wroclaw.pl Najnowsze wiadomości dla mieszkańców Wrocławia
Link do portalu wroclaw.pl
Aby wyświetlić zawartość strony, zaakceptuj pliki cookie
Reklama

Świąteczna gorączka w PRL-u [ZDJĘCIA]

Sprzedaż choinek we Wrocławiu, lata 70. XX w. (fot. Stanisław Kokurewicz)

Nie pytano „za co kupić”, tylko „czy uda się coś kupić”. O świętach Bożego Narodzenia w PRL-u, czyli czasach, gdy strategicznym towarem był karp, a luksusem jugosłowiańskie winogrona – opowiada wrocławski historyk dr Piotr Sroka.

Reklama

Okres świąt Bożego Narodzenia w latach 70. na zdjęciach Stanisława Kokurewicza i Zbigniewa Nowaka to część fotograficznej kolekcji Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”.

Dr Piotr Sroka podkreśla, że zakupy to nieodłączny element przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Chcąc dziś zaopatrzyć się we wszystko, co konieczne na wigilijnym stole, i nabyć prezenty dla rodziny, musimy, oprócz rzecz jasna odpowiedniego oszacowania naszych możliwości finansowych, co najwyżej uzbroić się w cierpliwość podczas parkowania samochodu przed centrum handlowym.

Czterdzieści lat temu przedświąteczny szał zakupowy też nie omijał wrocławian. Z tym że musieli się zmierzyć z nieco innymi problemami. Placówki handlowe skoncentrowane były w centrum miasta, a i samochodów było niewiele w porównaniu z naszymi czasami – co nie oznacza, że trudności z parkowaniem już wówczas nie występowały.

(kliknij, aby zobaczyć galerię zdjęć)

Ciasta do wypieku za 1 zł

Historyk dodaje, że zapracowanym wrocławianom, którzy nie byli w stanie samodzielnie przygotować wigilijnych potraw, z pomocą przychodziła miejscowa gastronomia. W 1973 r. restauracja Rybna na Rynku oferowała m.in. karpia po żydowsku i faszerowanego w galarecie czy śledzie przyrządzone na różne sposoby. W innych lokalach gastronomicznych można było nabyć m.in. przyrządzonego tradycyjnie indyka, kurczaka, kaczkę, pasztety, sałatki oraz barszcz z uszkami, zupę grzybową, kutię i kluski z makiem.

W sklepie Ptyś na Rynku od połowy grudnia 1973 r. można było składać zamówienia na keksy, makowce, serniki, pierniki oraz torty. W tym roku Wojewódzkie Zjednoczenie Przemysłu Piekarniczego i Cukierniczego, Wojewódzka Spółdzielnia Spożywców „Społem” oraz prywatne zakłady wyprodukowały przed Bożym Narodzeniem 129 ton ciast. Najwięcej WZPPiC – 80 ton, w tym 23 t makowców i serników, 22 t babek, 8 t pierników i 5 t tortów.

– Na początku lat 70. XX w. jeszcze nie w każdym wrocławskim domu znajdowała się kuchenka gazowa. Dlatego małe piekarnie przyjmowały od gospodyń domowych ciasta do wypieku, pobierając za tę usługę opłatę 1 zł – tyle kosztował wówczas jeden numer „Wieczoru Wrocławia” – wylicza Piotr Sroka.

Zabawki znikały z półek

Za właściwe zaopatrzenie sklepów zabawkowych dbało Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Artykułami Papierniczymi i Sportowymi. Jego przedstawiciel zapewniał w 1973 r., że na rynek w okresie świątecznym trafiły zabawki o łącznej wartości 39 milionów zł przeznaczone dla dzieci w różnym wieku. Wybór miał być spory, zarówno produktów krajowych, jak i zagranicznych. Wśród tej drugiej grupy pojawiły się nawet zaawansowane technicznie zabawki z dalekiej Japonii.

Niestety, było ich zaledwie kilkadziesiąt do rozdysponowania wśród wszystkich wrocławskich sklepów. Generalnie dominowały zabawki mechaniczne oraz edukacyjne, jak układanki czy gry. Ich jakość nie budziła zastrzeżeń. „W zasadzie z półek sklepowych zniknęły zabawki, które swoim wyglądem mogły wystraszyć dzieci” – pisał „Wieczór Wrocławia”. Zapakowane zabawki trafiały pod choinki, a te można było nabyć w kilkunastu punktach na terenie całego miasta. W 1970 r. dla wrocławian przygotowano 46 tys. żywych drzewek.

Na święta… telewizor

Mieszkańcy Wrocławia preferowali tradycyjny sposób spędzania świąt – z rodziną, w domowym zaciszu. Coraz popularniejszą rozrywką było oglądanie telewizji – zresztą sprzedaż telewizorów przed świętami była wyraźnie wyższa (w przypadku tego artykułu także doskwierały braki w zaopatrzeniu). Ciekawe, że np. w 1970 r. tuż przed Bożym Narodzeniem z Wrocławia wyjechało pociągami ok. 80 tys. osób, a do miasta przybyło zaledwie 20 tys.

Dwadzieścia pięć lat po wojnie wciąż była to młoda społeczność, mocno związana rodzinnie z innymi częściami Polski. Pięć lat później policzono już tylko 50 tys. wyjeżdżających z miasta koleją, ale część pasażerów przejmowało dynamicznie się rozwijające PKS, z roku na rok przybywało także w mieście posiadaczy samochodów.

Wieczorem 24 grudnia Wrocław zamierał, a święta przebiegały na ogół spokojnie. Więcej niż zwykle było w tych dniach interwencji pogotowia ratunkowego, spowodowanych nadmiernym spożyciem przez wrocławian świątecznych specjałów. Społeczną plagą PRL-u było pijaństwo, a wolne od pracy świąteczne dni i liczne spotkania towarzyskie sprzyjały nadmiernemu spożyciu alkoholu.

– Jak donosiła prasa, 27 grudnia 1975 r., „Izba Wytrzeźwień zanotowała 24 bm. 35 pensjonariuszy, 25 bm. 18, a wczoraj do godziny 20 tylko 4. Niestety, część pacjentów była w stanie ciężkiego upojenia alkoholowego, niektórzy poturbowani, a jeden 26-letni mężczyzna zmarł” – wylicza Piotr Sroka.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama