Nowości Wydawnictwa Warstwy. Ukraińska proza i reportaże o Dolnoślązaczkach

Pod koniec listopada premierę miały aż dwie książki ukraińskich autorów – powieść „Magnetyzm” Petra Jacenki i eseje „Cerebro” Andrija Bondara. Z kolei na początku grudnia ukazała się kolejna nowość – tom „Nie ma takich kobiet” wrocławskiej dziennikarki Violetty Nowakowskiej, która bohaterkami swoich reportaży uczyniła żyjące we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku wyjątkowe kobiety. Promocja tomu 8 grudnia online. 


Opowieści o (nie)zwyczajnych kobietach 

Nawet śledząc bogaty w publikacje rynek wydawniczy można się przekonać, że znalezienie reportera z prawdziwego zdarzenia to jednak wyzwanie. Reportera, który nie tylko umie słuchać, ale przede wszystkim jest w stanie poświęcić swojemu rozmówcy czas, mieć szansę go „otworzyć”, być gotowym spędzić wiele godzin, aby prawdziwie go poznać, a potem być na tyle uczciwym, by zasłyszanych historii na siłę nie upiększać.   

Dolnoślązaczki sportretowane przez Violettę Nowakowską w tekstach, jakie znalazły się w tomie „Nie ma takich kobiet” łączy nie tylko region zamieszkania (Wrocław i miasta na Dolnym Śląsku), ale zadziwiające biografie. Mowa tu zarówno o postaciach medialnych, jak Ewa Unger, architektka polsko-niemieckiego pojednania, Mira Żelechower-Aleksiun, malarka, Monika Zaśko-Zielińska, współzałożycielka Pracowni Polszczyzny Mówionej, czy Anna Maria hrabina Stadnicka herbu Drużyna, której erudycję do dzisiaj wspominają dawne pracowniczki wrocławskiego ogrodu zoologicznego.

Ale w książce czytamy też o kobietach, które autorka wybrała, bo ich historie przykuwają uwagę, poruszają, jak ta Danuty Mildyn, w żałobie po ukochanym synu, Małgorzaty Cebrat o miłości do zwierząt, zwłaszcza pszczół, Jagody Mrozek o przygotowaniu wydania ciała na pochówek, czy Joanny Lisek o wyboistej drodze akademickiej i miłości do kobiecej poezji pisanej w jidysz.       

Czytelnikom spodoba się, że Violetta Nowakowska ze swoimi bohaterkami rozmawia jak z przyjaciółmi, potrafi umiejętnie nieinwazyjnie pytać, także wtedy, gdy temat wydaje się wyjątkowo trudny, intymny. W każdym z reportaży dodaje też rewelacyjne motto, trudno dopasować lepsze do życiorysów i profesji opisanych kobiet.

Spotkanie z Violettą Nowakowską 

Tym, którzy pragną dowiedzieć się więcej o inspiracjach i pracy reporterskiej nad tomem „Nie ma takich kobiet” polecam spotkanie live 8 grudnia o 19.00 na profilu FB Wydawnictwa Warstwy. Z Violettą Nowakowską porozmawia Irek Grin, szef Wrocławskiego Domu Literatury i redaktor naczelny Wydawnictwa Warstwy. Potem nagranie będzie także dostępne do przesłuchania.   

Gadżet na wojnie

Ukraińskiego pisarza Petra Jacenkę kojarzą m.in. czytelnicy pilnie śledzący książki wokół  Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Jego powieść „Saga lwowska” (o mieście na przełomie XIX i XX wieku), opublikowana nakładem Wydawnictwa Warstwy, została zgłoszona na listę w ubiegłym roku.

Tym razem Warstwy wydały „Magnetyzm” (w bardzo dobrym przekładzie Marcina Gaczkowskiego), opowieść o ludziach żyjących w cieniu wojny targającej Ukrainą. Główną bohaterkę, młodą kobietę Marię Gajdarenko wszyscy znają pod innym imieniem – Mariczki Gadżet.

Ksywa jest związana z jej niezwykłym talentem, bo do ciała z łatwością przywiera metal. Najpierw łyżki i widelce, potem śrubki. W końcu z zębatych kółeczek i miedzianych drucików bohaterka robi gadżety i figurki na sprzedaż. Ale Gadżet przyciąga nie tylko żelastwo, także opowieści, jakie się z nim wiążą. Dlatego z przyłożonego do siebie pocisku potrafi zobaczyć trajektorię jego lotu, moment, gdy wpadł do mieszkania Głafiry Pietrownej i niemal przyprawił ją o śmierć. Z innych części wyczuwa widmo tortur, jakim poddawano ludzi wykorzystując metalowe rury.  

Gadżet wyjeżdża z ogarniętego wojną Doniecka do Kijowa (o którym Jacenko pisze „taki jak Donieck tylko jakiś nadmuchany”). Atmosfera jest napięta, ludzie żyją wspomnieniami z Majdanu, ale rzeczywistość staje się coraz bardziej brutalna. Znika tajemniczo konkubent Gadżet...   

Powieść Jacenki jest opisem pewnego stanu świadomości mieszkańców zagrożonych konfliktem terenów Ukrainy z ich niepewnością, lękiem, poczuciem tymczasowości, ale jednocześnie nawet w trudnych czasach mają szczególne poczucie humoru. W „Magnetyzmie” przejawia się choćby w nazwiskach bohaterów, ale też w tym, jak sobie radzą z życiem na wulkanie. Znajoma Gadżet, Tania Tarapatko, także posiada supermoc – wyszukuje dobra deficytowe, których nie można na co dzień kupić. 

Mini eseje o maksi sprawach

Druga z ukraińskich nowości Warstw to świetny, lapidarny zbiór esejów Andrija Bondara, prozaika, poety, tłumacza (przełożył m.in. Gombrowiczowskie „Ferdydurke” i „Trans-Atlantyk”).

Niewielki, bo stustronicowy tom to prawdziwe odkrycie dla tych, którzy kochają mini wykłady o maksi sprawach. Zwłaszcza że Bondar, opowiadając rozmaite historie ludzkie (żałobę po śmierci ukochanej babci, urlop w dziwnym pensjonacie, w którym wysiadło ogrzewanie, historia szambiarzy) odsłania zaskakujące wybory, jakie podejmujemy w sytuacjach krytycznych.

Każdy z esejów ma szczególną, lekko filozoficzną puentę, co zresztą zapowiada już otwierający zbiór tekst „Delfiny i szynszyle” w stylu modlitwy do Najwyższego z przewrotnym nieco założeniem.

Zbiór „Cerebro” spodoba się tym, którzy szukają intelektualnego komentarza rzeczywistości, często irracjonalnej. Tak jak życie.          



Zgłoś uwagę