Już po raz szósty OP ENHEIM podsumowuje program mentorski Op_Young, adresowany do młodych artystów, wyłanianych co roku przez jury. Tym razem swoje prace prezentują Iza Michniowska, Krzyś Bykowski i Aliksandr Danilkin. Wystawa "Unruhe", czyli w wolnym tłumaczeniu "niepokój", odnosi się do światowych niepokojów związanych z sytuacją geopolityczną, ale nie tylko.
To jednak nie koniec marcowych niespodzianek od Domu dla Kultury. Możecie tam jeszcze zobaczyć "Inkantacje" czyli indywidualną wystawę Mateusza Gromadzkiego, inspirowaną przyrodą, wsią i przemijaniem.
"Unruhe" - niepokój na świecie, dyskomfort w duszy
Iza Michniowska
Już pierwsza praca autorstwa Izy Michniowskiej powoduje u części widzów wyraźny dyskomfort. Osobista, symbolizująca walkę z chorobą instalacja, ocieka czerwonymi nićmi. Autorka mówi otwarcie o swoich przeżyciach, dzieląc się interpretacją osobistych problemów.
Jeśli "Unruhe" określa czasy, w których żyjemy jako czasy niepokojów i napięć, to moja praca pokazuje jak ten stan manifestuje się w najbardziej prywatnym miejscu dla człowieka - ciele. Nosi nazwę "Układ Prywatny" i można ją czytać jako fragment wnętrza organizmu wyjęty na przestrzeń tej galeriiopowiada Iza Michniowska.
Wymowne dzieło wypełnia przestrzeń sali, wylewając się poza "ramy" owego fragmentu ciała. Widać, że praca ma dla twórczyni szczególne znaczenie. Starannie ułożony "układ krwionośny" przywodzi na myśl coś nadwyrężonego, zmęczenie i walkę.
Aliksandr Danilkin
Prace artysty z Białorusi odnoszą się bezpośrednio do niepokojów związanych z utratą własnego miejsca na ziemi. Płonące drzewo, trawiony ogniem dom ze słomy opleciony czerwonymi "pająkami" wiązanymi w kraju artysty "na ochronę", jasno daje do zrozumienia, że niepokój u autora budzi właśnie wojna. Wiele jest tu także odniesień do pogaństwa.
- Do stworzenia tej pracy zainspirowało mnie pogańskie wierzenie o dębie, którego korzenie obejmują trzy światy. Ta praca jest alegorią walki człowieka z ogniem, której czasem po prostu nie da się wygrać - mówi Danilkin podczas oprowadzania.
Krzyś Bykowski
W czasie gdy wystawa prezentowana była gościom na pokazie przedwernisażowym, Krzyś Bykowski otwierał inną ekspozycję swoich prac - w Szwajcarii. To artysta, który rozpoczął karierę na politechnice, liznął nieco socjologii, a potem dostał się na ASP w Warszawie, gdzie nadal studiuje. Jego prace cechuje dojrzała, wykalkulowana prostota - a jednak taka, którą autorowi udaje się wywołać w widzu poczucie nadchodzącego niebezpieczeństwa.
Naturalne, popielne kolory lnu przy specjalnie opatentowanej przez artystę metodzie barwienia poprzez wielogodzinne spływanie pigmentu po płótnie oraz niestandardowe kanwy w formie stelaży o ostrych kantach, są ogromnym walorem prac Bykowskiego. Tworzą iluzję innego świata, próbującego wedrzeć się do naszej rzeczywistości.
– Na poczet tej wystawy, Krzyś zdecydował się stworzyć dwa duże i trzy mniejsze płótna. Jego prace mocno odnoszą się do napięcia, czysto formalnego. Wraz ze stolarzem zbudował specjalne stelaże, które napinają płótno i pozwalają mu "wyjść" poza ramy. Ciekawa jest struktura pigmentów, z którymi pracuje artysta. Opracował autorską technologię spływania barwników i wsiąkania w struktury tkanin, które wykorzystuje — opisuje w imieniu Bykowskiego kuratorka wystawy, Paulina Brelińska-Garsztka.
"Inkantacje" Mateusza Gromadzkiego
Jedna z przestrzeni wystawowych OP ENHEIM została poświęcona indywidualnej wystawie Mateusza Gromadzkiego "Inkantacje". To co od razu przykuwa uwagę widza, to naturalne materiały. Artysta wiąże rośliny z np. drucianymi siatkami, co natychmiast przywodzi na myśl skojarzenia z cywilizacją "wchodzącą z butami" w przyrodę.
Artyści twierdzą, że wchodzą w dialog lub współpracują z przyrodą. Ja ją zawłaszczam i jej używam, ale przez to, że ona nagle zaczyna funkcjonować w przestrzeni miejskiej, człowiek może obcować z nią od nowa. Widzę w tym środek do przypominania o tym, co tracimymówi artysta.
Znajdziemy tu zasuszoną trawę, korzenie, zboże - także barwione na czerwono pestycydem (!). Pokręcone konary owinięte drutem, wosk pszczeli utrwalony polimerem, z którego autor odtworzył i zinterpretował po swojemu pszczeli mózg, wielkości trzech ludzkich głów. Zafascynowany przyrodą i życiem na wsi Gromadzki, z przejęciem mówi o otaczającym nas świecie, zwracając uwagę na kwestię przemijalności. – Wyobraźmy sobie świat bez traktorów i świat bez pszczół. W którym będzie mniej jedzenia? pyta retorycznie Gromadzki.
Co, gdzie i jak? Wystawa w pigułce
- Wernisaż w OP ENHEIM już 13 marca, o godz. 18.
- Wystawa trwa do 10 maja br.
- Kuratorka wystawy: Paulina Brelińska-Garsztka