Łowicz zdobyty. Śląsk po raz szósty

Spotkanie szóstej kolejki 1. Ligi pomiędzy Syntex Księżakiem Łowicz a FutureNet Śląskiem Wrocław było meczem bez większej historii. Trójkolorowi tym razem nie dali się zaskoczyć niżej notowanemu rywalowi, a w ofensywie ponownie rozbili bank. Drużyna Radosława Hyżego wygrała wysoko 100:77.

  • fot. wks-slask.pl


Wrocławianie starcie rozpoczęli od celnych trójek Aleksandra Leńczuka i Tomasza Żeleźniaka, po chwili odpowiedzieli jednak Mikołaj Stopierzyński i Marcin Salamonik. Szczególnie ten drugi od początku meczu spisywał się znakomicie i niemal w pojedynkę wyprowadził Księżaka na prowadzenie. W końcówce wyrównanej pierwszej kwarty przypomniał o sobie Aleksander Dziewa, ale buzzer-beater Arkadiusza Kobusa ustalił wynik na 21:21.

Początek drugiej części gry należał do Jakuba Musiała, którego dwie trójki pozwoliły Śląskowi lekko odskoczyć. Z czasem Trójkolorowi złapali swój rytm i uciekli Księżakowi na kilkanaście punktów. Gołym okiem widoczna była różnica klas obu drużyn – we wrocławskiej ekipie w ofensywie znakomicie spisywała się większość zawodników, gospodarzom ewidentnie brakowało natomiast argumentów. Ta część spotkania ustaliła przebieg pozostałych. W drugiej kwarcie goście zdobyli dwa razy więcej punktów od rywali (32:16) i w przerwie prowadzili wyraźnie 53:37.

II połowa emocjonująca, ale pod kontrolą Śląska

Po powrocie z szatni Księżak starał się zerwać do ataku, by odrobić straty i częściowo mu się to udało. W trzeciej kwarcie drużyna Roberta Kucharka zacieśniła nieco szyki defensywne i wymusiła kilka strat FutureNet Śląska. Kontry łowiczan napędzał były zawodnik WKS-u – Jan Grzeliński. Gospodarze zbliżyli się na 9 oczek, wtedy nastąpił jednak bardzo symptomatyczny moment – goście na rozegranie akcji zza linii końcowej mieli sekundę, a celną trójką z narożnika popisał się Aleksander Dziewa. Chwilę później środkowy ponownie przymierzył zza łuku, co ewidentnie podcięło miejscowym skrzydła. Ostatecznie po trzeciej kwarcie status quo został utrzymany – wrocławianie prowadzili 73:57.

Ostatnia część gry to szybkie powiększenie przewagi do ponad 20 punktów oraz pełna i spokojna kontrola wydarzeń na parkiecie przez Trójkolorowych. Gospodarze, świadomi różnicy poziomów, jaka dzieli obie drużyny, sprawiali wrażenie pogodzonych z porażką. FutureNet Śląsk wygrał ostatecznie 100:77, po raz drugi z rzędu notując co najmniej 100 oczek.

– W 1. Lidze nie ma drużyn, w których brakuje dobrych zawodników. Jeszcze wiele spotkań będzie wyglądało w ten sposób, że pierwsza kwarta będzie na remis. Najważniejsze jednak, że jesteśmy dobrze przygotowani, by w kluczowych momentach meczu dominować i zmęczyć przeciwnika – powiedział po spotkaniu trener Radosław Hyży.

Ponownie Aleksander Dziewa

Kolejne ligowe starcie oznacza ostatnio kolejny popis Aleksandra Dziewy. Środkowy, który przechodzi transformację w silnego skrzydłowego przeciwko Syntex Księżakowi Łowicz skompletował 3. w sezonie double-double w postaci 26 punktów i 10 zbiórek. Po słabszym występie w Siedlcach, ponownie z dobrej strony zaprezentował się też Jakub Musiał, zdobywca 19 punktów, 3 zbiórek, 3 asyst, 3 przechwytów. Trzecim najlepszym punktującym był Norbert Kulon (14 pkt, 3 zb, 5 ast).

Śląsk wygrał walkę na deskach (30:24), zdecydowanie płynniej operował pomarańczową w ofensywie (23 asysty przy 13 rywali) i wywalczył aż 26 fauli. Niewątpliwie lepiej można było zaprezentować się na linii (21/31), drużyna Radosława Hyżego nienajlepszą dyspozycję na wprost kosza zrekompensowała sobie jednak znakomitą selekcją i skutecznością rzutów zarówno zza łuku (13/24, 54%) jak i za 2 punkty (20/35, 57%).

– Lubię, kiedy moi zawodnicy podejmują próby za 3 punkty. Uważam, że spokojnie mogliśmy w tym spotkaniu oddać nawet 30 takich rzutów, dlatego, że jesteśmy zespołem dobrze rzucającym i dobrym technicznie. Dla mnie najważniejsze są jednak dobre decyzje – tych dzisiaj nie zabrakło i stąd tak dobra skuteczność, najwyższy procent w sezonie – dodał szkoleniowiec.

Kolejny mecz u siebie 30 października

Maraton 5 spotkań w ciągu 15 dni Wojskowi rozpoczęli wzorowo – teraz czas skupić się na następnym spotkaniu, które będzie miało miejsce już we wtorek. W minionym sezonie Energa Kotwica Kołobrzeg wygrała we Wrocławiu po punktach zdobytych w ostatniej akcji meczu. Czas wziąć za to rewanż – w pełnym tego słowa znaczeniu. Do zobaczenia we wtorek o 19.30 w hali AWF-u! Hej Śląsk!

Zgłoś uwagę