Historię wrocławskiego wieżowca, w którym mieściła się najpierw MKO, potem siedziba Banku Zachodniego WBK, a potem banku Santander (i tak jest do dziś, piętro 1. zajmuje właśnie bank), opisywaliśmy już na lamach wroclaw.pl.
Modernistyczna bryła z elementami art déco
W czasach, gdy architektura przechodziła prawdziwą rewolucję, nowojorskimi wieżowcami zachwycony był sam miejski radca budowlany Max Berg. To on, we współpracy m.in. z Richardem Konwiarzem, chciał zabudować Rynek sięgającymi przysłowiowych chmur budynkami. Pierwszym i, jak dotąd, jedynym wieżowcem była właśnie dawna MKO, a zwycięski projekt należał do Heinricha Rumpa.
Budynek postawiono w latach 1930-31. To modernistyczna bryła z elementami art déco. Styl ten zawarto m.in. w płytach portalu (zawierających podpis projektanta), autorstwa Gustava Adolfa Schmidta. Jest widoczny również we wewnętrzach zdobionych kafelkami i na zdobnych balustradach. Te drugie zachowały się oryginalne, natomiast podłużne płytki odtworzono.
Pater noster nie działa i działać nie będzie
Słynnym elementem wnętrza budynku jest winda pater noster. 20-kabinowy mechanizm należy do niezwykle rzadkich w Europie - podobne można policzyć na palcach jednej dłoni. To jednak tylko jeden z powodów, dla jakich jadące po pętli kabiny zatrzymano.
Musimy pamiętać, że po pierwsze, nad zabytkiem czuwa konserwator. Ale mechanizm typu pater noster jest sam w sobie mało praktyczny i niebezpieczny. Nic dziwnego, że zyskał taką nazwę ("Ojcze Nasz"). Jak mawiał jeden z pracowników banku, "przed wskoczeniem do poruszającej się kabiny, większość po prostu woli się przeżegnać".
Windę możemy oglądać na każdym piętrze, ale mechanizm stoi, a wejście do kabin zabezpieczono płytką z pleksi.
Teraz jest tu sieciowy hotel z 146 pokojami
Hotel, który tu powstał jest częścią łańcucha B&B Hotels Polska i zajął niemal wszystkie piętra wieżowca (poza pierwszym, gdzie nadal jest bank). Przyjmuje gości już od 23 kwietnia, ale prawdziwym testem ma być dla niego majówka, bo obłożenie już teraz wynosi 90 proc. Pokoje dla członków programu lojalnościowego, albo takie w standardzie premium, są z widokiem na Rynek lub na plac Solny.
W hotelu jest 146 pokoi, zdolnych pomieścić przynajmniej 300 gości. Dotąd stały puste, bo bank zajmował wyłącznie dwa piętra. Na dole utworzono salę śniadaniową - nie ma tu jako takiej restauracji, ale każdy może tu kupić śniadanie, także goście z zewnątrz. Prowadzi do niej ładny korytarz z elementami wspomnianego art déco. Dawny skarbiec zaadaptowano na serce zasilające budynek. Są tu m.in. instalacje.
– Od początku zależało nam na tym, aby przywrócić temu miejscu dawną rangę i jednocześnie nadać mu nową, funkcjonalną rolę w strukturze miasta - mówi przedstawiciel inwestora Paweł Marchewka, właściciel AP Marchewka Property Kowalczykowski. - Rewitalizacja obiektu na wrocławskim Rynku to inwestycja nie tylko w nieruchomość lecz także w tkankę miejską oraz jej estetykę.
Zobaczyliśmy hotel wewnątrz - wy też zobaczcie!