wroclaw.pl strona główna Przedsiębiorcy i biznes we Wrocławiu Przedsiębiorczy Wrocław - strona główna

Infolinia 71 777 7777

0°C Pogoda we Wrocławiu
wroclaw.pl strona główna
Reklama
  1. wroclaw.pl
  2. Przedsiębiorczy Wrocław
  3. Aktualności
  4. Największa kariera wśród wrocławskich startupów – robią proszek cenniejszy od złota
Michał Bieniek wroclaw.pl
Michał Bieniek

W laboratoriach Wrocławskiego Parku Technologicznego produkowany jest proszek, wielkości ziarnek cukru. Jego kilogram kosztuje ponad 50 tys. dolarów czyli więcej niż złoto. Znajduje zastosowanie w produkcji leków, feromonów, substancji zapachowych, surfaktantów, wosków, paliw, polimerów i materiałów konstrukcyjnych. O nowej technologii i biznesie z Michałem Bieńkiem rozmawia Jarek Ratajczak.

Reklama

Dr Michał Bieniek, prezes zarządu Apeiron Synthesis zajmuje się… katalizatorami reakcji metatezy olefin opartych na rutenie, modyfikuje ligandy jonowe oraz benzylidenowe. Może pan, wytłumaczyć co robi?

Dr Michał Bieniek: – [śmiech] Zawsze mam z tym problem… generalnie chemia polega na tym, że z jednych związków powstają inne. Wyobraźmy sobie porozrzucane klocki lego o różnych kolorach i kształtach. Chodzi o to, że surowce to takie klocki lego, ale żeby je połączyć musimy mieć jakiś proszek. Ten proszek to wymyślane przez nas katalizatory. Firma Apeiron Synthesis wytwarza ok. 30 różnych katalizatorów, które są wykorzystywane w procesie metatezy olefin do produkcji nowych produktów. Biznesowo wygląda to tak, że z tańszych związków tworzymy bardziej złożone, które są droższe. Przykład: z prostych związków z ropy naftowej można zrobić bardziej skomplikowane związki zapachowe. Paliwo kosztuje 1 euro za litr a litr związków zapachowych 150 euro.

Wasz katalizator to proszek, przypomina cukier, tylko że kryształki są zielone, czasami fioletowe lub purpurowe. Wart jest ponad 50 tys. dolarów za kilogram czyli jest droższy od złota.

– Cena katalizatora wynika za złożonego procesu produkcji ale główny koszt to patenty. W niektórych zastosowaniach mamy obecnie najlepsze na świecie katalizatory np. do przetwarzania olejów roślinnych na chemikalia, które znajdują zastosowanie m.in. w produkcji polimerów, środków myjących oraz do tworzenia związków zapachowych będących składnikami perfum. Obecnie opracowaliśmy technologię dla jednej z francuskich firm. Nasze katalizatory będą wykorzystane do produkcji syntetycznego piżma z prostych i tanich surowców.

Proszek droższy od złota więc muszą być pewnie u was takie systemy zabezpieczeń i kontroli jak w kopalniach diamentów…rewizje osobiste itd.

– [śmiech] Nie, bo to jest towar trudno upłynniany. Tego proszku nie da się sprzedać tak po prostu na rynku. Firmy zawierają długoletnie kontrakty na dostawy katalizatorów na które trzeba mieć przyznane patenty. Apeiron poza katalizatorami oferuje technologię opartą na katalitycznej reakcji metatezy olefin. Metoda ta daje praktycznie nieograniczone możliwości syntezy nowych związków chemicznych, dzięki niej procesy produkcyjne są szybsze, ekonomiczne i przyjazne dla środowiska. O jej przełomowym znaczeniu świadczy Nagroda Nobla w dziedzinie chemii przyznana w 2005 roku

Perfumy i co jeszcze?

– Przy pomocy naszych katalizatorów tworzymy materiały kompozytowe. Z polską firmą opracowaliśmy dla energetyki elementy odporne na przebicia elektryczne, używane do generatorów wysokiej mocy. Teraz myślimy o współpracy z firmami produkującymi jachty, dlatego, że kompozyty które możemy otrzymać są bardzo odporne na wodę morską. Realizujemy także projekt, w którym pewna firma amerykańska postanowiła zamienić części konstrukcyjne z aluminium na materiały kompozytowe, bo są lżejsze i łatwiejsze w obrabianiu.

Przyszłość …

– Rozpoczynamy rozmowy z firmą zajmującą się drukiem 3D, która myśli o drukowaniu materiałów konstrukcyjnych. Chodzi o drukowanie np. części samochodowych. W przyszłości może to wyglądać tak, że w domu mamy drukarkę i sami drukujemy część np. do zepsutej pralki. Teraz problem jest taki, że można coś wydrukować ale to nie będzie miało żadnej odporności mechanicznej. Nowy materiał z naszymi katalizatorami będzie miał takie właściwości jakby był zrobiony tradycyjną metodą wtrysku. No i leki. W 2013 r. założyliśmy oddział w Cambridge w USA. Tam udało się nam wejść do centrów badawczych największych firm farmaceutycznych, tych które produkują leki nowej generacji. Oni używają naszych katalizatorów do opracowywania leków, które będą w aptekach za 10 lat na raka, osteoporozę, Alzheimera, HIV.

Jesteśmy czwartym graczem na świecie

Na czym polega wyjątkowość waszego katalizatora?

– To jest nowa technologia, odkryta w latach 50. XX wieku, ale dopiero na początku XXI wieku powstały katalizatory możliwe do zastosowania przemysłowego. Firm oferujących to co my jest niewiele. Jest to amerykańska firma Materia, która jest liderem, i dwie firmy w Europie w Belgii i Niemczech. Jesteśmy czwartym graczem na świecie. Każda z tych firm ma własne port folio, własną gamę tych katalizatorów, które służą do tego samego ale mają trochę inną specyfikę i wszystkie te produkty są chronione patentami. Nie ma więc sytuacji, że jest dwóch producentów tego samego związku.

Mówi Pan, że jesteście 4 graczem na świecie w tej branży a rozmawiamy w niewielkim pokoiku na 2 piętrze WPT…

– [śmiech] Jesteśmy niewielkim startupem. Nasza firma to17 osób. W laboratorium pracuje 10 osób. Siedzibę mamy w WPT, oddział w Cambridge w USA i konsultanta w Japonii. Europę ogarniamy z Wrocławia…

Skąd nazwa Apeiron Synthesis?

– Gdy zastanawiałem się nad firmą byłem w trakcie egzaminów z filozofii na doktoracie. Apeiron oznacza bezkres i nieskończoność. Spodobało mi się przesłanie, no i było na A. Dzięki temu teraz w różnych katalogach jesteśmy na samej górze [śmiech].

Osoba która pomogła mi umówić się z Panem na spotkanie, powiedziała, że to nie będzie łatwe – ciężko go złapać we Wrocławiu, i nie lubi tracić czasu…

– [śmiech] Był okres, że kilka razy w miesiącu latałem po świecie. Chcemy dotrzeć do jak największej liczby firm w Europie zachodniej, USA, Japonii.

Wszystko siedzi w głowie

Zaczynał Pan od zera, dziś firma jest warta 100 mln zł.

– Jestem ciekawy świata i konsekwentny. Lubię powtarzać, że jeżeli wierzysz, że coś możesz albo, że czegoś nie możesz, to zawsze masz rację – bo wszystko siedzi w głowie.

Praca magisterska z wyróżnieniem , doktorat, praca w laboratoriach badawczych we Francji, Polsce, Niemczech i Holandii, autor 6 patentów i to wszystko w wieku 38 lat…

– Pochodzę z Płocka, tam chodziłem do technikum chemicznego. Później Wydział Chemicznym na Politechnice Warszawskiej i doktorat w Instytucie Chemii Organicznej Polskiej Akademii Nauk. Bez tego doktoratu, teraz tej firmy bym nie pociągnął… Wiedziałem, że w nowych technologiach, żeby coś osiągnąć muszą wiedzieć więcej niż się nauczyłem na studiach.

Ta chemia to od małego?

– Tak, to był świadomy wybór. Olimpiady chemiczne w podstawówce. Później technikum chemiczne. Jako laureat olimpiad miałem wolny wstęp na każdą uczelnię chemiczną w Polsce.

Często w szkole wiedział Pan z chemii więcej od nauczyciela?

– Jeżeli tak było to z tym nie wyskakiwałem…W technikum jak przygotowywałem się na olimpiadę zauważyłem, że nauczycielka od chemii nie jest w stanie mi już więcej pomóc i wtedy tata postarał się dla mnie o stypendium Fundacji Miasta Płocka, z którego opłacono mi konsultacje z naukowcami z Politechniki Warszawskiej.

W szkole bardziej typ kujona… zamknięty w pokoju z książkami czy koledzy i podwórko?

– [śmiech] Jeśli chodzi o osobowość to bardzie introwertyk. Dopiero na studiach zrobiłem się bardziej społeczny i otwarty na ludzi. W szkole nie byłem prymusem. W podstawówce raczej czwórkowo, w technikum 6 z chemii, 4 z fizyki i matematyki i 3 z polskiego. Piątkę z matematyki to dopiero na studiach miałem [śmiech].

Dzieciom kupuje pan młodego chemika?

– [śmiech] Nie i powiem od razu, że z żoną farmaceutką, przy kolacji o chemii też nie rozmawiamy.

Jak jest chwila wolnego to…

– Lubię biegać, rower i górskie wędrówki. W wakacje razem z 11-letnią córką byliśmy na wędrówce w Sudetach, przeszliśmy w pięć dni z plecakami ponad 90 kilometrów, to był wspaniały odpoczynek.

Łatwiej o naukowe odkrycie niż klienta z milionami

Jak trafił Pan do Wrocławia?

– Kończąc doktorat, pół roku szukałem miejsca na firmę. Miałem pomysł i marzenia a nie miałem pieniędzy, zespołu, klientów i patentów. W Warszawie, Krakowie i na Pomorzu się nie udało. Szczęśliwie trafiłem do Wrocławia. We Wrocławskim Parku Technologicznym  nie mieli laboratorium, którego potrzebowałem ale były pieniądze i wola by zainwestować pokaźne pieniądze. Na początku był to milion złotych. Do Wrocławia przeniosłem się z rodziną. Udało mi się tu ściągnąć jeszcze kilka osób z zespołu prof. Karola Greli z PAN-u, gdzie robiłem doktorat. Wszyscy się dziwili, że z Warszawy przenosimy się do Wrocławia, bo inni robili odwrotnie.

Dlaczego po doktoracie nie został pan na uczelni?

– Chciałem mieć związek z biznesem. Można robić publikacje i patenty, ale jeżeli nikt tego nie chce… i nie jest to stosowane to mnie to nie kręci. Lubię widzieć, że moja praca ma zastosowanie w praktyce.

Czuje się pan bardziej naukowcem czy biznesmenem?

– Smykałkę przedsiębiorczości załapałem na studiach. Działałem w samorządach studenckich, założyłem koło naukowe, współorganizowałem międzynarodowe konferencje. Stwierdziłem, że połączenie mojej chemii z pracą z ludźmi to jest to. Ponieważ podczas pracy w PAN-ie było zainteresowanie przemysłu tym co robiłem, to tak się zaczęła moja przygoda z biznesem. Od początku wiedziałem, że firma musi wchodzić na międzynarodowe rynki, bo to co robimy to za wysoki hi-tech na polski rynek.

Trudniej jest coś wymyśleć czy wyprodukować?

– O wiele trudniej jest wprowadzić produkt do przemysłu. Dużo łatwiej jest coś wymyśleć i informacje o tym opublikować w topowych czasopismach niż znaleźć klienta i namówić go do wyłożenia pieniędzy. W naszej branży to są milionowe nakłady i strategiczne decyzji. Docieramy do zarządów firm o miliardowych przychodach, bo tylko tam te decyzje mogą być podejmowane…

A jak Pan puka do ich drzwi i udaje się Panu do nich wejść?

– Różnie. Trochę przez konsultantów, którzy już mają te kontakty… .

Pytam czy już macie taką markę, że wszystkie drzwi się przed wami otwierają?

– Jeszcze nie [śmiech]. Efekty przynoszą np. sympozja. Biorę listę zaproszonych gości i patrzę czy są na niej największe firmy chemiczne. Staram się być nie uczestnikiem tylko prelegentem i wtedy mimo że jesteśmy malutką firmą to po partnersku możemy rozmawiać. Szczególnie widać to w Stanach i Europie Zachodniej gdzie liczy się technologia. Tam motorem napędowym są małe innowacyjne startupy, które wychodzą z uczelni i mają coś najlepszego na świecie. Nawet jeżeli startup ma 5 osób to od tych gigantów słyszy – przyślijcie próbkę i pokażcie co macie, jeżeli jest ok, to jesteśmy równymi partnerami. W Polsce te duże koncerny mówią – my mamy instalacje warte miliardy, wy jesteście startupem  i nie mamy o czym rozmawiać.

Wrocław to już na stałe?

– Nie mamy potrzeby zmiany siedziby. Jeżeli będzie dużo projektów badawczych w USA to część możemy robić w Stanach, bo im się jest bliżej klientów tym lepiej. Ale jeżeli chodzi o produkcję i badania nad nowej generacji katalizatorami to nie widzę potrzeby zmiany siedziby. Produkt jest tak drogi i tak lekki w stosunku do ceny, że koszt transportu nie odgrywa dużej roli. Droższe jest ubezpieczanie. Nie ma więc potrzeby stawiania fabryki w USA. Transportem lotniczym można to bardzo szybko dostarczyć.

Gdzie pan będzie za 10 lat…

– Jeżeli firma będzie się dobrze rozwijała to w Stanach, tam jest największy na świecie rynek na nasze produkty i usługi.

30 Kreatywnych Wrocławia

Michał Bieniek jest jednym z laureatów rankingu organizowanego przez portal wroclaw.pl – „30 Kreatywnych Wrocławia 2017” – w którym przedstawiamy wrocławian, pokazujemy, co wyjątkowego robią i do czego dążą. Pytamy ich także o ich przepis na sukces i o rolę Wrocławia w ich życiu.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama
Powrót na portal wroclaw.pl Wróć na portal wroclaw.pl