Dziedziniec Artystyczny: HART – serce Nadodrza [ZDJĘCIA, WIDEO]

Któż nie chciałby zamieszkać w pokoju, który jest wytworem wyobraźni artysty i dziełem jego rąk? Czy to ekscytujące, można się przekonać na wrocławskim Nadodrzu przy ul. Rydygiera. W miejscu, o którym w mieście mówi się coraz częściej – na Dziedzińcu Artystycznym znajduje się HART – czyli Hot Art i Hostel Artystyczny, który nabiera tempa w działaniu i kolorów w ofercie kulturalnej. 

  • HART

    Na pierwszym planie krzesło z upcyklingu – autor: Tomasz Szydełko, fot. T. Walków

  • HART

    Pomieszczenia HART-u zyskają ostateczny kształt na koniec 2016 r., fot T. Walków

  • HART

    Pokoje są na razie prosto urządzone, ale są przytulne, fot. T. Walków

  • HART

    Niezwykła lampa w holu to dzieło Tomasza Szydełki, fot. T. Walków

  • HART

    Hol HART-u, fot. T. Walków

  • HART

    Sympatycznie i dowcipnie..., fot. T. Walków

  • HART

    Jeden z pokoi hostelu, fot. T. Walków

  • HART

    Hostel Artystyczny, fot. T. Walków

  • HART

    Na ścianach dużych pomieszczeń plakaty od „Cegły”, fot. T. Walków

  • HART

    Takie „historyczne” plażowe meble – tylko na Nadodrzu, fot. T. Walków

  • HART

    Kolejny pokój czeka na swojego mistrza, fot. T. Walków

  • HART

    Hostel Artystyczny, fot. T. Walków

  • HART

    Aneks kuchenny dla gości od Marcina Ożoga, fot. T. Walków

  • HART

    Artystyczny hol, fot. T. Walków

  • HART

    W HART-cie pilnują, żeby wszystko było na czas, fot. T. Walków

  • HART

    Jedno z największych pomieszczeń HART-u zaprojektuje artystyczna rodzina Jarodzkich, fot. T. Walków

  • HART

    Filip Surowiak na schodach, Filip Surowiak na ścianie..., fot. T. Walków

  • HART

    Oryginalne lampy zaprojektował Piotr Butkiewicz, fot. T. Walków

  • HART

    Każdy pokój będzie podpisany nazwiskiem jego twórcy, fot. T. Walków

  • HART

    Aneks kuchenny, fot. T. Walków


„...to miejsce dla sztuki i dla ludzi sztuki. Miejsce, w którym śpisz, wspólnie działasz, wymieniasz doświadczenia, uczysz się, tworzysz, zbierasz natchnienie” 

Po raz pierwszy mogliśmy dokładniej przyjrzeć się Dziedzińcowi Artystycznemu jesienią ubiegłego roku, gdy stare, brzydkie, niszczejące budynki, wtopione w krajobraz nieciekawego podwórka otoczonego poniemieckimi kamienicami, były już przez miasto wyremontowane i gotowe na swoje przeznaczenie. Naszymi przewodnikami po terenie i pustych jeszcze pomieszczeniach obiektu przy Rydygiera 25a byli gospodarze tego miejsca – Izabela Duchnowska i Michał Litwiniec. Oboje od lat zajmują się sztuką i jej promocją, a także produkcją wydarzeń artystycznych. To właśnie ich projekt na zagospodarowanie Dziedzińca Artystycznego zyskał największą aprobatę miejskich urzędników.

– W przetargu na najemców hostelu, połączonego z pracowniami artystycznymi, było jeszcze kilka bardzo ciekawych ofert. Tym jednak, co urzekło nas w pomyśle pani Duchnowskiej, był niekonwencjonalny pomysł na urządzenie hostelu, którego pokoje będą dziełami sztuki – przyznają w magistracie. – To jeden z głównych argumentów, dzięki którym właśnie ta oferta zwyciężyła.

Od rumu do roomu

Kiedyś w Breslau przy Mehlstrasse (pierwsza niemiecka nazwa ul. Rydygiera), to jest od końca XIX wieku, „pędzono” i destylowano m.in. rum. Od końca wojny właściwie z każdym rokiem budynki na tym nadodrzańskim podwórzu miały się gorzej. Należały do miasta, od czasu do czasu coś przy nich robiono, nawet malowano elewację (zobacz stan z 2006 r.), ale summa summarum popadały w ruinę w smutnej i w tej części miasta rzeczywistości.

Wraz z programem rewitalizacji Nadodrza nadeszły dobre czasy dla tego miejsca – na stworzenie tzw. Dziedzińca Artystycznego miasto wyłożyło 1,5 mln zł, łącznie z 360 tys. zł unijnego wkładu. W roku 2014 zyskało ono nową twarz i przeznaczenie, a prawie równo rok temu miasto zaczęło szukać najemców Dziedzińca.

W podwórzu przy Rydygiera jest jeszcze numer 25b – tam „osiedliło się” kilka miesięcy temu Znasz Ich Cafe-Bistro, którym kieruje Krzysztof Zdęba. Lokal jest trochę zwariowany, ale dlatego pasuje do całego artystycznego klimatu Dziedzińca. Szaleństwo polega bowiem na tym, że codziennie kuchni w Znasz Ich szefuje ktoś inny i ktoś inny „stoi przy garach”. I tak jednego dnia w menu mogą królować przysmaki z Sebu Sushi, a drugiego swojskie dania z Sezonu Smaku.

Z wiatrem w żagle w roku ESK

– HART to nowe miejsce dla Wrocławia, obiekt kulturalny, instytucja dla kultury. Nazwa, którą się posługujemy, to zbitka słów Hostel Artystyczny i Hot Art, czyli sztuka najnowsza – mówi Izabela Duchnowska podczas oficjalnej inauguracji Dziedzińca Artystycznego, dzień po Weekendzie Otwarcia ESK Wrocław 2016.

To miejsce, w którym będą pokazywane i promowane: muzyka, sztuki wizualne, literatura czy teatr, które mają trafiać do jak najszerszego odbiorcy w różnym wieku. Część hostelowa pozwoli zaś na częściowe sfinansowanie tej działalności i utrzymanie obiektu. – Tak naprawdę jesteśmy prywatną instytucją kultury, która musi z czegoś żyć – mówi Izabela Duchnowska. – Poza tym, podobnie jak organizacje pozarządowe, będziemy się starali o różnego typu zewnętrzne dofinansowanie – dodaje.

Takie pieniądze z pewnością się nie zmarnują, bo gospodarze Dziedzińca zapowiadają, że będzie się tam sporo działo. Marzy im się bowiem m.in. powołanie do życia nadodrzańskiej kapeli podwórkowej, organizowanie wycieczek po Nadodrzu dla turystów i mieszkańców Wrocławia, Hyde Park, gdzie będzie można swobodnie się wypowiedzieć. Filip Surowiak, stały rezydent HART-u, obejmie artystyczną opieką warsztaty kreatywnego pisania, chciałby też otworzyć biblioteczkę dla okolicznych dzieciaków.

Oprócz sztuk wizualnych w salach i na korytarzach hostelu, na Dziedzińcu nie zabraknie muzyki – w tym tej specjalnie napisanej dla tego miejsca – jak Hart-Si-chord w wykonaniu wybitnej klawesynistki Gośki Isphording, czy KoncHart Michała Litwińca, czyli koncertU na konchach (muszlach), odegrany pod okazałą lipą na podwórzu.

Obecnie w HART-cie rezyduje również Wrocławski Teatr Radioaktywny, znany z produkcji słuchowisk radiowych, który dał już jedną premierę i przygotowuje się do następnej. Na przełom maja i czerwca zapowiadane jest zaś przedstawienie teatralne z wykorzystaniem mappingu pt. „Pokój do wynajęcia”, realizowane przez aktorkę Katarzynę Marię Zielińską. Wspomniany już Filip Surowiak oraz Marcin Ożóg polecają też „przedsięwzięcia muzyczne zbliżające ludzi”, czyli potańcówki, o których ma być głośno w całym Wrocławiu.

Takie deklaracje HART-owców wiceprezydent Wrocławia Adam Grehl skomentował: – Ruinę można wyremontować, ale najważniejszy jest duch, który w takim odnowionym miejscu zamieszka. I dzisiaj widać, jak to miejsce zaczyna się kreować i zyskiwać duszę, między innymi dzięki obecności ludzi, którzy tu już są i będą bywać.

Noce z Kosałką…

– Pokoje i pomieszczenia hostelowe, by zasłużyć na miano dzieł sztuki, muszą oczywiście pozbyć się swojej „zwyczajności” – mówi Izabela Duchnowska. – Każdy więc zostanie zaaranżowany przez jednego artystę i stanie się dziełem sztuki. Czy będzie ono radykalne, bardzo dziwne czy na przykład niepokojące, to już sprawa samego twórcy. Od nas dostaje on tylko wskazówkę co do funkcjonalności, czyli że pokój ma być np. 4-osobowy – dodaje menedżerka.

Technicznie ma to wyglądać tak: na miesiąc pokój zostaje wyłączony z rezerwacji, w tym czasie artysta robi z niego dzieło sztuki. Na koniec miesiąca odbywa się wernisaż pokoju połączony z wernisażem innych prac tego twórcy, wystawionych w innych częściach hostelu.

Jako pierwszy zaczął prace Tomasz Szydełko, który wspólnie z Joanną Hrisulidu wyczarowuje dzieło sztuki z recepcji i holu, stosując metodę upcyklingu złomu. Ponieważ projekt jest czasochłonny, dlatego jest całoroczny i zostanie zwieńczony wernisażem w grudniu.

W lutym czteroosobowym pokojem zajmie się Fabian Lede, malując wszystko specjalnymi farbami, czyli ściany, sufit, podłogę, meble, a nawet pościel, na trzy kolory. Do tego dołączy trzy lampy ze specjalnymi światłami. Efekt ma być taki, że zależnie od tego, która z lamp będzie włączona – takie wzory i kolory będą pojawiały się lub znikały. Piotr Butkiewicz będzie marcowym rezydentem HART-owym. Wydaje się, że jako twórca rzeźb w drewnie i autor licznych instalacji i niesztampowych obrazów, może zachwycić hostelowych gości zwłaszcza umeblowaniem wnętrza.

Na kwiecień szykuje się Jerzy Kosałka, awangardowy artysta, który swoje instalacje pokazywał w całej Europie. W maju niejaka niespodzianka – za urządzanie pokoju zabierze się Magazyn Literacki „Cegła”. Na wiosnę także jest przewidziana instalacja na zewnątrz budynku – na szarej ścianie powstanie obraz Lecha Twardowskiego.

Rodzinie Jarodzkich – Bożenie i Pawłowi oraz ich córkom Anastazji i Aleksandrze – w czerwcu zostanie natomiast oddane w artystyczne władanie duże wielofunkcyjne pomieszczenie hostelu.

Listopad jest zarezerwowany dla scenografki Matyldy Kotlińskiej, a grudzień dla Jagody Szmytki – kompozytorki, która zajmuje się również nowymi mediami. Przygotuje ona  „schowany” pokój, który nawet trudno będzie odnaleźć.

Czy na wynajęcie pokoju w HART-cie mogą liczyć wszyscy chętni? – W miarę wolnych miejsc oczywiście, chociaż preferencyjne warunki, nawet do 30-proc. zniżki, dostaną artyści, a także osoby przyjeżdżające do Wrocławia na wydarzenia kulturalne – wyjaśnia Izabela Duchnowska.

Z takiej okazji skorzystali już artyści z Lublina, liczna grupa Słowaków oraz Francuzi, którzy przyjechali na Weekend Otwarcia ESK Wrocław 2016. Drzwi HART-u stoją otworem dla kolejnych gości – wszak ESK potrwa cały rok, a Dziedziniec z miesiąca na miesiąc będzie się stawał coraz bardziej Artystyczny…

wideo: Arek Cichosz, fot.: Tomasz Walków

 


Zgłoś uwagę