WKS kontra Royal Hali Gaziantep

Koszykarze Śląska Wrocław rozegrają w środę, 11 listopada, mecz w III kolejce FIBA Europe Cup. Zmierzą się dzisiaj z tureckim Royal Hali Gaziantep. - Turcy są faworytem. Na pewno nie położymy się jednak przed nimi na parkiecie – mówił przed wyjazdem Radosław Hyży.

  • Fot: archiwum


Ostatnie tygodnie dla wrocławskiej drużyny nie były najlepsze. Porażka na własnym boisku z Polfarmexem Kutno zapoczątkowała serię trzech przegranych meczy. Sytuację pogorszyły przegrane w Bratysławie z Interem i we Wrocławiu z Polskim Cukrem Toruń. W spotkaniu z Twardymi Piernikami wrocławianie dobrze zaprezentowali się tylko w pierwszej połowie, tocząc wyrównany bój z wiceliderem tabeli. Po zmianie stron goście odskoczyli na kilkanaście oczek i kontrolowali mecz do końca. Teraz WKS-owi przyjedzie się zmierzyć z faworytem grupy M.
Na dodatek Śląsk nie będzie mógł skorzystać z usług Vitaliya Kovalenki. Do Turcji nie poleciał także Jarvis Williams, który odniósł uraz podczas ostatniego ligowego meczu. Przed osłabionym Śląskiem bardzo trudne zadanie. Naprzeciwko stanie bowiem faworyt grupy, który swoją siłę pokazał już w pierwszej kolejce pucharu FIBA, pokonując w swojej hali Inter Bratysława 89:72. Po tym spotkaniu wydawało się, że Turcy jak burza przejdą przez rozgrywki grupowe, awansując dalej z pierwszego miejsca. Jednak już w II kolejce sposób na Gaziantep znaleźli Litiwini z BC Siauliai, wygrywając u siebie 72:69. Dzięki tej niespodziance sytuacja w grupie M jest po dwóch meczach bardzo klarowna - każdy zespół ma na swoim koncie po jednym zwycięstwie i porażce. - Już po losowaniu wiedzieliśmy, że ta grupa będzie bardzo wyrównana. Decydujące będą spotkania na swoim parkiecie. W europejskich pucharach trzeba wygrywać u siebie, a na wyjeździe... jak najmniej przegrywać - dodaje Hyży.

Śląsk zagra w Turcji bez Jarvisa Williamsa, ale to nie znaczy, że pod koszem zabraknie… Williamsa. Jawad Williams, silny skrzydłowy, jest gwiazdą i najlepszym strzelcem Royal Hali Gaziantep. W lidze tureckiej były gracz Cleveland Cavaliers notuje średnio 15,7 pkt., a w FIBA Europe Cup - 17,5. Oprócz niego w drużynie wyróżnia się inny Amerykanin - Earl Calloway. Rozgrywający, występujący w przeszłości w Eurolidze (jako gracz Unicaja Malaga), notuje średnio 12,5 pkt. i 6 asyst w pucharze FIBA. Uwagę należy zwrócić także na Andrew Rautins’a, Julyana Stone’a, Altana Erola, czy reprezentanta Słowenii Jure Balazicia.

Pod nieobecność Williamsa i Kovalenki większa odpowiedzialność spadnie na Maurice Suttona, Mateusza Jarmakowicza, Mateusza Stawiaka i Anthony’ego Smitha, który zapewne znów będzie grywał na pozycji silnego skrzydłowego. Liczymy, że ci zawodnicy podołają zadaniu, a do tego otrzymają należyte wsparcie od graczy obwodowych. W Bratysławie świetnie zagrał Brandon Heath (27 punktów), w dobrej formie jest Michał Jankowski, a mamy przecież jeszcze Kamila Chanasa, Norberta Kulona, czy Rashada Maddena. Niemniej - przed Śląskiem wielkie wyzwanie. Mecz rozegrany zostanie w środę o godzinie 19.00. Transmisja na kanale YouTube FIBA.

Zgłoś uwagę