Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Trener Ante Simundza doskonale wiedział, że margines błędu stopniał do zera. Przed niedzielnym starciem Śląsk miał na koncie zaledwie sześć punktów, tracąc dwa oczka do Krakowian.
Początek należał do gości
Szkoleniowiec zdecydował się na trzy istotne roszady w wyjściowej jedenastce: pauzującego za kartki Marca Llinaresa zastąpił Jan Jurcec, Dominik Szala wszedł za Yehora Matsenkę, a Malaly Dembele zajął miejsce Luki Marjanaca. Jak się wkrótce okazało – zwłaszcza ten ostatni ruch był strzałem w dziesiątkę.
Zdjęcia z murawy
Galeria zdjęć
Zdjęcia kibiców zobaczysz w naszej galerii
Początek meczu należał jednak do gości prowadzonych przez Zeljko Kopicia. Krakowianie odważnie ruszyli do przodu, a wrocławskich kibiców szybko zaczął uspokajać kapitalnie dysponowany Karol Niemczycki. Nasz bramkarz już w 5. minucie pewnie zatrzymał uderzenie Efthymiosa Koulourisa, a po kwadransie popisał się fenomenalną paradą po solowym rajdzie Lucasa Piazona.
Błyszczał duet Dembele – Samiec-Talar
Śląsk przetrwał gorsze chwile i odpowiedział w najlepszy możliwy sposób – zabójczym konkretem. W 24. minucie Lamine Ba dynamicznie napędził akcję ze środka pola, oddając piłkę Piotrowi Samcowi-Talarowi. Ten zachwycił fantastycznym podaniem piętką do Malaly’ego Dembele. Francuz zaimponował siłą, bez problemu przepchnął stopera gości Antonio Milicia i ze stoickim spokojem pokonał Mateusza Kochalskiego.
Od tego momentu gra WKS-u wyglądała znacznie pewniej. Chwilę przed przerwą podopieczni Simundzy zadali drugi, decydujący cios. Ponownie błysnął duet Dembele – Samiec-Talar. Ten drugi w doliczonym czasie gry pierwszej połowy precyzyjnie obsłużył Przemysława Banaszaka, a snajper Wrocławian pewnym strzałem ustalił wynik do szatni.
Kolejny mecz z Odrą Opole
W drugiej odsłonie gospodarze mądrze kontrolowali boiskowe wydarzenia. Choć Wieczysta szukała kontaktu, na posterunku niezmiennie czuwał Niemczycki, który w 70. minucie wygrał pojedynek sam na sam z Lisandro Semedo. Po stronie Śląska podwyższyć próbowali jeszcze Alex Timossi Andersson, młody Adam Ciućka oraz wprowadzony z ławki Ieltsin Camoes.
Końcowy gwizdek arbitra Mateusza Piszczeloka przyniósł upragnione przełamanie i opuszczenie 17. lokaty. Teraz przed Wrocławianami intensywny czas: już w czwartek wyjazdowy mecz STS Pucharu Polski z Odrą Opole, a ligowe emocje na Pilczyce powrócą 7 listopada podczas starcia z Piastem Gliwice.
Artykuł na podstawie relacji ze strony Śląska Wrocław.