Konkurs na gitarę z „byle czego” – okazja dla pomysłowych Dobromirów
To był absolutnie jeden z najbardziej zaskakujących i zabawnych momentów Gitarowego Rekordu Świata 2026. Konkurs na gitarę z „byle czego”. Uczestnicy musieli tylko przynieść wykonany własną metodą instrument i, a to konieczny warunek, na nim zagrać.
Nie zabrakło wyjątkowych realizacji, czyli gitary z radia, które łączy z Wrocławiem, gitary z rury kanalizacyjnej, czy z drewnianej palety, ale też z karabinu maszynowego (w myśl zasady „Make music, not war!”), dwóch deskorolek czy z sześciolitrowej butelki po wodzie mineralnej (jaki pomysłowy recycling) i ogromnej puszki po piwie, a nawet z kosza do prania.
Grand prix trafiło do konstruktora gitary z Europalety, który nie tylko ją podłączył do prądu i genialnie zagrał, ale od rana zdążył zebrać na swoim instrumencie podpisy wielu innych gitarzystów w Rynku. Laureat został na głównej scenie i zagrał „Hey Joe” z organizatorami i gwiazdami.
– Musiało się to tak skończyć, wyśmienity pomysł, wyśmienita konstrukcja, która świetnie zadziałała – zawyrokowało jury.
Dwa wyróżnienia trafiły do dziewczynki z gitarą i lodziarką, a także do autora gitary z radia (która miała też antenę do odbioru sygnałów z Wrocławia).
Wszyscy uczestnicy zagrali podczas rekordu na specjalnej scenie na podium, otrzymali też pamiątkowe koszulki i bilety na koncerty.
Najlepsze przebranie Gitarowego Rekordu Świata
Jury oceniało też najlepsze gitarowe przebranie.
Galeria zdjęć