Mama pracuje! - po premierze w Teatrze Lalek

Rodzina lisków uczy równouprawnienia

  • Mamalis (Kamila Chruściel) zajmuje się domem – sprząta, gotuje, dba o dzieci i męża.fot. Tomasz Walków

    Mamalis (Kamila Chruściel) zajmuje się domem – sprząta, gotuje, dba o dzieci i męża.fot. Tomasz Walków

  • Fabuła sztuki "Skarpety i papiloty" jest dość prosta, ale właśnie dzięki dzieci bez problemu utożsamiają się z wydarzeniami na scenie. fot. Tomasz Walków

    Fabuła sztuki "Skarpety i papiloty" jest dość prosta, ale właśnie dzięki dzieci bez problemu utożsamiają się z wydarzeniami na scenie. fot. Tomasz Walków

  • Teatr Lalek gra "Skarpety i papiloty" do 10 grudnia. fot. Tomasz Walków

    Teatr Lalek gra "Skarpety i papiloty" do 10 grudnia. fot. Tomasz Walków

  • Boblis i Natalis, jak to rodzeństwo, lubią się przekomarzać. fot. Tomasz Walków

    Boblis i Natalis, jak to rodzeństwo, lubią się przekomarzać. fot. Tomasz Walków

  • Mamalis (Kamila Chruściel) ma dość bycia kurą domową i postanawia wrócić do pracy. fot. Tomasz Walków

    Mamalis (Kamila Chruściel) ma dość bycia kurą domową i postanawia wrócić do pracy. fot. Tomasz Walków


Mamalis, Tatalis i ich dzieci Natalis i Bobolis to bohaterowie najnowszej sztuki Julii Holewińskiej „Skarpety i papiloty”, napisanej specjalnie na  zamówienie Wrocławskiego Teatru Lalek. Autorka nazwała ją żartobliwie „sztuką feministyczną dla dzieci”, bo porusza w niej temat równouprawnienia. Traktuje go  jednak z przymrużeniem oka.

Reżyser Tomasz Man operując groteską i przerysowaniem stworzył na scenie pogodną, chwilami komediową opowieść o przeciętnej rodzinie. Mamalis (Kamila Chruściel) zajmuje się domem – sprząta, gotuje, dba o dzieci i męża. Tatalis (Tomasz Maśląkowski), z zawodu dyrektor, oczekuje od niej pełnej obsługi i jeszcze ma pretensje, że Mamalis jest zaniedbana i nie kręci papilotów.  Także dzieci nie doceniają domowej pracy Mamalisa. Traktują ją jak robota na wyposażeniu domu, który wytrze im nos, poda śniadanie, zaplecie warkocze, zmieni najmłodszemu pieluchę, przygotuje tacie kanapki do pracy. Mamalis nie wie w co ręce włożyć i swój żal wyśpiewuje na melodię przeboju Małgorzaty Ostrowskiej „Mam dość!”.

Przybita codziennością, niedoceniana przez najbliższych, którzy jej domowych zajęć nie uważają za prawdziwą pracę, buntuje się i szuka zajęcia poza domem. Postanawia pomagać innym lisicom, zagubionym w domowych obowiązkach. Dzięki jej firmie będą miały więcej czasu dla siebie. Jej decyzja budzi wielki  opór rodziny. Ani dzieci ani Tatalis nie wyobrażają sobie domu z pracującą mamą. Mamalis nie zmienia zdania i rankiem wyrusza do pracy. Dziećmi musi się zaopiekować Tatalis, który zupełnie sobie z tą sytuacją nie radzi. Na śniadanie zamawia dzieciom pizzę, zabiera maluchy na polowanie, podczas którego Bobolis (Radosław Kasiukiewicz)  rani się w łapę, pozwala Natalisowi (Aleksandra Mazoń) odwiedzić koleżankę, ale zapomina zapytać jak nazywa się przyjaciółka córki i gdzie mieszka.  To prawdziwa katastrofa, ale na szczęście z pracy wraca Mamalis i świat wraca do normy.

Lisy – tato i dzieci rozumieją, że ich dom nie może opierać się wyłącznie na mamie. Także oni są za niego współodpowiedzialni i powinni włączyć się w domowe obowiązki. Na rodzinnej naradzie lisy ustalają podział zajęć. Każdy, nawet najmniejszy może pomóc.

Fabuła sztuki jest dość prosta, ale właśnie dzięki dzieci bez problemu utożsamiają się z wydarzeniami na scenie. „Mój tata też tak robi” – usłyszałam nie raz od chłopczyka, który żywiołowo komentował zachowania Tatalisa. Postać Tatalisa jest wyjątkowo antypatyczna – to typowy męski szowinista, który uważa, że kobieta powinna stać przy garach. Tomasz Maśląkowski w zabawny sposób pokazuje, że poglądy jego bohatera nie wytrzymują starcia z rzeczywistością. Dowcipnie zagrany Tatalis ośmiesza stereotypowy obraz ojca rodziny.

Dzieciom przedstawienie się podoba – śmieją się na całe gardło, bujają się w rytm śpiewanych na scenie piosenek. Bawią się także rodzice odnajdując w sztuce przerysowane sceny z własnego domu. Przedstawienie nie stroni od dydaktyki, ale podanej najmłodszym dowcipnie.  A morał ze „Skarpet i papilotów” jest być może prosty, ale ważny – wszyscy w rodzinie powinni sobie pomagać, a nie oczekiwać, że każdemu będzie usługiwać mama.

Agnieszka Kołodyńska

„Skarpety i papiloty” Julia Holewińska, reż. Tomasz Man, scenografia Anetta Piekarska –Man, muzyka Marek Otwinowski, występują Kamila Chruściel, Aleksandra Mazoń , Radosław Kasiukiewicz, Tomasz Maśląkowski. Premiera 30 listopada o godz.17. Kolejne spektakle 1-10 grudnia 2013.

 

Spektaklowi towarzyszy publikacja – książeczka dla dzieci „Skarpety i papiloty” Julii Holewińskiej z ilustracjami Roberta Romanowicza, wydana przez Tashkę. Nie jest to ani opowiadanie ani baśń dla dzieci, ale dramat. Po grudniowych spektaklach, z okazji Mikołajek, na małych widzów czeka niespodzianka.

 

 

Zgłoś uwagę