Inwazyjny szerszeń żółtonogi (potocznie zwany azjatyckim) jest już w Polsce – obecność gatunku, który od dwóch dekad rozprzestrzenia się w Europie potwierdzono pod Krakowem. To właśnie tam znaleziono gniazdo, które jest teraz badane na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu.
Czy takich gniazd jest w Polsce więcej? Na razie nie wiadomo, choć szukają ich naukowcy, pszczelarze oraz przedstawiciele służb ochrony przyrody.
– Kluczowe będą najbliższe miesiące – tłumaczy prof. Paweł Migdał z Zakładu Hodowli Pszczół na UPWr – Jeśli młode samice zdążyły opuścić gniazdo, które teraz badamy, każda z nich może wiosną założyć kolejne, o ile oczywiście przetrwa zimę.
Jak szerszenie azjatyckie znalazły się pod Krakowem?
– Mogły przemieścić się naturalnie z populacji występujących w sąsiednich krajach albo zostać przypadkowo zawleczone wraz z transportem towarów – tłumaczy prof. Migdał. – W ustaleniu ich pochodzenia mają pomóc badania genetyczne kilkunastu osobników. Porównanie DNA z populacjami europejskimi pozwoli określić stopień pokrewieństwa owadów i wskazać prawdopodobny kierunek ich ekspansji. Najważniejsze jest teraz ustalenie skali występowania nowego gatunku w Polsce.
Dlaczego pojawienie się szerszenia azjatyckiego to problem?
Szerszenie żółtonogie są zagrożeniem przede wszystkim dla pszczół miodnych. To bardzo skuteczne drapieżniki.
– Często polują w pobliżu uli, zawisając w powietrzu przed wylotkiem i przechwytując robotnice wracające z nektarem i pyłkiem – tłumaczy prof. Migdał i dodaje, że chodzi nie tylko o upolowane osobniki, ale także o ryzyko sparaliżowania pracy ula: gdy skrzydlaci drapieżcy regularnie pojawiają się przy ulu, robotnice mogą ograniczać loty w poszukiwaniu pokarmu. W rezultacie rodzina gromadzi mniej zapasów i słabnie.
Szerszenie mogą wpłynąć na lokalne populacje owadów zapylających, a przez to na funkcjonowanie całych ekosystemów.
Jak odróżnić szerszenia azjatyckiego od rodzimego?
Szerszeń żółtonogi ma ciemny, niemal czarny tułów, przeważnie ciemny odwłok z szerokim szerokim żółtopomarańczowym pasem, żółte końcówki nóg.
Występujący naturalnie w Polsce szerszeń europejski jest bardziej żółto –rudy, a na jego odwłoku wyraźnie widać naprzemienne żółte i ciemne pasy.
Czy pojawienie się nowego gatunku oznacza większe zagrożenie dla ludzi?
– Nie ma podstaw, by uznawać, że każde użądlenie szerszenia żółtonogiego jest groźniejsze od użądlenia szerszenia europejskiego. Szerszeń azjatycki może jednak (podobnie jak inne szerszenie) bronić gniazda, dlatego jeśli takie znajdziemy, nie należy się do niego zbliżać ani próbować samodzielnie go usuwać – przestrzega prof. Migdał. – W przypadku zauważenia owada przypominającego szerszenia żółtonogiego najlepiej wykonać zdjęcie z bezpiecznej odległości i przekazać je specjalistom.
Naukowcy przestrzegają również przed stosowaniem pułapek, w których giną rodzime osy i inne pożyteczne owady.
– Doświadczenia innych krajów europejskich potwierdzają, że szybkie wykrywanie i profesjonalne usuwanie gniazd ma kluczowe znaczenie dla ograniczania ekspansji szerszenia żółtonogiego. Samo odławianie pojedynczych owadów nie rozwiązuje problemu, jeśli w okolicy nadal funkcjonują kolonie – informuje UPrz.