
Latem 1976 roku najwięcej się pisało o Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu (wycinki - także na ten temat - znajdziecie w galerii zdjęć). Czytelnicy wrocławskiej prasy dowiedzieli się również, że:
- Mars jest czerwony. Pojawiły się pierwsze zdjęcia z pokładu sondy kosmicznej Viking 1.
- Nauka i technika są na tropie potwora z Loch Ness.
- Powrót King-Konga. „Najsłynniejsze monstrum kina, goryl King-Kong zmartwychwstanie i to w dodatku w technikolorze (…) W zdjęciach kręconych w Kalifornii weźmie udział 12-metrowa makieta goryla o wadze 1,5 tony”
- Ameryka jest okropna. „Nowy Jork. Dzieci ze slumsów na Manhattanie bawią się wśród sterty śmieci – tutaj brak terenów zabawowych”.
- Żołnierze Bundeswehry nie będą mogli nosić kolczyków, bo to „przynosi poważną ujmę siłom zbrojnym RFN”.
- Postrachem plaż brytyjskich stały się tego lata… rekiny, których na ogół się tam nie widuje. Pojawiły się, bo z powodu upałów, które nagrzały wody północnego Atlantyku.
- Na najmodniejszych plażach świata królują ażurowe kostiumy.
Chcecie poczytać dawne artykuły, ogłoszenia drobne i reklamy? Zajrzyjcie do naszej galerii: