Tylko w maju do Centrum Zarządzania Kryzysowego i EKOSTRAŻY wpłynęło 29 zgłoszeń o młodych ptakach odnalezionych poza gniazdami, a od marca takich alarmów miejskie instytucje we Wrocławiu zarejestrowały ponad 250.
- Takie ptaki nazywane są podlotami. To ptasie nastolatki, które poza gniazdem - chociaż nadal pod opieką rodziców, uczą się życia, nie tylko latania, lecz i zdobywania pokarmu, i unikania zagrożeń - mówi Beata Orłowska z Uniwersytetu Wrocławskiego, kierownik Stacji Ornitologicznej w Rudzie Milickiej.
Jak rozpoznać podlota?
- jest opierzony, ale widać, że niektóre pióra jeszcze rosną. To tzw. pałki - z pochewki sterczy rosnący pędzel pióra. Mają bardzo krótkie ogony. Młode sowy wychodzą z gniazd jeszcze wcześniej, pokryte puchem. Nie mają wyrośniętych piór, lecz puch;
- ma żółte zajady - rodzaj zgrubienia przy dziobie, które pomagają rodzicom w trafieniu pokarmem do dzioba;
- porusza się nieporadnie, nie umie sprawnie latać, najwyżej podlatuje. Na przykład, młode sowy poruszają się po gałęziach za pomocą pazurów i dzioba;
- zwykle głośno nawołuje rodziców, którzy najczęściej są w pobliżu.
Utracony dla przyrody
Osoby informujące o znalezionych ptakach na ogół wskazują miejsce, gdzie na nie natrafili. Niestety, często zdarza się, że zabierają je do domu, a potem oczekują wskazania placówki, do której mają je przewieźć.
Jeśli nie widać ran, a ptak porusza się sprawnie, to bezwzględnie należy go zostawić w spokoju.Jeśli podlot stoi na drodze albo zagrażają mu koty, psy, samochody, należy delikatnie go podnieść i posadzić na drzewie lub krzewie, aby był poza zasięgiem drapieżników. Rodzice zwykle są w pobliżu, będą go karmić i uczyć życia.W przypadku znalezienia jerzyka, który nigdy nie siada na ziemi, można go ustawić na wyciągniętej ręce, a nawet lekko podrzucić, jeśli zdrowy i sprawny, to poleci.Beata Orłowska, Uniwersytet Wrocławski
Pomocy potrzebuje ptak, który leży na ziemi i ma nagą, zwykle różową skórę. To pisklę. Jeśli tuż obok nie ma gniazda, z którego wypadło, nie ma szans na przeżycie. Bez pomocy specjalisty, zwykle bardzo szybko pada ofiarą drapieżnika.
Ornitolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego podkreśla: - Nie zabierajmy takich ptaków do domu, bo będą już stracone dla natury. Człowiek ich nie nauczy zdobywania pokarmu, ani unikania zagrożeń.
Surowe prawa natury
Poza tym należy rozważyć, czy uzasadniona jest ingerencja człowieka w naturalne procesy. Znaczny odsetek piskląt, mimo zaangażowania obojga rodziców w opiekę, nie dożywa dorosłego wieku. Pisklęta, które wypadły z gniazda i podloty stanowią pokarm dla dzikich drapieżników (nie tylko wychodzących kotów), które również wychowują swoje potomstwo.
Wysoka śmiertelność młodocianych osobników zapobiega przegęszczeniu populacji i umożliwia tylko najsilniejszym osobnikom wydanie potomstwa po osiągnięciu dojrzałości.
Rodzeństwo, pisklę kukułki lub rodzice mogą wyrzucać pisklęta z gniazda, zwłaszcza mniejsze i słabsze. Ma to na celu zmniejszenie konkurencji o ograniczone zasoby pokarmowe pomiędzy pisklętami w gnieździe lub, w przypadku kukułki, wyeliminowanie piskląt żywiciela lęgowego.
W takiej sytuacji, ponowne umieszczenie pisklęcia w gnieździe może być nieskuteczne (najprawdopodobniej zostanie wyrzucone z gniazda po raz drugi).
Źródło: materiały prasowe