wroclaw.pl Najnowsze wiadomości dla mieszkańców Wrocławia Dla mieszkańca logo
Pogoda we Wrocławiu temperatura powietrza wynosi 22°C
Link do portalu wroclaw.pl
Aby wyświetlić zawartość strony, zaakceptuj pliki cookie
Reklama

Cmentarz Łyczakowski – tam leży polski Lwów [ZDJĘCIA]

Groby to prawdziwe zabytki – niepowtarzalne, smutne i nostalgiczne rzeźby, pamiątkowe płyty z osobistymi wyznaniami bliskich

Być we Lwowie i nie odwiedzić cmentarza Łyczakowskiego, to tak jak w Paryżu nie zobaczyć wieży Eiffla. Wrocławianie z racji tego, że właśnie na nasze tereny trafiła ogromna liczba przesiedlonych ze wschodu, stanowią spory procent turystów z Polski odwiedzających Lwów. Na tej nekropoli znajdziecie najwięcej świadectw, że Lwów był kiedyś polskim miastem. 

Reklama

Cmentarz Łyczakowski został założony w 1786. Jest jedną z najstarszych nekropolii istniejących do dziś w Europie. Położony jest na malowniczych wzgórzach w wschodniej części miasta. Na terenie cmentarza łyczakowskiego znajduje się około 300 tys. mogił w tym 2 tysiące ma formę kamiennych grobowców, są też 23 kaplice grobowe. Na grobach wzniesiono ok. 500 posągów i płaskorzeźb. Dokładne księgi cmentarne, pozwalające ustalić miejsce pochówku wprowadzono dopiero w 1885 roku.

Aleja zasłużonych

Wchodząc za cmentarną bramę ma się wrażenie, że groby są rozmieszczone bez jakiegoś szczególnego planu. Nierównolegle, bez zachowania linii, jeden prostopadle do drugiego. Jednak to właśnie ten chaos sprawia, że to miejsce jest niepowtarzalne i w jakiś przewrotny sposób… przytulne. Niektóre mogiły przegrały już walkę ze mchem. Kamienie są ukruszone, płyty zmurszałe, a gdzieniegdzie pozacierały się napisy. W wielu miejscach uregulowane alejki  są zastępowane przez strome i kręte ścieżki. Groby to prawdziwe zabytki – niepowtarzalne, smutne i nostalgiczne rzeźby, pamiątkowe płyty z osobistymi wyznaniami bliskich. A gdy wchodzi się do tak zwanej alei zasłużonych, czytając nazwiska na niektórych nagrobkach, ma się wrażenie wertowania stron encyklopedii: Konopnicka, Ordon, Szajnocha, Zapolska, Mosing i dziesiątki innych.  

Pamiątka miłości

Jedną z pierwszych mogił, która zaraz po wejściu przyciąga uwagę, jest pomnik smutnej dziewczyny. Ze spuszczoną głową opiera się o krzyż. To grób Artura Grottgera. Życiorys głównego przedstawiciela nurtu polskiego romantyzmu w malarstwie polskim to gotowa opowieść na filmowy melodramat. Już jako znany artysta, podczas jednego z balów w lwowskim Towarzystwie Strzeleckim, poznał 16-letnią Wandę Monne. Gwałtowna miłość młodziutkiej polskiej patriotki i malarza nie doczekała się jednak błogosławieństwa ze strony rodziny dziewczyny. Powodem było, to, że Grottger mimo fantastycznego dorobku artystycznego ciągle borykał się z problemami finansowymi. Para nie zamierzała jednak zapomnieć o sobie i spotykali się w ukryciu. Wreszcie malarz w nadziei na sukces wyjechał do Paryża, gdzie ukończył jeden z najwspanialszych swoich cykli: Wojna. Obrazy sprzedał austriackiemu cesarzowi Franciszkowi. Nie dane mu było jednak wrócić do ukochanej. W grudniu 1867 roku gruźlica pokonała Grottgera. Wanda jednak nie zapomniała. Po kilku miesiącach zbierania pieniędzy sprowadziła jego zwłoki do Lwowa. Został pochowany w miejscu, które sam wybrał podczas jednego z romantycznych spacerów ze swoją ukochaną. Narzeczona artysty zapozowała do rzeźby płaczki, a na mogile czytamy napis: „Święć Jego Pamięci. Pomnik ten postawiła Wanda”.

Takich wzruszających pamiątek przeszłości na Cmentarzu Łyczakowskim są tysiące. To nie są tradycyjne mogiły tylko z nazwiskiem i datą zgonu. To jedyne i niepowtarzalne kamienne pożegnania. Jak choćby grób matki, która zmarła kilka tygodni po śmierci swoich dzieci. Zrozpaczony mąż pożegnał całą trójkę słowami wiersza, napisanego przez siebie: „Nie szczędząc sił do ostatka, życie swych dzieci ratowała matka. Gdy ich nie mogła utrzymać na ziemi, poszła do grobu połączyć się z niemi. Ten który wszystko utracił w ich zgonie, stawia ten pomnik, dwóm synom i żonie”.

Niezapomniana zbrodnia

Idąc dalej i starą częścią cmentarza, łatwo można przeoczyć żelazny krzyż z niewielką tabliczką. To grób Lusi Zarembianki. O tej historii w czasach międzywojennych rozpisywały się gazety. 17-letnia córka znanego lwowskiego architekta została zamordowana we własnym łóżku. O zabójstwo oskarżono guwernantkę Ritę Gorgonową, która miała romans z ojcem dziewczyny. Po poszlakowym procesie, o którym mówi się, że był najgłośniejszy w międzywojennej Polsce, w atmosferze linczu Gorgonową skazano na karę śmierci. Jednak po kasacji wyrok zamieniono na wieloletnie więzienie. Kobieta nigdy nie przyznała się do winy. Do dziś też nie wyjaśniono niektórych wątków tej sprawy – nieszczęśliwie zakochanego chłopaka, którego Lusia odtrąciła, podejrzany był także ogrodnik.

Orlęta

Już przy końcu cmentarza znajduje się szczególne miejsce. Stoki pagórka pokrywają tysiące jednakowych krzyży z biało-czerwonymi wstęgami.  To cmentarz Orląt lwowskich. Znajdują się na nim mogiły uczestników bitwy o Lwów i Małopolskę Wschodnią poległych w latach 1918-1920. Spośród pochowanych tam prawie 3000 żołnierzy, część to młodzież szkół średnich i wyższych. Tak naprawdę, aby poznać cały cmentarz Łyczakowski nie starczy jednego dnia. Wiele osób wraca więc w to miejsce i za każdym razem poznaje nową historię. Niestety czas jest bezlitosny. Obsypują się piaskowce, zamazują napisy, a i Ukraińcy, jak mogą, starają się zasłonić polskość na Łyczakowie. Dlatego odwiedzenie cmentarza to jedyny sposób, aby zachować tam naszą obecność.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama