Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Po ostatnich potknięciach – ligowym z MKS-em oraz pucharowym z Niners w EuroCupie – domowe starcie miało być dla Wrocławian momentem oczyszczenia. Prawdziwym sportowym katharsis.
Zadanie nie należało jednak do najłatwiejszych, bo rotacja zespołu była mocno ograniczona. Z powodu urazu zabrakło Jakuba Nizioła, a limit obcokrajowców sprawił, że poza kadrą meczową po raz pierwszy w tym sezonie wylądował Malik Parsons.
Niemal w komplecie wypełniona Hala Orbita poniosła Trójkolorowych do triumfu. Byłeś tam? Znajdź się na zdjęciach w naszej galerii:
Przetrzymali nawałnicę i wrzucili wyższy bieg
Początek spotkania mógł zaniepokoić wrocławskich fanów. Goście z Bydgoszczy urządzili sobie prawdziwy konkurs rzutów z dystansu, trafiając w pierwszej kwarcie aż siedem „trójek” i uciekając na 28:24.
Odpowiedź Śląska w drugiej odsłonie była jednak bezwzględna. Wrocławianie doszczętnie zaryglowali dostęp do własnego kosza, a rywalom wyraźnie rozregulowały się celowniki.
Zobacz zdjęcia z parkietu
Galeria zdjęć
Gdy zza łuku trafił Sternicki, dając WKS-owi prowadzenie 32:30, stało się jasne, kto tego wieczoru rozdaje karty. Gospodarze przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i już do końcowej syreny nie pozwolili Bydgoszczanom na nawiązanie walki.
Młodzi Polacy zdali egzamin z wyróżnieniem
Wielką wartością tego meczu była postawa krajowych zawodników, którzy otrzymali od sztabu znacznie więcej minut i w pełni wykorzystali swoją szansę. Dwucyfrowe zdobycze punktowe zanotowali Wrzeszcz (10 pkt, 6 zb, 3 as), Sternicki (10 pkt, 3 zb, 5 as) oraz Kulikowski (10 pkt, 2 zb).
Cenne 7 punktów i 4 zbiórki dołożył Czerniewicz, a w samej końcówce na parkiecie zameldował się debiutujący w kadrze meczowej Patryk Pobuta.
Równy, solidny wkład wnieśli również obcokrajowcy obwodu – Luc zapisał na swoim koncie 11 punktów i 5 asyst, a Moore dorzucił 11 punktów i 5 zbiórek.
Podniebny teatr: Egbunu i Robinson skradli show
To, co najbardziej elektryzowało publiczność, działo się z kolei w polu trzech sekund. Prawdziwym panem i władcą pomalowanego był John Egbunu. Nigeryjski środkowy rozegrał kapitalne zawody: zdobył 20 punktów, pudłując zaledwie raz (kosmiczne 8/9 z gry!), zebrał 6 piłek i kilkukrotnie poderwał trybuny potężnymi wsadami. Taki Egbunu – bezkompromisowy, dynamiczny i dominujący pod obiema tablicami – to skarb, na który wrocławscy kibice czekali.
Kroku dotrzymywał mu Robinson, autor 13 punktów, 5 asyst i 2 zbiórek, który wprawił Orbitę w euforię kolejnym widowiskowym, wręcz „cyrkowym” wsadem.
Pęknięta granica 100 punktów to idealny zastrzyk pewności siebie przed kolejnymi wyzwaniami. Wrocławianie nie mają jednak czasu na świętowanie – już w środę w Hali Orbita poprzeczka powędruje znacznie wyżej. W 5. kolejce BKT EuroCup Śląsk podejmie turecki Tofas Bursa. Bilety na to starcie są już dostępne na wks-slask.abilet.pl.
Artykuł na podstawie relacji zamieszczonej na stronie WKS Śląska Wrocław.