Willmann.Opus magnum. Wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł do 26 kwietnia

Najważniejsza wystawa muzealna tego roku we Wrocławiu. Nie ma wątpliwości, że pokazanie pod jednym dachem, w Pawilonie Czterech Kopuł, blisko 100 dzieł mistrza śląskiego baroku, to wydarzenie bez precedensu. – Nie zależało mi jednak, aby do Willmanna przekonać już przekonanych, ale zwrócić uwagę na tę indywidualność jak najszerszemu kręgowi odbiorców – podkreśla Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego, kurator wystawy. „Willmann Opus magnum” obejrzymy do 26 kwietnia 2020.  

  • Św. Krystyna, 1690-1695

  • Oblubieniec prowadzący oblubienicę, ok. 1700

  • Paleta malarska Michaela Willmanna

  • „Śmierć św. Benedykta”, ok. 1682

  • Sala z obrazami przedstawiającymi męczeństwo apostołów


Dzieła śląskiego Rembrandta

Michael Willmann. Dlaczego koniecznie warto wiedzieć o nim więcej? – Był najwybitniejszym malarzem, jaki kiedykolwiek żył i tworzył na terenie Dolnego Śląska – nie ma wątpliwości Piotr Oszczanowski, który postacią „śląskiego Rembrandta” jest zafascynowany od lat. Lata (ponad dwa) zajęło też przygotowanie wystawy „Willmann. Opus magnum”. – Dała nam pretekst, aby pożyczyć jego dzieła z kościołów warszawskich, śląskich – tłumaczy dyrektor Muzeum Narodowego i kurator tej ekspozycji w jednej osobie. Obejrzymy blisko 100 dzieł. Tojedna trzecia całego dorobku artystycznego Michaela Willmanna.

Po raz pierwszy w całości zaprezentowane zostaną prace Willmanna z klasztoru Cystersów w Krzeszowie (stacje drogi krzyżowej), a dzięki zabiegom wrocławskich muzealników udało się także uratować zespół pięciu malowideł ze stropu pałacu opatów lubiąskich w Moczydlnicy Klasztornej. – Są po konserwacji i mam nadzieję, że trafią na stałe do zbiorów Muzeum Narodowego, dzięki czemu kolekcja prac Michaela Willmanna powiększy się do 55 dzieł malarskich – mówi Piotr Oszczanowski. 

Willmann. Opus magnum. Wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł

Willmann. Opus magnum. Wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł

Termin od 22 grudnia 2019 do 26 kwietnia 2020

Miejsce Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

Zobacz

Skromny, wielki artysta

Poszczególne fragmenty wystawy dedykowano określonym tematom, wątkom. Znajdziemy tu zarówno przedstawienia świętych, męczenników, jak i sceny z pasji. – Wybrzmiewa w nich talent i niezwykły potencjał Willmanna – zaznacza Piotr Oszczanowski. Kurator zwraca uwagę, że dopiero na obrazach śląskiego mistrza baroku przekonał się, co znaczą wypłakane oczy. – Willmann maluje oczy pełne cierpienia w jedyny niezwykły sposób, to wyjątkowa umiejętność – podkreśla. 

Fragment obrazu „Chrystus przy kolumnie”, ok. 1701

Do największych arcydzieł na wystawie należy cykl dziewięciu olbrzymich płócien, na których Michael Willmann przedstawił męczeństwa apostołów. – Zaświadczają o niezwyłym talencie artysty, sile sugestii jego dzieł. One miały wzruszać, przerażać, zaświadczać o tym, że śmierć, która nieraz jest przedstawiana w sposób skrajnie brutalny, nieludzki, okrutny, nie jest daremna. Bohaterowie obrazów, choć tracą swoją cielesność, ziemską postać, jak święty Bartłomiej obdzierany ze skóry, są w innym wymiarze, dla czego innego umierają – wyjaśnia Piotr Oszczanowski.

Obrazy powstały w Lubiążu, z którym artysta związał się w 1660 roku i pozostał aż do śmierci w 1706 (został pochowany w krypcie cysterskiej, co było wydarzeniem wyjątkowym jako że był poza wspólnotą zakonną). Tu osiadł, założył rodzinę, zmienił wyznanie na katolickie, dochował się pięciorga dzieci, miał własną pracownię, realizował intratne zamówienia. Pozostał jednak skromny, nazywał siebie „wiejskim malarzem”.

Ostatnia sala wystawy z projekcją cysterskiego klasztoru w Lubiążu, dla którego powstało wiele dzieł Michaela Willmanna

Urodzony w Królewcu w 1630 roku kształcił się najpierw u ojca Christiana Petera, a jako dwudziestolatek pojechał do Amsterdamu. Działał tam uwielbiany przez niego Rembrandt Harmenszoon van Rijn, ale na naukę u mistrza zabrakło funduszy. Niemniej, Willmann robił, co w jego mocy, by poznać dzieła mistrza, choćby tylko na rycinach, z nich sporo się uczył. Do końca życia zaś umniejszał swój talent.   

Wyjątkowa wystawa, wyjątkowa promocja

Wystawa „Willmann. Opus magnum” jest wyjątkowa nie tylko z powodu doboru prac malarza, określanego mianem śląskiego Rembrandta, i wielkiego wysiłku, aby wypożyczyć je z wielu kościołów, klasztorów, muzealnych zbiorów i nie tylko (kilka obrazów pożyczono m.in. z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, Oddział Terenowy we Wrocławiu). Forma eksponowania dzieł Michaela Willmanna jest także niestandardowa. – Opus magnum, czyli wielkie dzieło jest możliwe do prezentacji tylko we wnętrzu Pawilonu Czterech Kopuł – zwraca uwagę Piotr Oszczanowski.

Przykład? Nie tylko ciekawe eksponowanie obrazów w otwartej i zamkniętej przestrzeni, ale wykorzystanie możliwości nowego sprzętu (zintegrowany system obsługi ekspozycji, który łączy świetne nagłośnienie, czujniki laserowe, projektory prezentujące materiały filmowe i oświetlenie sceniczne) z unijnych środków, o który Muzeum Narodowe niedawno się wzbogaciło.

Kampanię reklamową zaplanowano wyjątkowo pomysłowo z wykorzystaniem zaprojektowanej specjalnie dla muzeum czcionki. Na plakatach znajdziemy hasła „OMG!!!”, czyli Opus magnum, choć pasuje też, paradoksalnie popularne znaczenie skrótu „Oh My God”. na innych plakatach zwielokrotniono nazwisko „Willmann” i hasło „opus magnum”, wzbogacając je o podobiznę malarza, a wszystko na tle koloru magenta. 

Designerski jest także katalog wystawy ze złoconymi kartami i arcyciekawą koncepcją programową. O fascynacji sztuką śląskiego mistrza i rozmaitch wątkach w jego malarstwie opowiadają w kolejnych rozdziałach znane postaci świata kultury (m.in. pisarz Jacek Dehnel, dziennikarka Małgorzata Szejnert, reżyserzy Agnieszka Glińska i Waldemar Krzystek, aktorka Maja Komorowska, chórmistrzyni Agnieszka Franków-Żelazny), sztuki (m.in. Michał Bieniek, krytycy sztuki Adam Organisty i Agata Saraczyńska, historyk sztuki Ewa Kuryluk) i nauki (m.in. onkolog Alicja Chybicka). Jest, rzecz jasna, krótki historyczny rys, album obrazów Michaela Willmanna i katalog dzieł z wrocławskiej wystawy, ale impresje zaproszonych autorów pozwalają spojrzeć na dzieła malarza z zupełnie nowej strony, pełniej je poczuć, lepiej poznać.



Zgłoś uwagę