wroclaw.pl strona główna Przedsiębiorcy i biznes we Wrocławiu Przedsiębiorczy Wrocław - strona główna

Infolinia 71 777 7777

14°C Pogoda we Wrocławiu
wroclaw.pl strona główna

Wyszukiwarka

Aby wyświetlić zawartość strony, zaakceptuj pliki cookie
Reklama
  1. wroclaw.pl
  2. Przedsiębiorczy Wrocław
  3. Przedsiębiorca
  4. Nieruchomości we Wrocławiu
  5. Przedmieście Oławskie - rewitalizacja
  6. Odradzanie się Przedmieścia Oławskiego

Reklama

Od piątku rozpoczynamy cykl poświęcony rewitalizacji przedmieścia Oławskiego. Ten jeden z najpiękniejszych i zarazem najbardziej zaniedbanych kwartałów miasta zostanie w najbliższych latach odnowiony i przywrócony mieszkańcom. Dziś trochę o historii miejsca. Za tydzień o rewitalizacji przedmieścia porozmawiamy z wiceprezydentem Wrocławia, Adamem Grehlem.

Jeszcze niedawno trójkąt Bermudzki, czyli ostatni w Europie plan filmowy dla reżyserów obrazów wojennych

Mrożące krew w żyłach opowieści o nożach w plecach, które czekają tu każdego obcego, szemrana atmosfera szaberplacu przy Krakowskiej, potworny zapach uryny z odrapanych bram, ale i magiczna aura pchlego targu na Niskich Łąkach – to wszystko to już historia tego kwartału miasta. Wiadomo dziś, że nie ma już innego wyjścia jak powolne odradzanie się Przedmieścia Oławskiego. Przecież bardziej już stoczyć i zdegradować się nie mogło. Kto wie, może to nawet najbardziej spektakularny symbol tego, jak z Wrocławiem obeszli się kiedyś jego nowi mieszkańcy?

Kto pamięta ten kawałek miasta w ostatnich latach dwudziestego wieku wie, że i tak sporo już się dobrego zdarzyło. Ale nawet w kilkanaście lat trudno naprawić to, co regularnie, systematycznie i konsekwentnie ulegało bezmyślnemu niszczeniu przez czas i ludzi. Trudno komukolwiek, ale i samemu sobie, wytłumaczyć dziś, że ten nieodległy przecież od samego Rynku kawałek Wrocławia epatował niezwykłą urodą imponujących czynszowych kamienic a gęsta zabudowa nie pozostawiała wątpliwości, że jest się w samym środku dużego, znaczącego miasta. O renomie dzielnicy świadczyły liczne i dobrze funkcjonujące lokale usługowe, gastronomiczne i handlowe, a wystrój apteki – który, nota bene, wyjątkowo został zachowany – świadczy sam za siebie.

apteka

Zabytkowa apteka

ola

Olauer Stadtgraben – zdjęcie ze zbiorów kolekcjonera, wystawione do sprzedaży na ebayu; właściciel nie potrafi wskazać konkretnej ulicy, jednak jako  miejsce wykonania fotografii podaje Przedmieście Oławskie

Powódź i inne nieszczęścia

Szczególne, że woda, która przetoczyła się przez Przedmieście Oławskie, w mieście raczej lepiej znane pod nazwą Trójkąta Bermudzkiego, z przyczyn przecież oczywistych, wypłukała stąd wiele zła, tajemnic i brudu. Bo przecież ta nazwa, jasno oraz dosadnie informująca obcych o tym, co może czekać ich po niefortunnym zapuszczeniu się w tutejsze uliczki, nie wzięła się znikąd, a woda, która tu pokazała co potrafi, uczyniła z tych ludzi bohaterów, walczących desperacko z żywiołem. Czym różniła się ta walka od czynów, na jakie stać było mieszkańców blokowisk? Ano tym, że nurt powodzi w rejonach Pułaskiego, Traugutta, Kościuszki, Więckowskiego dokonywał dzieła zniszczenia przez czas.

Nie ma co ukrywać, że nasycenie patologii w rejonie trójkąta było znacznie większe niż gdzie indziej. To też musiał być proces stopniowy. Dzielnica ta, ze zdegradowaną strukturą budowlaną, z nieremontowanymi komunalnymi kamienicami, z toaletami na półpiętrach, najczęściej bez łazienek, z odrapanymi, zasikanymi klatkami schodowymi, z poniemieckimi rodzinnymi mieszkaniami, podzielonymi po wojnie na wielorodzinne klitki, była miejscem przeklętym. Uciekał stąd każdy, kto miał odrobinę ambicji, godności, poczucia estetyki i kto naprawdę cenił sobie życie.

powsodz

Powódź na ulicy Kościuszki

Powódź siłą rzeczy przemyła ten świat, a tuż po niej o potrzebie odmiany zaczęli mówić urzędnicy.

Świat walońskich tkaczy

Ale opowieść o tym miejscu powinna się zaczynać w czasach, kiedy wśród bagien i chaszczy wydeptywał się ważny szlak kupiecki „Via Regia”, łączący Europę Zachodnią z Rusią Kijowską i Węgrami. Przedmieście Oławskie było dobrami kościelnymi podlegającymi kapitule wrocławskiej. Granica miasta lokowała się w okolicach kościoła św. Maurycego i pierwszych numerów ulicy Traugutta. Za miejskimi murami wrocławscy włodarze pozwolili osiedlić się Walonom, tkaczom z Flandrii, obdarzonym wielkimi talentami w branży wyroby sukna. Sprowadzenie tych rzemieślników dla wielu miast Europy było najlepszym sposobem na pobudzenie ekonomiczne. I tak też stało się we Wrocławiu, zaś miejsce weszło w erę rozwoju przemysłowego.

Historycy notują też, że obok warsztatów Walonów szybko wyrastać zaczęły także budki partaczy – rzemieślników nazwanych tak nie z uwagi na brak kompetencji w swojej pracy, lecz z powodu braku papierów cechowych, za które wówczas trzeba było po prostu słono zapłacić. Kto miał złote ręce, a nie miał kasy, musiał się zadowolić warsztatem i handlowaniem poza murami miasta oraz niższymi cenami.

W 1715 roku cesarz Leopold I pozwolił ojcom bonifratrom wybudować tu swój zakon. Jak wiadomo zakonnicy są w tym samym miejscu do dzisiaj. W 1737 kardynał von Sinzendorf , właściciel majątku o nazwie Biały Folwark wybudował letnią rezydencję biskupów wrocławskich wraz z doskonale zaprojektowanym francuskim ogrodem barokowym. Również i ten obiekt istnieje do dziś – to budynek obecnego Muzeum Etnograficznego na placu Zgody.

A dla tutejszych terenów zaczyna się dobry czas – jak szalony rozwija się tu przemysł, powstają kolejne zakłady w branży, którą dzielnie zainicjowali w tym miejscu Walonowie. Jednak tka się tu już nie tylko drogie, szlachetne sukna, ale wymyślony i cieszący się powszechnym powodzeniem wśród mniej zasobnych obywateli perkal. A że wymyślona została technika drukowania perkalu w najprzeróżniejsze wzory, to natychmiast jak grzyby po deszczu rosną wokół farbiarnie, drukarnie, składy materiałów, papiernie. Zakłady, które potrzebowały do produkcji wody do płukania (farbiarnie, drukarnie) lokowały się w pobliżu Oławy, Wybrzeża Słowackiego, mostu Oławskiego.

o

Grafika F.B. Endlera według rysunku Auhlborna – widok okolic dzisiejszego skrzyżowania ulic Traugutta i Podwala w roku 1809

Zakładziki przestały mieć sens w czasach, gdy przemysł zawładnęły maszyny parowe, więc nic dziwnego, że z czasem zamieniały się w duże firmy produkcyjne. Wykupujący manufaktury Salomon Kauffman stworzył na Przedmieściu prężne zakłady Breslauer Baumwollen Spinnerei. Gdy w 1911 roku fabryka została zamknięta, obiekt przejęły ówczesne zakłady oczyszczania miasta. Najciekawsze, że trwają tam do dziś, mimo wielkich historycznych przewrotów.

Zakłady, firmy, fabryki, odlewnie żeliwa, wytwórnie części i maszyn zaczynają coraz bardziej oddalać się od centrum, potem najwięcej było ich wzdłuż ulicy Krakowskiej. Niektóre z budynków licznych zakładów również po wojnie stały miejscem produkcji.

Maurycy od wszystkich nacji

Jeszcze w czasach Walonów powstał istniejący do dziś kościół św. Maurycego. Tu modlili się od XII wieku wrocławscy rzemieślnicy. W XIII wieku poświęcono murowany kościółek. Rujnowały go kolejne wojny, ale zawsze był odbudowywany. Tak samo po oblężeniu Festung Breslau przez Rosjan, kiedy niemal całkowicie legł w gruzach. Ten czas i to miejsce opisał dokładnie dla potomności proboszcz tej parafii, ksiądz Paul Peikert w „Kronice dni oblężenia Wrocławia 22 stycznia – 6 maja 1945”.

Obecnie wyjątkową kulturową wartością świątyni jest nie tylko ów niematerialny przekaz z dni zawieruchy wojny, ale fakt, że stał się schronieniem dla doczesnych szczątków „nowowrocławianina” Aleksandra hrabiego Fredro. Wprawdzie zamieszkał we Wrocławiu tylko palcem, który pośmiertnie złożony został w jednej ze ścian kościoła, ale zawsze to coś. Kość hrabiowska została przywieziona z Rudek koło Lwowa w latach 70. przez profesora Bogdana Zakrzewskiego, fredrologa, który marząc o sprowadzeniu ciała swojego ukochanego pisarza, tylko tak mógł przechytrzyć przeciwne temu władze ZSRR.

Nasze ulice, nasze kamienice

Dwa lata temu Przedmieściem Oławskim starannie zajęli się historycy, urbaniści, architekci, naukowcy. Także i entuzjaści dawnego i współczesnego Wrocławia skupieni w Stowarzyszeniu Wratislaviae Amici. Konferencja naukowa zaobfitowała opracowaniem, dzięki któremu można dowiedzieć się, jak poczynali sobie przedwojenni deweloperzy, tworząc rejony kamienic czynszowych. Ich dzikie zapędy powstrzymywała dopiero utworzona w 1854 roku policja budowlana. Bogato zdobione gipsowymi sztukateriami kamienice nie były bowiem stawiane należycie. Niemieckie umiłowanie porządku sprawiło, że inwestorzy musieli zadbać o to, by detale nie były efektem przerostu formy nad treścią. Domy nie mogły były wyższe niż szersze, a parcela była zabudowana jedynie w 2/3.

oo

Widok na okolicę z wieży ciśnień przy ul. Na Grobli

I faktycznie – w powojennych latach niebezpiecznie w Trójkącie było nie tylko z uwagi na ciemnych typków w okolicy, ale też z powodu spadających przy większym wietrze gipsowych kawałków kariatyd, atlasów, gzymsów i tympanonów.

A co do tych pierwszych zagrożeń, poradzić sobie z nimi było łatwiej; wystarczyło jedynie przeprowadzić nieangażujące badania społeczne i dowiedzieć się, jaką ksywę nosi aktualna gwiazda socjologiczna okolic. W połowie lat osiemdziesiątych najlepszą zbroję podczas wycieczek po Przedmieściu Oławskim stanowił tekst „Znam Gwiazdeczkę”. Unikać poruszania się po Trójkącie po prostu się nie dało – po pierwsze: zbyt fascynujący był to świat, po drugie: tędy prowadziła droga do eldorado w czasach ponurej biedy końca komunizmu – do tzw szaberplacu przy Krakowskiej. Potem podobne klimaty odnaleźć można było na placu na Niskich Łąkach, ale obytym już z dobrami materialnymi wrocławianom już tak nie okrąglały oczy na widok cudów zachodniego przemysłu.

Ciśnienie na wieżę

Kiedy odskoczy się od nurtu Traugutta, znaleźć się można w cudownym otoczeniu natury. Przy moście Oławskim zaczyna się ulica Na Grobli. Już od XVII wieku spacerował tu wrocławski kwiat towarzyski i całe rodziny. Od XIX wieku powstawały w okolicach kluby wioślarskie, przystanie, plenerowe kawiarnie i restauracje nad wodą. W tym samym czasie Na Grobli wybudowana została wieża ciśnień – z rozpaczą przyjęli inwestycje bywalcy dwóch lokali, kawiarni „Der Weidemann” i „Neu Holland”.

Dziś do odrodzenia się dostojnej, dystyngowanej spacerowej gastronomii daleko, ale przynajmniej odrodziła się z powodzeniem rekreacja – pole kempingowe, przystań wodniacka i działający już od wielu lat Harcerski Ośrodek Wodny „Rancho”.

Może jeszcze jedno miejsce w okolicy będzie miało drugą szansę na nowy los. Wieża ciśnień na Grobli jest tak piękna, że zasługuje na monumentalną rolę. Nie udało się wcielić w rezultacie w życie idei ulokowania tu na stałe Teatru Ad Spectatores (aktorzy mieli tu swoją siedzibę w latach 2000-2005), nie udało się też zamienienie czerwonego gmachu na Muzeum Techniki. Coś będzie się musiało zdarzyć dalej. Bo to jeden z najstarszych technicznych budynków we Wrocławiu, starannie zaprojektowanych przez miejskiego radcę budowlanego (architekta miejskiego) Johanna Christiana Zimmermanna.

Wzniesiono ją w latach 1866-1871, a chyba zrobiono to dobrze, bo wieża przestała pełnić swoją funkcję w latach 60.

Wisielec

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednym wyjątkowym budynku Przedmieścia Oławskiego – o trzonolinowcu przy ulicy Kościuszki.

olawskie

Widok na zabudowę Przedmieścia Świdnickiego z tarasu siedziby Poczty Polskiej

Ten obiekt, jeden z nielicznych takich w Europie, był wynikiem gigantycznej dezynwoltury i projektantów, i budowlanych. Wymyślili go Andrzej Skorupa i Jacek Burzyński. Istota niezwykłości polega na tym, że podstawą konstrukcji trzonolinowca jest żelbetonowy trzon przenoszący pionowe obciążenia ściskające na podstawę budynku – czyli, mówiąc po prostu, ściany są jakimś wymykającym się podstawom fizyki zjawiskom, powiązane na sznurkach, prawdzie metalowych, ale zawsze sznurkach. Zupełnym szaleństwem jest także to, że budowano go w praktyce od góry. Od początku trzonolinowiec wywoływał burzę we Wrocławiu. Jedni nie mogli na niego patrzeć, inni nie mogli w nim mieszkać – przy większych wiatrach cały dom do dziś chodzi jak korona drzewa. Ale swego czasu był tak modny, że zamieszkać w nim chcieli sami sławni ludzie.

Barbara Chabior

Zdjęcia: fotopolska.eu, Wratislaviae Amici (dolny-slask.org.pl), własne autora

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama
Powrót na portal wroclaw.pl Wróć na portal wroclaw.pl