Najważniejsze informacje w skrócie
- Wrocławska elektrociepłownia przy ulicy Łowieckiej w ciągu czterech lat całkowicie odejdzie od spalania węgla.
- Węgiel zastąpi wysokosprawna kogeneracja gazowa i pompy ciepła przy zachowaniu ciągłości dostaw energii.
- Wielomilionowa modernizacja zakończy ponadstuletnią erę węglową i przyniesie mieszkańcom czystsze powietrze.
Zakład przy ul. Łowieckiej właśnie obchodzi 125-lecie istnienia – produkcja energii elektrycznej ruszyła tam w 1901 roku, a od 1959 roku funkcjonuje on jako elektrociepłownia.
Ludzie, którzy uruchamiali elektrownię przy Łowieckiej, nie rozpoznaliby dzisiejszego Wrocławia. Zmieniło się miasto, technologie i warunki naszej pracy.Zbigniew Wadach, prezes PGE Energia Ciepła
Przez 125 lat technologia opierała się na spalaniu węgla, jednak ten etap nieuchronnie dobiega końca. Należąca do Grupy PGE spółka Kogeneracja ogłosiła plan całkowitego wygaszenia starych bloków węglowych do 2030 roku.
„Dymek” z gazu zamiast dymiących kominów
Zgodnie z zapowiedziami za cztery lata wrocławska elektrociepłownia będzie funkcjonować w oparciu o zupełnie nowe urządzenia. Węgiel zostanie zastąpiony przez wysokosprawną kogenerację gazową (jednoczesną produkcję ciepła i prądu z gazu).
System ten zostanie obudowany dodatkową, ekologiczną infrastrukturą: wielkoskalowymi pompami ciepła, kotłami elektrodowymi oraz nowoczesnymi akumulatorami ciepła.
– Za kilka lat w naszych zakładach będą pracowały inne urządzenia: bardziej elastyczne, efektywne i mniej emisyjne – zapowiada Dariusz Witkowski, prezes zarządu Kogeneracji, dodając, że technologiczna zmiana pozwoli połączyć 125 lat tradycji z wyzwaniami kolejnych dekad.
Dzięki temu nowe źródło energii dla Wrocławia ma być nie tylko znacznie mniej emisyjne, co bezpośrednio przełoży się na jakość powietrza w mieście, ale również bardziej efektywne i elastyczne w reagowaniu na zapotrzebowanie mieszkańców.
Sprawdzony model z Siechnic
Kogeneracja uspokaja, że transformacja zakładu ani przez chwilę nie będzie mieć negatywnych skutków ubocznych dla Wrocławian. Prace mają być prowadzone tak, aby zagwarantować pełną ciągłość dostaw prądu i ogrzewania.
Gwarancją powodzenia tej skomplikowanej operacji ma być niedawny sukces podobnej inwestycji pod Wrocławiem. W 2025 roku do eksploatacji oddano nowoczesną, gazową elektrociepłownię Czechnica 2 w Siechnicach, która bez zakłóceń w dostawach zastąpiła ponadstuletni, wysłużony zakład węglowy (Czechnica 1).
Mieliśmy okazję odwiedzić Czechnicę 1 w ostatnich latach jej funkcjonowania. Zobacz fotoreportaż i poznaj historię zakładu: „Towarzyszyła Siechnicom i Wrocławiowi ponad 100 lat. Jej kres jest bliski”.
Przebudowa wrocławskiej elektrociepłowni to wielomilionowa inwestycja, która będzie wymagała zaangażowania wielu podwykonawców. Jak podkreśla Grupa PGE, projekt ten będzie realizowany głównie przy udziale polskich firm projektowych, budowlanych i instalacyjnych, co ma stanowić dodatkowy impuls dla rozwoju branży energetycznej w kraju.
Jakie były początki? Od myśliwych do turbin parowych
Decyzję o budowie nowej miejskiej elektrowni magistrat Wrocławia podjął pod koniec XIX wieku, gdy mały zakład przy ul. Menniczej przestał wystarczać dynamicznie rozwijającej się metropolii. Wybór padł na tereny na styku Nadodrza i Kleczkowa. Grunt odkupiono od Wrocławskiego Towarzystwa Myśliwskiego i stąd dzisiejsza ulica Łowiecka, dawniej Schützenstraße.
Lokalizacja była strategiczna: bliskość Odry zapewniała stały dostęp do wody chłodzącej oraz tani transport węgla barkami, a sąsiedztwo linii kolejowej ułatwiało logistykę. Budowa ruszyła w 1900 roku, a już 8 lipca 1901 roku z Elektrowni Głównej (niem. Hauptwerk) popłynął prąd o łącznej mocy niewiele ponad 6 MW.
Jednak już w 1906 roku zainstalowano tam jeden z pierwszych w tej części Europy przemysłowych turbozespołów parowych, a dalsze inwestycje doprowadziły do tego, że w dwudziestoleciu międzywojennym moc elektrowni wzrosła do blisko 60 MW.
Zgliszcza po Festung Breslau i narodziny elektrociepłowni
W czasie zaciętych walk o Wrocław ten rejon Nadodrza znalazł się pod ciężkim ostrzałem. Zakład został zniszczony w blisko 60 procentach: zburzone zostały kominy, rurociągi potrzaskane, a maszyny w halach zdemolowane. W maju 1945 roku ocalałe instalacje mogły wygenerować zaledwie 3 MW mocy.
Mimo to grupa polskich pionierów przystąpiła do zabezpieczania obiektu natychmiast po kapitulacji miasta. Odbudowa kominów i kotłów trwała do 1947 roku.
Przełomowy moment nadszedł pod koniec lat 50. Postanowiono wówczas skończyć z rolą siłowni wyłącznie prądotwórczej. Zakład przystosowano do kogeneracji – jednoczesnej produkcji elektryczności i ciepła sieciowego.
W grudniu 1959 roku pierwsza magistrala ciepłownicza wtłoczyła gorącą wodę do miejskich kaloryferów, a przedsiębiorstwo oficjalnie stało się elektrociepłownią. Rosnący Wrocław wymusił kolejną potężną rozbudowę na przełomie lat 60. i 70., w ramach której postawiono nowe bloki ciepłownicze.
Inwestycje w III RP: „czystszy węgiel” za miliony
W latach 90. przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną Kogeneracja, która na początku XXI wieku stanęła przed ogromnym wyzwaniem: zaostrzającymi się unijnymi normami emisji pyłów i gazów cieplarnianych. Choć paliwem bazowym wciąż pozostawał węgiel kamienny, zakład przeszedł proces modernizacji ekologicznej wart setki milionów złotych.
Elektrociepłownia Wrocław na mapie
Efektem była redukcja o kilkadziesiąt procent emisji dwutlenku siarki i tlenków azotu. Elektrofiltry wychwytują ponad 99 proc. pyłów węglowych, sprawiając, że charakterystyczny gęsty, czarny dym zniknął z wrocławskiego nieba, a z kominów ulatuje głównie biała para wodna.
To dzięki tym inwestycjom tzw. miejskie ciepło, czyli ciepło systemowe, dostarczane ciepłociągami do mieszkań, jest jednym z najbardziej ekologicznych rozwiązań, mimo że zostało wyprodukowane przez spalanie węgla. Po transformacji elektrociepłowni będzie jeszcze bardziej przyjazne środowisku.