wroclaw.pl strona główna
  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. O nocy polarnej, niedźwiedziach i… garniturze. Wrocławianin na Spitsbergenie
Kliknij, aby zobaczyć galerię
Piotr Niedźwiecki, Wrocławianin, uczestnik 48. Wyprawy Polarnej do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie
Piotr Niedźwiecki, Wrocławianin, uczestnik 48. Wyprawy Polarnej do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie

Noc, która trwa 3 i pół miesiąca, zorza, cielące się lodowce i wiatr, który czasem niemal urywa głowę – właśnie z tym mierzą się polarnicy spędzający zimę w najdalej wysuniętej na północ całorocznej polskiej instytucji naukowej. To prawie na czubku kuli ziemskiej. Co byście spakowali, wybierając się w takie miejsce? 26-letni Wrocławianin Piotr Niedźwiecki, jeden z dziewięciorga zimowników 48. Wyprawy Polarnej do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie, zabrał ze sobą… garnitur.

Reklama

–  To dlatego, że już będąc na Spitsbergenie broniłem pracy magisterskiej – wyjaśnia Piotr Niedźwiecki, który „w cywilu” jest studentem Politechniki Wrocławskiej na kierunku Geodezja i kartografia.

<p>Piotr Niedźwiecki po zdalnej obronie pracy magisterskiej</p> fot. Arkadiusz Jaskot
Piotr Niedźwiecki po zdalnej obronie pracy magisterskiej

Właściwie był, bo już podczas wyprawy te studia ukończył. Obrona odbywała się zdalnie, a gdy było już po wszystkim, uczestnicy wyprawy przygotowali mu niespodziankę: ciasto, prezenty, a nawet przyjęcie z karaoke.

W Zatoce Białego Niedźwiedzia

Piotr przypłynął na Spitsbergen w czerwcu 2025 roku jako uczestnik 48. Wyprawy Polarnej do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund w Zatoce Białego Niedźwiedzia na Spitsbergenie. Wróci do domu w czerwcu 2026.

Studiował także na Uniwersytecie Morskim w Gdyni i podczas wyprawy pełni rolę oceanografa. Placówka przedstawiła go w mediach społecznościowych jako „wilka morskiego, któremu żadna fala nie straszna, a przed którym Neptun rozkłada czerwony dywan”.

Jak się tu znalazł? Jak wszyscy: chciał spełnić swoje marzenie, wziął udział w rekrutacji ogłoszonej przez prowadzący Stację Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk i przeszedł ją pomyślnie. To jego pierwsza wyprawa. Wcześniej był w Stacji tylko chwilę, gdy jako student Uniwersytetu Morskiego przypłynął na Spitsbergen statkiem z zaopatrzeniem.

– To właśnie wtedy postanowiłem, że kiedyś spróbuję spędzić tu więcej czasu. Udało się.

Jego lista obowiązków zależy od pory roku.

– Od czerwca do końca października dużo pływałem łodziami, często brnąc przez lód, prowadziłem monitoring wody morskiej w fiordzie Hornsund: wykonywałem pomiary (np. temperatura, zasolenie i inne parametry) w profilu głębokościowym. Takie badania prowadzone są od lat i pozwalają sprawdzić, w jakim tempie zmienia się klimat – opowiada.

<p>Piotr Niedźwiecki podczas wykonywania obowiązk&oacute;w</p> fot. Piotr Niedźwiecki
Piotr Niedźwiecki podczas wykonywania obowiązków

– Teraz, gdy jest zima i po fiordzie pływać się nie da, zajmuję się kamerami terenowymi, które są rozstawione w pobliżu Stacji i rejestrują grubość pokrywy śnieżnej, to, czy lód puszcza, czy jeszcze nie, co dzieje się z lodowcem – dodaje.

Dziewięciu wspaniałych

W Stacji jest także 8 innych osób: Krzesimir Tomaszewski, kierownik wyprawy i hydrochemik, Andrzej Rabięcny geofizyk, meteorolodzy, czyli Robert Chorzępa, Klaudia Bartoń i Gosia Pijanowska, informatyk Łukasz Kuc, mechanik Konrad Osienienko, i konserwator Kamil Klin.

<p>Wigilia w Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie</p> fot. Andrzej Rabiecny
Wigilia w Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie

Każdy z nich oprócz swoich obowiązków robi także wszystko to, co akurat jest do zrobienia.

Jesteśmy jedną ekipą. Każdego dnia ktoś musi gotować, czuwać przy środkach łączności, pomóc konserwatorowi w noszeniu ciężkiego sprzętu itd. Raz asystuję meteorologom, innym razem jadę z kimś traktorem po lód do stopienia, bo właśnie tak zaopatrujemy się tu w wodę. Tu nikt nigdzie nie wychodzi sam, bo można spotkać białe niedźwiedzie, a są też inne zagrożenia, choćby nagle załamanie pogody.
Piotr Niedźwiecki

– Zawsze musi być ktoś, kto w razie kłopotów pomoże, zawsze też musimy mieć ze sobą broń i rakietnice. Gdy pływałem po fiordzie, też zawsze ktoś mi towarzyszył – dodaje. 

Najważniejsze jest jednak to, by w ogóle nie wpaść w tarapaty, bo najbliższa osada – Longyearbyen – znajduje się 133 km w linii prostej od Stacji, a teraz, gdy nie da się pływać po fiordzie, pomoc może dotrzeć do uczestników wyprawy jedynie helikopterem.

Wcale nie jest tak zimno…

Klimat się zmienia, więc w okolicach Stacji nie jest tak zimno, jak się nam często wydaje. Gdy w Polsce panowały mrozy, tam były temperatury powyżej zera, choć oczywiście najczęściej jest odwrotnie. Ze śniegiem też jest różnie, ale jest go raczej mało, co sprawia, że nie można korzystać ze skuterów śnieżnych.

Ocieplenie klimatu najbardziej widać po cofających się lodowcach.

– Dzięki danym z satelitów widzimy, gdzie są teraz, a gdzie były dekadę temu. Cofają się o całe kilometry – mówi Wrocławianin. – Przez to, że jest cieplej, intensywniej się także cielą, to znaczy odpadają od nich olbrzymie bryły lodu.

…ale za to ciemno. Trwa noc polarna

Od 29 października ubiegłego roku Słońce nie wzeszło tu ani razu. Trwa noc polarna i tylko w południe, jeśli niebo jest bezchmurne, robi się odrobinę jaśniej. Tak będzie do 12 lutego. Jak to działa na polarników?

– Człowiek robi się trochę ospały, ale gdy już wyjdzie na zewnątrz, czymś się zajmie, energia wraca – mówi Piotr. – Dbamy też o to, by nasze zegary biologiczne się nie rozregulowały. Codziennie o 8:30 wszyscy przychodzimy na śniadanie, o 14:30 jemy razem obiad itd. No i mamy lampę UV, którą możemy się naświetlać.

Niedźwiedzie, zorza, dzika natura

W Stacji nie da się nudzić.

– Przez te wszystkie miesiące wiele się wydarzyło. Pierwsze cielenie się lodowca (huk wtedy jest taki, jakby rozpętała się burza), pierwsze spotkanie z niedźwiedziem, z morsem, z fokami… – wylicza polarnik. – Sporo pływałem, a więc miałem okazję dużo zobaczyć, a dzika natura jest oszałamiająca.

<p>Okolice&nbsp;<span style="font-family: Calibri, sans-serif; font-size: 14pt;">Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie</span></p> fot. Piotr Niedźwiecki
Okolice Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie

<p>Niedźwiedź polarny w pobliżu Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie</p> fot. Andrzej Rabiecny
Niedźwiedź polarny w pobliżu Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie

Zachwycająca jest też niewiarygodnie wyraźna, zielona, a czasem czerwona zorza polarna, o wiele wyraźniej widoczna niż ta, którą niedawno można było zobaczyć w Polsce.

– Czasem wracamy dwie godziny znad jeziora i przystajemy, żeby ją podziwiać – mówi Piotr. – Jednak nawet gdy jej nie ma, niebo jest wspaniałe, bo nic nie tłumi światła gwiazd.

<p>Zorza na Spitsbergenie</p> fot. Piotr Niedźwiecki
Zorza na Spitsbergenie

Każdy z polarników ma mnóstwo pracy, ale żyją nie tylko nią.

Grają w planszówki, oglądają filmy, mają też sporo sprzętu, z którego mogą korzystać w wolnych chwilach, np. drukarkę 3D, wypalarkę laserową, stolarnię. Hucznie obchodzą wszystkie święta, urodziny, robią sobie prezenty. Np. kierownik wyprawy dostał od uczestników zrobiony przez nich tron, a Klaudia, krzesło bujane.

Ostatnio polarnicy wzięli udział w 34. finale Wielkie Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Podczas pobytu na Spitsbergenie można się wiele nauczyć, i to nie tylko pływania wśród lodu, ale także na przykład… gotowania. No właśnie, a co z jedzeniem?

Ostatnia dostawa była we wrześniu, gdy statek przypłynął po grupę letnią. Jedzenie – mięso, sery, jogurty itd. trafiło do mroźni.

Warzywa powoli się kończą, ale w grudniu przed Bożym Narodzeniem odwiedziła nas pastorka ze Svalbard Kirke - kościoła luterańskiego w Longyearbyen z polskim księdzem z Tromso i przywiozła w prezencie świeże
wspomina Piotr.

Od przybycia na Stację minęło – i to, jak mówi Piotr, zaskakująco szybko – ponad pół roku. Czego, oczywiście poza słońcem, najbardziej mu brakuje?

– Rodziny, znajomych i wrocławskiej zieleni, bo tu rosną porosty, mchy i niskie trawy, a najwyższe drzewo, brzoza, ma… 9 cm – mówi Piotr. – Tęsknię za Parkiem Południowym, Ostrowem Tumskim i … tramwajami.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama