Manieryzm wrocławski. Fenomenalna wystawa w Muzeum Narodowym

Wyjątkowa wyprawa do początków XVII wieku i 200 eksponatów 70 artystów, za sprawą których Wrocław mógł się poszczycić dziełami sztuki na miarę światową. Od 27 lutego do 13 maja w Muzeum Narodowym wyjątkowa wystawa „Manieryzm wrocławski”.


Tożsamość Wrocławia

Dyrektor Muzeum Narodowego Piotr Oszczanowski nieprzypadkowo został kuratorem rozpoczynającej się 27 lutego wystawy „Manieryzm wrocławski”. Zorganizowanie ekspozycji było wielkim marzeniem, bo też manieryzm to dla Piotra Oszczanowskiego, obok modernizmu i muzeów jeden z trzech elementów tożsamości Wrocławia. – To pewna propozycja patrzenia na sztukę, która we Wrocławiu osiągnęła światowy poziom, a często nie zdajemy sobie z tego sprawy – zwraca uwagę dyrektor Muzeum Narodowego i kurator wystawy w jednej osobie.

Manieryzm wrocławski – wystawa w Muzeum Narodowym

Manieryzm wrocławski – wystawa w Muzeum Narodowym

Wystawa
Termin od 27 lutego 2018 do 13 maja 2018

Miejsce Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Zobacz

Manieryzm, którym się chwalimy

Manieryzm wrocławski trwał krótko, na początku XVII wieku, ale powstałe wówczas dzieła rozsławiły Wrocław w całej Europie. – Pokutuje przekonanie, że czasy manieryzmu to upadek sztuki, wynaturzenie sztuki renesansu. Dziś, choć dyskusja na ten temat jest cały czas otwarta, jesteśmy przekonani, że to nie sztuka, a człowiek znalazł się u wrót kryzysu – podkreśla Piotr Oszczanowski.

Artyści tworzący w manierystycznym nurcie wypowiadali się w drobnych formach. – To rysunki, miniatury, precjoza złotnicze – wylicza dyrektor Muzeum Narodowego. W gablotach znajdziemy dzieła stworzone na bazie zęba narwala, strusich jaj, czy muszli peropława. – Ludzka ciekawość się wówczas zmaterializowała, bo też człowiek roku 1600 był człowiekiem bywałym w świecie – dodaje przypominając, że to za czasów manieryzmu we Wrocławiu po raz pierwszy także wyhodowano ziemniaka, organizowano Floralia Wratislaviensia, doroczne święto kwiatów zainicjowane przez lekarza Laurentiusa Scholtza.

Jakie eksponaty zobaczymy

Dzieła sztuki udało się Piotrowi Oszczanowskiemu pozyskać z wielu źródeł, jako że eksponaty są rozproszone w wielu kolekcjach zarówno w regionie (obok Wrocławia, m.in. w Świdnicy), kraju (Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku), jak i za granicą (obecnie w muzeach w Berlinie, Halle, Dreźnie). Co zobaczymy na ekspozycji w przepięknej aranżacji scenograficznej? Przede wszystkim arcydzieła z kościoła św. Trójcy w Żórawinie, które po raz pierwszy od wieków zostały umieszczone w jednej przestrzeni.

To m.in. rzeźba „Chrystus przy kolumnie” Adriaena de Vriesa i obraz „Chrzest Chrystusa” Bartholomaeusa Sprangera, ale też fotel z warsztatu stolarskiego Metza i Georga Rissów (bądź Martina Riedla) z 1604 roku, który najpierw był...luterańskim konfesjonałem, by potem stać się tronem, na którym zasiadały wielkie osobistości... kościoła katolickiego, w tym papież Jan Paweł II. Wielką rzadkością jest ołtarz wykonany w technice églomisé (eglomizowanie to technika malowania i złocenia pod szkłem) Daniela Schneidera z 1617 roku. – Arcydzieło, drugiego takiego nie ma na świecie – zapewnia Piotr Oszczanowski.

Więcej o dziełach sztuki w smartfonie

W zwiedzaniu pomoże nowa aplikacja Guide Me stworzona przez studentów Politechniki Wrocławskiej. Dzięki niej więcej dowiemy się o wybranych eksponatach.

Zgłoś uwagę