Szczątki ludzkie na budowie torowiska. To prawdopodobnie ofiary cholery

Trwają prace ekshumacyjne odkrytych szczątków ludzkich podczas przebudowy torowiska tramwajowego na ul. Złotoryjskiej. Zdaniem archeologa w tym miejscu w połowie XIX w. znajdował się cmentarz dla osób zmarłych na cholerę.

  • Szczątki ludzkie odkryte na budowie torowiska przy ul. Złotoryskiej, fot. archiwum  AZTLAN

    Szczątki ludzkie odkryte na budowie torowiska przy ul. Złotoryskiej, fot. archiwum AZTLAN

  • Szczątki ludzkie odkryte na budowie torowiska przy ul. Złotoryskiej

    Szczątki ludzkie odkryte na budowie torowiska przy ul. Złotoryskiej, fot. archiwum AZTLAN


Trumny pod ziemią odkryto 17 marca w trakcie budowy torowiska na ul. Złotoryjskiej przy Dolmedzie. Jest to ważny łącznik między ul. Legnicką i powstającą trasą autobusowo-tramwajową na Nowy Dwór. Pierwotnie zakładano, że 29 marca uda się otworzyć torowisko i tramwaje linii 23 wróciłyby na swoją stałą trasę przejazdu od ulicy Legnickiej do pętli „Wrocławski Park Przemysłowy”. Jednakże archeologiczne odkrycie zniwelowało te plany.

– Podczas prowadzenia prac przy ulicy Złotoryjskiej odkryliśmy pod remontowanym torowiskiem kilka trumien. Aby ich nie zbezcześcić, natychmiast wstrzymaliśmy prace i poinformowaliśmy o zaistniałej sytuacji odpowiednie służby, którym oddaliśmy teren do dyspozycji. Torowcy powrócą na plac budowy, gdy tylko otrzymamy decyzję, że zakończyły się prace służb i możemy wznowić roboty torowe – mówił Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław.

– W tym miejscu był cmentarz św. Barbary. W latach 1852-1867 chowano tu ofiary cholery. Cmentarz został szybko zapełniony – mówi Tomasz Kastek, archeolog z firmy AZTLAN, która prowadzi prace na ul. Złotoryjskiej. – W 1903 r. cmentarz sprzedano. Powstał na nim park, a na zachodniej części kościół św. Pawła, który zniszczono podczas II wojny światowej, a następnie rozebrano.

Torowisko na dawnym cmentarzu

Archeolog wyjaśnia, że pochówki mają układ rzędowy, co świadczy o próbie zachowania układu cmentarza.

– Znaleźlismy dwie trumny, a nie siedem, o czym początkowo informowano. W sumie odkryliśmy siedem grobów, ale odkrywamy kolejne dwa. Kolejny znajduje się pod instalacjami elektrycznymi w pobliżu Dolmedu, więc nie będziemy tam pracować, to zbyt niebezpieczne – podkreśla Kastek.

Archeolog wyjaśnia, że ze względu na podmokły teren większość kości nie zachowała się w zbyt dobrym stanie. – Są jednak na tyle suche, że są w miarę całe. Dużo kości zniszczono podczas prac budowania pierwszego torowiska w czasach PRL. Te kości prawdopodobnie odkryto już wtedy, ale nikt z tym nic nie zrobił. Dlatego większość odkrytych przez nas czaszek jest zmiażdżona. Niestety, do lat 90. wszystkie cmentarze dawnego Breslau traktowano jako coś niedobrego, niepolskiego. Nie należało się tym w ogóle zajmować, zapominając, że mieszkało tu wiele osób pochodzenia czeskiego, polskiego czy francuskiego, a w XIX w. mieszkańcy musieli mówić po niemiecku i przyjąć niemieckojęzyczne nazwiska.

Kastek szacuje, że na budowie torowiska odkrytych zostanie nawet 20 grobów – jeśli będą się powtarzać podwójne miejsca pochówku.

Remont ul. Złotoryjskiej wstrzymany

Kiedy zakończą się prace archeologiczne i MPK będzie mogło wznowić prace budowlane? Tego nadal nie wiadomo.

– To wróżenie z fusów. Im gorzej będą zachowane odkrywane przez nas kości, tym dłużej potrwa ich czyszczenie. Musimy doczyścić każdą kosteczkę. I nie wiemy, ile ich będzie. Może się okazać, że pracujemy przy ostatnim rzędzie i niedługo skończymy prace. Jednakże jeśli będzie nieboszczyk przy nieboszczyku, to popracujemy jeszcze kilka tygodni – ocenia archeolog.

Kości trafią do badań antropologicznych. Naukowcy dzięki temu określą wiek, płeć i ewentualne choroby nieboszczyków. – Po zakończeniu badań zwrócimy się do konserwatora zabytków z pytaniem czy szczątki trafią do muzeum, czy zostaną pochowane na jednym z wrocławskich cmentarzy – podkreśla Kastek.

– Prace nadal trwają i zmierzają do ewentualnego odkrycia innych elementów tego cmentarza. Jest niewykluczone, że pod tymi ciałami mogą być ukryte kolejne. Jesteśmy w stałym kontakcie z archeologiem i konserwatorem zabytków – dodaje Krzysztof Balawejder.



Zgłoś uwagę