WROCŁAW Bezpieczniej na Kochanowskiego. Światła zamiast progów

  1. wroclaw.pl
  2. Kultura
  3. Aktualności
  4. „Muzyki nie trzeba nagrywać, trzeba ją grać na koncercie!” Maestro Jerzy Maksymiuk w rozmowie
Kliknij, aby powiększyć
Na zdjęciu z lewej zapisana kolorami partytura „La Mer” Debussy'ego, na zdjęciu z prawej Maestro Jerzy Maksymiuk z batutą fot. Żaneta Kicińska, Mirosław Pietruszyński
Na zdjęciu z lewej zapisana kolorami partytura „La Mer” Debussy'ego, na zdjęciu z prawej Maestro Jerzy Maksymiuk z batutą

Jerzy Maksymiuk bywa nazywany przez przyjaciół jednorazowym, czyli po prostu unikatowym, niepowtarzalnym. Twórca legendarnej Polskiej Orkiestry Kameralnej, dyrygent porywający, oryginalny, kochający muzykę i jej wielkich mistrzów. W NFM świętuje, podczas Festiwalu Wratislavia Cantans, 90-lecie urodzin i 70-lecie pracy twórczej. Dla wroclaw.pl opowiada o związkach z Wrocławiem, ukochanych kompozytorach, inspiracjach. Rozmowa.

Reklama

Na wieczór z NFM Filharmonią Wrocławską pod batutą Maestra Jerzego Maksymiuka wybierzemy się w piątek 11 września o 19.00. Są jeszcze bilety. Koncert jest częścią programu Festiwalu Wratislavia Cantans. 

Magdalena Talik: Patrzę na partytury Maestra i chciałam się upewnić – wciąż używa Maestro kredek w dwóch kolorach – czerwonym i niebieskim. Do czego są przyporządkowane kolory?

Maestro Jerzy Maksymiuk: Niebieski kolor jest dla podkreślenia konstrukcji utworu, a czerwony potrzebny jest tam, gdzie dzieją się rzeczy bardzo istotne. Tylko ja potrafię rozszyfrować te opisy i znaki na kartach.

Jeśli kiedyś mnie już nie będzie na świecie, trzeba te partytury spalić, ponieważ, gdybym dostał taki egzemplarz, pomyślałbym, że porysował go człowiek albo chory, albo troszkę wariat (uśmiech).

Ważna jest konstrukcja utworu, jaki by on nie był. Musi mieć puentę, apogeum. Ważne są również detale.

O, tutaj, widzi Pani, w utworze „Four Sea Interludes” Benjamina Brittena , który zagramy, używa się dzwonów. A kiedy są dzwony to znaczy, że będzie się działo coś ważnego. Dzwony nie bywają używane z przypadku.

Dyrektor NFM Andrzej Kosendiak opowiadał, że kiedy rozmawiał z Maestro w kontekście wyznaczenia utworów do programu tego jubileuszowego koncertu, uzgodniliście Panowie nie tylko Brittena, ale też repertuar z „Symfonią Psalmów” Igora Strawińskiego i poematem „La mer” (Morze) Claude’a Debussy’ego. Twórczość Strawińskiego Maestro bardzo lubi. O Debussym natomiast Maestro powiedział kiedyś, że bardzo go lubił do momentu, gdy nie poznał jego biografii…

Tak, bo dla kobiet był niezbyt łaskawy. Ale jakie on stworzył wyjątkowe harmonie! A na nie wyjątkowo reaguję. Harmonia jest u Debussy’ego tym elementem, który przeważył o tym, że francuski kompozytor tworzył muzykę przyszłości, popychał historię do przodu.

Ale ważne, że u niego harmonia ma małą gęstość, jest lekka, stworzona z niezwykle drobnych kontrastów, a ja właśnie takie uwielbiam.

Podczas próby powiedziałem do orkiestry, że muzyka powinna być podzielona na dwie części. Pierwszą, którą stworzyli Bach, Beethoven i Mozart i drugą, która zaczyna się od Debussy'ego. Bez Debussy'ego nie byłoby muzyki filmowej, żadnej innej muzyki, żadnej przestrzeni.

<p>Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Maestra Jerzego Maksymiuka z 2018 roku</p> fot. Joanna Stoga/NFM
Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Maestra Jerzego Maksymiuka z 2018 roku

Z kolei Strawiński to jest mistrz, genialny stylista, orkiestra grająca jego utwory brzmi, jakby przy pulpitach siedziały demony.

To nie jest standardowe danie filharmoniczne, to zupełnie inna strawa. No i niezwykły dar. A podobno, kiedy był młodszy, nikt nie spodziewał się, że wyrośnie z niego tak wybitny kompozytor. Dziwne, bo u niektórych od razu widać geniusz.

U Benjamina Brittena cenię wysiłek kompozytorski jednego człowieka, który właściwie stworzył muzykę angielską.

Chciałam zapytać o rewelacyjną pamięć Maestra, choć jednocześnie zawsze ma Pan partyturę ze sobą na scenie. Dla pewności, że nic Maestro nie umknie?

Opowiem historię, która nie ma związku z muzyką, ale trafia w sedno. Czytałem kiedyś nowelę Iwana Turgieniewa. Była w niej scena, w której więźniowie słuchali czyjegoś wykładu. Wygłaszający go człowiek miał rozrzucone na biurku kartki. Kiedy ktoś się zbliżył do niego, okazało się, że są puste.

Występ bez partytury to czasem zwykłe popisywanie się. Wolę skromność i leżący tekst, zwłaszcza że dyrygowanie na pamięć jest często eksponowaniem jednej tylko głównej, zapamiętanej myśli z partytury.

<p>Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Maestra Jerzego Maksymiuka z 2018 roku</p> fot. Joanna Stoga/NFM
Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Maestra Jerzego Maksymiuka z 2018 roku

Tak, na ogół, prowadzą orkiestrę zwłaszcza młodzi dyrygenci, a tekst trzeba przede wszystkim gruntownie poznać. I bezpieczniej jest, aby został wcześniej dobrze przerobiony, wtedy lepiej wykona się pracę z orkiestrą.

Igor Strawiński zresztą mawiał o dyrygencie: „Ja nie potrzebuję, żeby Pan tutaj wkładał serce. Proszę grać to, co napisałem”.

Skoro o tym mówimy, czy Maestro pamięta w swojej karierze dyrygenta, którego technika maestra zachwyciła. Zapominamy czasem, że dyrygenci także bywają na koncertach innych dyrygentów.

Miałem takie szczęście, że podziwiany przeze mnie dyrygent Bohdan Wodiczko zaproponował mi kiedyś: „Zadyryguj w Carnegie Hall. Mnie to już niepotrzebne”. Wspaniała propozycja, a lepszą byłaby pewnie tylko ta dotycząca noworocznego koncertu Wiedeńskich Filharmoników.

Zaintrygował mnie też dyrygent młodego pokolenia Paweł Kapuła. Pracowaliśmy nad partyturą i ujęło mnie, że w jednym takcie on widział coś, czego ja zupełnie nie zauważyłem. Jakaś proporcja, wyważenie w czasie, że to ma być w tym momencie, że pewna grupa instrumentów ma jakiś detal wydobyć i być troszkę głośniejsza niż inne.

To zapamiętałem, a jestem przekorny i oceniam niekoniecznie na zasadzie – ten jest lepszy a ten gorszy. W naszej profesji, podobnie jak w muzyce, potrzebna jest inna ocena, inny język.

<p>Partytury rozrysowane w kolorach przez Maestra Jerzego Maksymiuka</p> fot. Żaneta Kicińska/NFM
Partytury rozrysowane w kolorach przez Maestra Jerzego Maksymiuka

W minionych latach Maestro nie raz powracał do Wrocławia, gdzie wielokrotnie Pan pracował. Pamiętam porażające wręcz wykonanie V Symfonii Szostakowicza jeszcze w starym gmachu Filharmonii Wrocławskiej, ale też rekonstrukcję niemego filmu „Mania” z Polą Negri, do którego komponował Pan muzykę.

Zgadza się, zresztą pierwsze spotkania z Wrocławiem były filmowe – napisałem sporo muzyki filmowej i do Wrocławia się przyjeżdżało, żeby ją nagrać.

Natomiast pierwsze moje koncerty tutaj prowadziłem, kiedy jeszcze byłem nieznanym dyrygentem.

Państwo jesteście pięknym miastem w Polsce, a twórcy stąd są znakomici. Przyjaźnię się z kompozytorem Pawłem Mykietynem i dyrygentem Markiem Pijarowskim, byłym dyrektorem Filharmonii Wrocławskiej.

Pijarowskiego bardzo lubię, bo jest tak różny ode mnie i chciałbym mieć niektóre cechy jego charakteru. To delikatny człowiek, który nie lubi nagrywać muzyki, bo uważa rzecz za coś sztucznego. Wspaniałe! Zgadzam się! Muzyki nie trzeba nagrywać, trzeba ją grać na koncercie.

A NFM Filharmonia Wrocławska jest świetna. Cieszę się, że przygotowaliśmy tak skomplikowane utwory, które mogłyby być zagrane w Chicago, Nowym Jorku, wszędzie i zawsze byłyby ciekawe.

<p>Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Maestra Jerzego Maksymiuka z 2023 roku</p> fot. Sławek Przerwa/NFM
Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Maestra Jerzego Maksymiuka z 2023 roku

Bo będzie Britten, Strawiński, jeden z jego najpiękniejszych utworów, czyli „Symfonia Psalmów” i  potem poemat „Morze” Claude’a Debussy’ego. Podobno nie widział morza, ale gdyby je dojrzał pewnie mógłby powiedzieć: „moje morze jest jeszcze piękniejsze”. Ja to powiedziałem za niego. 

Podoba mi się sala główna NFM. Co prawda sala NOSPR-u w Katowicach ma może opinię ciekawszej i bardziej szykownie wygląda, ale wrocławska jest bardziej ludzka. Tu słyszę więcej ciepła!

Maestro Jerzy Maksymiuk, ur. w 1936 roku w Grodnie, absolwent uczelni muzycznej, którą ukończył z trzema dyplomami: z pianistyki (potem porzucił ją dla dyrygentury), kompozycji i dyrygentury.

Światową karierę zaczął robić zwłaszcza od 1972 roku, od momentu założenia Polskiej Orkiestry Kameralnej, wówczas jednej z najlepszych orkiestr na świecie, której wykonania zarejestrowane też zostały dla słynnej wytwórni EMI (w studiu na Abbey Road).

W 1975 roku Jerzy Maksymiuk został pierwszym dyrygentem Wielskiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, a w latach 1983–1991 szefował cenionej BBC Scottish Symphony Orchestra (dziś ma tytuł „Conductor Laureate” jako wyraz uznania dla jego osiągnięć w BBC SSO).

W roku 1990 Maestro współpracował z English National Opera, a w Anglii prowadził również wielkie zespoły – London Symphony Orchestra, London Philharmonic Orchestra, Philharmonia Orchestra, zaś w Europie dyrygował Orchestre National de France, zaś w świecie Tokyo Metropolitan Symphony Orchestra. 

Nagrał ok. 100 płyt, a wiele z nich zostało uhonorowanych prestiżowymi nagrodami. Jerzy Maksymiuk zawsze propagował muzykę współczesną. Wielokrotnie brał udział w Warszawskiej Jesieni (dwie nagrody Orfeusz), a także, występując w różnych krajach, dokonał prawykonań ok. 200 utworów współczesnych.

W uznaniu tych zasług University of Strathclyde w Glasgow uhonorował go tytułem „Doctor of Letters”. Tytuł doktora honoris causa przyznały mu takie uczelnie, jak Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina w Warszawie, Akademia Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy oraz Uniwersytet w Białymstoku.

Maestro jest również kompozytorem muzyki symfonicznej, kameralnej, baletu, pieśni i wreszcie muzyki filmowej.

Jerzy Maksymiuk jest także Kawalerem Orderu Orła Białego, zaś jego ukochany i rodzimy Białystok przyznał artyście tytuł Honorowego Obywatela Miasta.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama