UWAGA! Skradziono cenne prace Elżbiety „Lalki” Terlikowskiej.

  1. wroclaw.pl
  2. Kultura
  3. Aktualności
  4. Wrocławska ilustratorka Aleksandra Czudżak [ZDJĘCIA]

Wychowała się w czasach bajek Disneya, ale wolała książki z baśniami ilustrowane przez mistrzów. Śnią jej się węże i kocha mroczne opowieści. Od akademickiego stylu woli ludowe wzory. Może dlatego w jej pracach zakochali się górale z Zakopanego, a Japończycy podziwiali piękny mural, który wymalowała na jednej ze ścian budynku w Osace. Poznajcie Aleksandrę Czudżak i jej unikatowe dzieła. Dziś na Wroclaw.pl, a od 21 maja na wystawie w Recepcji.

Reklama

Artystka osobna, obserwująca naturę

Trudne do wymówienia, niespotykane nazwisko rodowe Aleksandry Czudżak brzmiało niegdyś przypuszczalnie „Czudży”, co oznaczało „cudzy”, „osobny”.

Część familii pochodzi ze Lwowa (gdzie przed wojną prowadziła piekarnię „Merkury”), a dziś, kiedy Wrocławianka słyszy o ludziach noszących nazwisko Czudżak, wie, że są jej bliższymi albo dalszymi krewnymi.

Nazwisko, tak ważne dla każdego artysty jest w przypadku Aleksandry Czudżak charakterystyczne, ale też trudne do wymówienia, głównie dla obcokrajowców.

– W karierze międzynarodowej nieco utrudnia sprawę, ale w artystycznym kręgu ludzie są wytrwali. Po prostu zawsze mam pytania, jak wymawiać „Czudżak” – śmieje się wrocławska ilustratorka.

W jej artystycznej działalności prawdopodobne pierwotne znaczenie nazwiska, czyli słowo „osobny” wydaje się zaskakującym leitmotivem. Już od dzieciństwa, które spędziła nie na wsi, ale na koziej farmie pod lasem, „pośrodku niczego”, jak dodaje. 

Pierwsze próby rysowania zwierząt, natury też były dla małej Aleksandry Czudżak formą spędzania wolnego czasu, kiedy rodzina była zajęta pracą.

– Dziś wiem, że sztuka obserwacji tego, co mamy wokół siebie, jest podstawową umiejętnością, jaką powinien posiadać artysta – podkreśla Wrocławianka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta.

<p>Ilustracje Aleksandry Czudżak do książki &bdquo;G&oacute;ralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskid&oacute;w Zachodnich&rdquo; Katarzyny Ceklarz i Urszuli Janickiej-Krzywdy&nbsp;</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Ilustracje Aleksandry Czudżak do książki „Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich” Katarzyny Ceklarz i Urszuli Janickiej-Krzywdy 

Mroczne baśnie i nieskrępowana ludowa sztuka

Swoją pierwszą książkę „Podwodny i podrybny świat” o dziwnych gatunkach ryb narysowała jako kilkulatka, z małą pomocą mamy, która spisywała wymyślone przez nią historie. 

– Wtedy fascynowały mnie przyrodnicze, edukacyjne filmy Davida Attenborough. Ale zwierzęta zawsze mnie otaczały i były dla mnie zarówno inspirujące, jak i piękne – opowiada artystka.

<p>Książki ilustrowane przez Aleksandrę Czudżak&nbsp;</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Książki ilustrowane przez Aleksandrę Czudżak 

Wychowywała się w czasach, gdy w telewizji i księgarniach królowały bajki Disneya i charakterystyczna dla amerykańskiej firmy rysunkowa stylistyka, ale fascynowały ją zupełnie inne klimaty.  

<p>Prace Aleksandry Czudżak&nbsp;</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Prace Aleksandry Czudżak 

– Wyrosłam wokół starych ilustrowanych książek, które wielu mogło uważać za zbyt straszne dla dziecka. Ukształtowały mnie mroczne baśnie pełne surrealistycznych motywów. Do dzisiaj kocham węże. Śnią mi się, ciągle do nich wracam – tłumaczy Aleksandra Czudżak. 

<p>Prace Aleksandry Czudżak</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Prace Aleksandry Czudżak

Kocha też sztukę ludową, bo jest naturalna, pozbawiona sztucznej akademickości, podawana bez skrępowania. Pierwotna, często magiczna.

Po latach echa dziecięcych fascynacji baśniowością, folklorem i magicznymi opowieściami Wrocławianka przetworzy w genialne czarno-czerwone ilustracje w zjawiskowej książce „Góralskie czary. Leksykon magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich” Katarzyny Ceklarz i Urszuli Janickiej-Krzywdy wydanej nakładem Tatrzańskiego Parku Narodowego.   

Galeria zdjęć

Za te niezwykłej urody prace zostanie nagrodzona Srebrnym Mieczem w konkursie Klubu Twórców Reklamy w kategorii „Craft Ilustracja/Publishing”, w którym o nagrody powalczy 1234 autorów.  

<p>Artykuł z czasopisma &bdquo;Tatry&rdquo; poświęcony m.in. nagrodzie dla Aleksandry Czudżak za książkę &bdquo;G&oacute;ralskie czary&rdquo;</p> fot. Zuzanna Szarczyńska
Artykuł z czasopisma „Tatry” poświęcony m.in. nagrodzie dla Aleksandry Czudżak za książkę „Góralskie czary”

Mural z Osaki w 38 stopniach Celsjusza

W mieszkaniu Aleksandry Czudżak szybko odkryjemy fascynację japońską sztuką i stylistyką. Na półce lalki kokeshi, na ścianach drzeworyty.

<p>Japońskie inspiracje w mieszkaniu Aleksandry Czudżak</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Japońskie inspiracje w mieszkaniu Aleksandry Czudżak

– Mają w sobie piękno i elegancję, a jednocześnie duże poczucie humoru. Zawsze inspiruje mnie sztuka, która potrafi być zarówno wyrafinowana, estetycznie dopracowana, jak i ma moc wzbudzania pozytywnych odczuć – tłumaczy artystka.

Wiele przedmiotów, które dziś zdobią jej osobistą przestrzeń, przywiozła z Osaki, gdzie dwa lata temu malowała mural reklamujący polski pawilon na Wystawie Światowej Expo.

Na muralu przedstawiła ubraną w niebieską sukienkę dziewczynkę z chabrami i makami we włosach dmuchającą w wiatraczek, z lecącymi obok jaskółkami.  

<p>Mural według projektu Aleksandry Czudżak na jednym z budynk&oacute;w w Osace</p> fot. Genzon Kikaku
Mural według projektu Aleksandry Czudżak na jednym z budynków w Osace

Zlecony przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu projekt powstawał pół roku, ale wykonanie na miejscu okazało się prawdziwym sprawdzianem wytrwałości.

– Pracowaliśmy przy 38 stopniach Celsjusza i 70 procent wilgotności powietrza. Pamiętam, że prawie poparzyłam się dotykając rusztowania. Ale dostaliśmy genialne kombinezony z wiatrakami pod pachami, a pomagały też starsze panie z dzielnicy, które przynosiły nam wodę i przy okazji komplementowały mural – opowiada Aleksandra Czudżak.

Dodaje, że w Japonii nie ma tak rozwiniętej kultury street artu jak w Europie. Graffiti są zabronione, a murale w przestrzeni miejskiej są poddane restrykcjom, zaś zgodę muszą wyrazić mieszkańcy.

W dzielnicy portowej, w której powstał mural Wrocławianki, jeszcze do niedawna lokatorzy nie wiedzieli, czym w ogóle jest mural, do czego służy i jak się go wykonuje. Ale kiedy powstał pierwszy, przy każdym kolejnym ludzie się przyzwyczajali i docenili inicjatywę, a teraz promują swoje interesy też za pomocą murali. 

– Dzielnica, w której namalowałam mural, jest miejscem, do którego zapraszani są artyści z całego świata i każdy coś po sobie zostawia. To wspaniałe! – nie kryje radości Aleksandra Czudżak, która niedawno ukończyła też mural w terrarium wrocławskiego zoo, a wcześniej ozdabiała ścianę ptaszarni.   

<p>Aleksandra Czudżak na tle muralu w ptaszarni w Zoo Wrocław</p> fot. Paweł Ponichtera
Aleksandra Czudżak na tle muralu w ptaszarni w Zoo Wrocław

Japońskie pędzle jak Ferrari

Do naszej sesji zdjęciowej maluje pędzlem kupionym w Polsce, ale czule głaszcze też ulubiony pędzel („Ferrari wśród pędzli”, jak podkreśla) przywieziony z Japonii. Nigdzie nie kupiła piękniejszego. 

<p>Aleksandra Czudżak, wrocławska ilustratorka, graficzka przy pracy</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Aleksandra Czudżak, wrocławska ilustratorka, graficzka przy pracy

– Kultura kaligrafii zrobiła swoje. W Japonii są sklepy, dedykowane tylko pędzlom, a jeden z nich jest prowadzony od XVI wieku. Odwiedziłam to miejsce i oniemiałam. Obsługa klienta była na jakimś szalonym, wyrafinowanym poziomie, każdy mógł tam znaleźć coś na swoje potrzeby. A wybór, ceny i jakość pędzli wykonanych starannie z bardzo dobrych materiałów okazały się konkurencyjne do tych w Polsce – zachwyca się Aleksandra Czudżak.  

Średniowieczna sztuka i te cudowne detaliki

Wrocławianka kocha nie tylko sztukę japońską, chętnie sięga też do średniowiecznych marginaliów. Podczas gdy główny tekst w ręcznie przepisywanych księgach musiał zachować powagę, na marginesach autorzy puszczali wodze wyobraźni.

– Dużo tam krzywych ryjków, zwierzątek grających na trąbach, surrealistycznych, dziwnych historii. Dziwne, że przy tym, jak dużą wagę przywiązywano do pobożności, ludzie potrafili sobie wydeptać boczny szlak i nikt ich za te wybryki nie karał. Po prostu malowanie na pergaminie było tak drogie, że szkoda było go niszczyć, jak się domyślam – opowiada artystka. 

Jej fascynację rysowaniem drobnych postaci dostrzeżemy w projektach okładek dla dua Kirschenbaum z Krakowa, które specjalizuje się w mrocznej, folkowej muzyce.

<p>Projekt płyty i okładki albumu dla dua Kirschenbaum</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Projekt płyty i okładki albumu dla dua Kirschenbaum

Współpraca się rozwija, Aleksandra Czudżak zrobiła już dla muzyków dwie okładki. Na jednej z nich zwierzaki ujęte w okręgu grają na instrumentach, każdy na innym. Wybór kolorów – czarny i czerwony. Jedne z ulubionych! 

– W kulturze ludowej kolory miały magiczną moc przyzywania różnych rzeczy, jakąś energię. Tak właśnie widzę czerwień i czerń, które trudno zignorować – podkreśla artystka. 

Pokazuje też misternie wykonane projekty opakowań dla cukierniczej firmy Lukullus. Niestety, już niedostępne, bo rozeszły się błyskiem wśród klientów w minionym sezonie. na nich oddane z detalami zwierzęta i przyroda, nawet kępka trawy. 

<p>Opakowania dla cukierniczej marki Lukullus zaprojektowane przez Aleksandrę Czudżak</p> fot. Oleksandr Poliakovsky
Opakowania dla cukierniczej marki Lukullus zaprojektowane przez Aleksandrę Czudżak

– Bo ja po prostu lubię detaliki – przyznaje Aleksandra Czudżak. 

***

Już 21 maja w Recepcji (podwórko Ruska 46) wystawa o kobietach, potworach „Harpie” z inspirowanymi mitologią pracami Aleksandry Czudżak. 

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama