Metamorfozy psów ze schroniska

Kudi, Peper i Punio, to przedstawiciele najliczniejszej grupy schroniskowych czworonogów – starszych zwierząt. Mają najmniejszą szansę na adopcję. Nie są urokliwymi szczeniaczkami, za nimi już czas siły i witalności. To spokojne, ale i zapomniane psy, których nikt nie chce. Udowodniliśmy, że wystarczy poświęcić im trochę pracy i troski, a zmieniają się w sympatyczne i atrakcyjne czworonogi.


Jak byście się czuli, gdyby ktoś zabronił wam kąpieli przez kilka miesięcy - zero mycie głowy, zero pielęgnacji paznokci, zero dbania o skórę? Tak właśnie czuje się większość zwierzaków z wrocławskiego schroniska. Są leczone, dostają jedzenie, ale nikt nie ma czasu na to, aby je strzyc czy kąpać. Portal www.wroclaw.pl wraz z Moniką z Czystych Łap, fotografem Tomaszem Golą i oczywiście pracownikami wrocławskiego schroniska zafundował metamorfozę wybranym losowo starszym czworonogom. Efekt możecie już podziwiać na specjalnej wystawie „Czworonożni seniorzy czekają”, od 1 maja na ul Kuźniczej. Teraz chcemy opowiedzieć o tych metamorfozach. I jednocześnie zaprosić tych, którzy przygarnęli bezdomne zwierzę, aby pokazali nam jego przemianę. Zdjęcia możecie zgłaszać w formularzu znajdującym się pod tym artykułem

Peper

before
after

Metamorfoza - krok po kroku

8 lat, numer ewidencyjny 232/15

Peper trafił do schroniska zimą bieżącego roku. Ktoś zatelefonował do schroniska, że na jednym z podwórek błąka się pies. Ludzie nie chcieli go dokarmiać, żeby się nie przyzwyczaił. „Taki brzydki i brudny. Pewnie ma robaki i roznosi choroby”. I tak Peper, jeszcze wtedy bezimienny psiak trafił do schroniskowego boksu. Prawdopodobnie znudził się swojemu poprzedniemu właścicielowi. Peper nie potrafi ukryć smutku w oczach. Bywa bojaźliwy, ale nie ma w nim agresji. Kiedy poszliśmy po niego do boksu patrzył spode łba. Najchętniej nie ruszałby się ze swojego kąta. Podczas strzyżenia popiskiwał ze zdenerwowania, szarpał głową, kiedy Monika wycinała mu skołtunioną sierść wokół pyszczka. To, dlatego założyliśmy mu kaganiec.

Nie warczał ani nie był agresywny, baliśmy się, że może się szarpnąć i wtedy ostre nożyczki mogłyby go skaleczyć.  Z każdym ruchem golarki, kiedy z grzbietu spadała mu kolejna warstwa zniszczonej sierści, uspokajał się.  A po godzinie zabiegu wyglądał jak rasowy sznaucer. Talent modela zaprezentował podczas sesji zdjęciowej. Pozował jak wystawowy pies. Z dumnie podniesioną głową i wysuniętymi tylnymi łapami. Nikt go nie ustawiał, nikt nie upozował go. Po prostu znowu był dumnym psem. Peper nie przegrał swojego życia, a gdzieś tam czeka na niego nowy, kochający dom.

Kudi

before
after

Metamorfoza - krok po kroku

12 lat, nr ewidencyjny 259/15


Kiedy Kudi trafił do schroniska wyglądał jak kupka nieszczęścia. Trząsł się cały, był brudny, zmarznięty i wygłodzony. Został znaleziony, kiedy zrezygnowany, ze zwieszoną głową błąkał się po ulicach Wrocławia. Nie wiadomo do dzisiaj, czy się zgubił czy został porzucony. W schronisku jednak nikt go nie szukał. Nikt też nie interesował się kudłatym staruszkiem. Spod sierści czasami wydać było smutne oczy. Kiedy poszliśmy po niego do boksu, na początku wyglądało to tak jakby nie wierzył, że właśnie jego zabieramy z kojca a nie innego psiaka. Przytulał się do nóg i merdał ogonkiem. Był tak brudny, że konieczna była długa kąpiel. Zniósł ją cierpliwie. Co chwilę lizał nas po rękach.

 Cierpliwie znosił usuwanie gęstych kołtunów i przycinanie przerośniętych pazurów. Nie bał się odgłosu suszarki czy maszynki do golenia. Nie uciekał od nożyczek. Nastawiał się i cały czas patrzyła na nas z oddaniem. A po ostrzyżeniu, ta smutna kulka nieszczęścia, zmieniła się w radosnego psiaka. Podczas sesji zdjęciowej nie było problemu, żeby stał spokojnie. Przed metamorfozą cały czas spuszczał smutnie zarośnięty łepek. Po zabiegach jego pyszczek wyglądał tak, jakby psiak się uśmiechał.  Z ostatniej chwili: Kudi został adoptowany! Po metamorfozie psiak nie czekał długo na nowy dom! Trzymamy kciuki, aby wszystkie czworonogi ze schroniska czekał ten sam dobry los.

Punio

before
after

Metamorfoza - krok po kroku

10 lat, numer ewidencyjny 319/15

Dotychczasowy życiorys Punia, to przykład tego jak podły i nieodpowiedzialny potrafi być człowiek. Kiedy był małym szczeniaczkiem cieszył wszystkich domowników. Był oczkiem w głowie. Jednak dorósł przestał być domowym pupilem. Wyprowadzany na coraz krótsze spacery, karmiony byle, czym stał się największą przeszkodą do wakacyjnych wyjazdów. Nikt go nie głaskał, nikt nie poklepywał po grzbiecie. Wreszcie został przywieziony do schroniska i zostawiony. I nikt się za nim nie oglądał, kiedy był odprowadzany do boksu. Podczas zabiegu cieszył się jak szczeniak, że ktoś w ogóle go dotyka, mówi do niego i głaszcze. Z ulgą zniósł kąpiel w ciepłej wodzie.

Widać było, że długa, sfilcowana i sklejona odchodami sierść to był dla niego ogromny problem. Podczas strzyżenia denerwował się jedynie, kiedy Monika obcinała mu sierść wokół pyszczka. Jednak nie warknął ani nie pokazał zębów. Podczas sesji zachowywał się jak szczeniak. Cieszył się i łasił do nóg. Najgorsza była chwila, kiedy odprowadzaliśmy go do boksu. Punio płakał. Skomlał i piszczał. Nie chciał pogodzić się, że wraca do szarej i smutnej rzeczywistości. Oby jak najszybciej jego los się odmienił. Przed nim jeszcze wiele lat życia. Nie pozwólmy, aby to wspaniałe psisko miało nadal złamane serce.

Przygarnąłeś bezdomnego czworonożnego seniora? Pokaż nam jego przemianę! Wyślij zdjęcia w formularzu zgłoszeniowym.



Zgłoś uwagę