Impel nie pokonał mistrzyń Polski

Nie udało się siatkarkom Impelu Wrocław po raz drugi pokonać Chemika Police. Po niedzielnym zwycięstwie wrocławianek 3:2, w poniedziałek lepsze okazały się mistrzynie Polski zwyciężając 3:0. Niemniej po tych meczach jedno jest pewne. W najbliższy czwartek i piątek we wrocławskiej Orbicie fanów żeńskiej siatkówki czekają kolejne dwa mecze półfinałowe Orlen Ligi pomiędzy tymi drużynami.


Wczorajsza porażka z wrocławiankami wyraźnie podrażniła gospodynie. Siatkarki Chemika za wszelką cenę pragnęły przerwać niechlubną serię 4 porażek (z Atomem Treflem Sopot w finale Pucharu Polski, 2 przegrane w Final Four Ligi Mistrzyń i w końcu niedzielna porażka z Impelem). I w pełni się to policzankom udało.

Szkoleniowiec wrocławianek Tore Aleksandersen doszedł do wniosku, że nie zmienia się zwycięskiego składu i mecz tym razem jako rozgrywająca zaczęła bohaterka niedzielnej potyczki Jenna Hagglund, a nie jak zazwyczaj Magdalena Gryka.

Gospodynie zaczęły mecz ze sporym respektem przed Impelem i chociaż grały dużo lepiej niż w niedzielę, długo wszystko oscylowało wokół remisu. Ale przy stanie 12:12 mistrzynie Polski poprawiły zagrywkę, odskoczyły na 3 punkty i utrzymywały ją do końca seta nie dając sobie odebrać wygranej.

O drugiej partii wrocławianki chciałyby jak najszybciej zapomnieć. Nie wychodziło im zupełnie nic, a zwłaszcza atak. Skuteczność 23 procent w tym elemencie była po prostu kompromitująca. Nic dziwnego zatem, że gospodynie wygrały drugiego seta do 13.

W trzecim, chociaż rozpoczął się on od prowadzenia Chemika 4:1, „Impelki” dzielnie walczyły. Na zagrywkę powędrowała Hagglund, która w dodatku popisała się dwiema kapitalnymi interwencjami w obronie i Impel zdobywając 4 punkty z rzędu objął prowadzenie 5:4. Wydawało się, że nie wszystko jeszcze stracone. Ale wrocławianki nie grały tak dobrze jak w niedzielę. Cieniem zawodniczki z poprzedniego dnia była Mira Topić, a Joanna Kaczor była niemal w każdej akcji skutecznie blokowana przez wysokie i dobrze skaczące siatkarki Chemika. Ponadto Hana Czutura już nie punktowała seriami, skuteczne ataki przeplatając posyłaniem piłki w aut lub wprost w blok.

Z kolei gospodynie wśród których prym wiodły kapitalnie przyjmująca Mariola Zenik i świetnie atakująca Małgorzata Glinka-Mogentale znów uzyskały kilkupunktową przewagę. Aleksandersen wziął czas i „obsztorcował” Czuturę. – Nie wyskakuj tak ospale! Więcej agresji! – moblizował Chorwatkę norweski trener.

Pomogło jedynie na tyle, że od stanu 15:10 zrobiło się 15:13. W tym momencie z kolei żywo zareagował Giuseppe Cuccarini. – Nie trzy punkty z rzędu! Nie trzy punkty z rzędu! – krzyczał, kręcąc z niedowierzaniem głową włoski szkoleniowiec Chemika. Włoch wprowadził na parkiet szczecińskiej Areny Izabelę Kowalińską i jak się okazało był to świetny wybór, bowiem zdobyła ona 4 punkty i skutecznym atakiem zakończyła mecz.

Teraz rywalizacja na czwartek i piątek przeniesie się do Wrocławia. Siatkarki Impelu mogą być zadowolone, bowiem przed pierwszymi dwoma meczami praktycznie nikt nie liczył, że uda się im wygrać chociaż jedno spotkanie. Dokonały tego i teraz drużyna, która we Wrocławiu wygra oba mecze znajdzie się w finale Orlen Ligi. Jeśli tak się nie stanie (jeden mecz wygra Chemik a drugi Impel) decydujące spotkanie odbędzie się w Szczecinie.

CHEMIK POLICE – IMPEL WROCŁAW 3:0 (25:21, 25:13, 25:18)

Stan rywalizacji: 1:1

Sędziowali: Dariusz Wolski (Gorzów Wlkp.) i Marek Słowik (Zielona Góra). Widzów: 1500.

CHEMIK: Ognjenović 7, Werblińska 9, Bednarek-Kasza 6, Glinka-Mogentale 17, Bjelica 8, Veljković 8, Zenik (libero) - Krzos, Kowalińska 4.

IMPEL: Hagglund 3, Ptak 3, Kąkolewska 6, Czutura 9, Topić 5, Kaczor 6, Sawicka (libero) - Gryka, Mroczkowska, Kwiatkowska 1, Grejman 1.

Zgłoś uwagę