Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

W pierwszej kolejce sezonu 2016/2017 piłkarskiej ekstraklasy zespół Śląska Wrocław zremisował z Lechem Poznan 0:0 Pomimo kilku dogodnych sytuacji bramkarze obu zespołów w piątkowy wieczór pozostali niepokonani.       

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

  • Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu

    Śląsk remisuje z Lechem na inaugurację sezonu


Mariusz Rumak zdecydował się desygnować na boisko jedenastkę bez typowego, środkowego napastnika. Rolę najbardziej wysuniętego gracza z przodu pełnił Ryota Morioka. Szansę debiutu w pierwszym oficjalnym meczu otrzymało czterech nowych zawodników – Alvarinho, Augusto, Goncalves i Madej. Trener gości, Jan Urban dokonał czterech korekt w porównaniu ze zwycięskim składem z meczu o Superpuchar Polski przeciwko Legii  Warszawa.

Spotkanie rozpoczęło się...

nienajlepiej dla Śląska, bowiem Lech już w drugiej minucie mógł wyjść na prowadzenie. Dośrodkowanie Bille Nielsena spod końcowej linii trafiło wprost na głowę Marcina Robaka. Jego strzał z pięciu metrów na szczęście zdołał wybronić Pawełek. Kolejne minuty to próba uspokojenia meczu przez wrocławian. Gracze Rumaka starali się dłużej utrzymywać przy piłce, ale nie stwarzali sytuacji podbramkowych. „Kolejorz” za sprawą Kędziory próbował pokonać Pawełka strzałami z dystansu. Po jednym z nich bramkarz Śląska interweniował niepewnie, ale dobitka Robaka poszybowała nad poprzeczką. WKS starał się grać skrzydłami, aktywny był zwłaszcza na lewej stronie Madej często dryblując i dośrodkowując, ale jego podania nie znajdowały adresata w polu karnym gości. Spotkanie jednak długimi fragmentami nie porywało, aż do 36 minuty, gdy ponownie zrobiło się gorąco pod bramką Pawełka. Błąd w środku pola Goncalvesa wykorzystał obrońca Lecha podając prostopadłą piłkę do Nielsena. Duńczyk na pełnej prędkości wbiegł w pole karne i przymierzył po długim rogu bramki, ale trafił jedynie w słupek. Minutę później ponownie zakotłowało się w „szesnastce” Śląska, ale Marcin Robak nie potrafił umieścić piłki w siatce. Pod koniec połowy to WKS ponownie przycisnął – najpierw Grajciar wykończył strzałem akcję Morioki minimalnie przenosząc piłkę nad poprzeczką. Chwilę później Madej w polu karnym oddał techniczne uderzenie w okienko bramki Buricia, ale golkiper gości czubkami palców wybił piłkę na róg. Pomimo dobrej końcówki żaden z zespołów nie strzelił gola i na przerwę piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie.

Drugie 45 minut...

zaczęło się od zdecydowanych ataków wrocławian, a w każdą akcję „zamieszany” był Morioka. Najpierw świetnie rozegrał na skrzydło do Alvarinho, jednak ten nie opanował za dobrze futbolówki. Chwilę później Japończyk sam poprowadził piłkę i potężnie huknął sprzed pola karnego, minimalnie niecelnie. Najbardziej dogodną sytuację miał jednak Grajciar, który znalazł się w polu karnym przy dośrodkowaniu Zielińskiego. Niepilnowany Słowak oddał strzał z ostrego kąta, jednak nie sprawił trudności Jasminowi Buriciowi. Po tym dobrym początku WKS-u goście z Poznania opanowali sytuację i zaczęli zdobywać przewagę w środku pola. Nie przekładało się to jednak na akcje bramkowe. Na boisku ponownie wiało nudą, a kibiców na nowo rozgrzała dopiero akcja dwójkowa Grajciar – Morioka. Płaskie podanie na jedenasty metr tego pierwszego trafiło pod nogi „wrocławskiego Tsubasy”, jednak ten nie trafił w światło bramki. W odpowiedzi rajd środkiem boiska przeprowadził pomocnik Lecha Abdul Tetteh, ale nie zmusił Pawełka do interwencji. W 84 minucie znów zapachniało golem dla Lecha – piłkę na siódmym metrze na klatkę piersiową przyjął Kownacki, ale włożył w strzał za mało siły by zaskoczyć bramkarza Śląska. W doliczonym czasie gry zwycięstwo Śląskowi mógł zapewnić najlepszy dziś na boisku Morioka. W typowej dla siebie akcji podholował piłkę i uderzył zza16 metrów, ale kapitalnie obronił Burić. To mogła być zabójcza końcówka piłkarzy Mariusza Rumaka, ale i tym razem nie udało się znaleźć drogi do bramki. Ostatecznie Śląsk Wrocław zremisował bezbramkowo z Lechem Poznań i dopisuje sobie jeden punkt do ligowej tabeli na inaugurację sezonu 2016/2017.

Śląsk Wrocław – Lech Poznań 0:0

Śląsk: Pawełek, Zieliński, Dvali, Celeban, Augusto – Goncalves(71’Stjepanović), Kokoszka – Alvarinho(88’Dankowski), Grajciar(78’Idzik), Madej – Morioka

Lech: Burić - Gumny, Kędziora, Arajuuri, Trałka, Tetteh, Gajos(84’Kownacki), Wilusz, Formalna(89’Jóźwiak), Nielsen(74’Majewski), Robak

 

Zgłoś uwagę