Schronisko z Usługami Opiekuńczymi im. św. Brata Alberta mieści się na ul. bp. Bernarda Bogedaina 5 na osiedlu Tarnogaj. Dotąd działało tu schronisko dla mężczyzn z 80 miejscami.
Już nie tylko dla panów
Teraz, po remoncie, placówka łączy pomoc ludziom, którzy z różnych powodów stracili dach nad głową, z profesjonalną opieką w przypadku choroby, niepełnosprawności i niesamodzielności. Jest tu miejsce dla 62 osób: 12 kobiet i 50 mężczyzn.
To odpowiedź na zmieniające się potrzeby, bo coraz więcej osób w kryzysie bezdomności wymaga dziś nie tylko dachu nad głową, lecz także stałego, profesjonalnego wsparcia drugiego człowieka – mówi Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia. – Jestem dumny z tego, że Wrocław jest miastem, w którym staramy się pomóc wszystkim, także tym, którzy potrzebują więcej wsparcia, uważności i serdeczności niż inni.
Ta placówka domyka system wsparcia w mieście. Dla części osób w kryzysie bezdomności brakowało miejsca, które łączyłoby dach nad głową z opieką. Teraz możemy reagować adekwatnie i odpowiedzialnie.Andrzej Mańkowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu
24-godzinne wsparcie profesjonalistów
Mieszkańcy – obecnie są to 3 kobiety i 43 mężczyzn, wśród których są m.in. osoby po udarach, zawałach, amputacjach, z cukrzycą i chore onkologicznie, a część z nich trafiła tu prosto ze szpitala – mogą liczyć na 24-godzinne, profesjonalne wsparcie w najrozmaitszych sprawach:
- od mierzenia poziomu cukru we krwi,
- zmiany opatrunku,
- przypominaniu o konieczności wzięcia leków,
- po pomoc w utrzymaniu higieny, ubieraniu i innych podstawowych czynnościach.
Budynek po remoncie i nowe usługi
Remont rozpoczął się w połowie 2024 roku. Placówka, która wcześniej była „zwykłym” schroniskiem, została dostosowana do pełnienia nowych funkcji. Nie było łatwo, bo – jak to zwykle bywa przy remontach – pojawiły się niespodzianki wymagające dodatkowych prac.
W czasie remontu cały czas mieszkali w budynku ludzie.
– Gdy robiliśmy parter, przenieśli się na piętro. Gdy robiliśmy piętro, przeprowadzili się do innego skrzydła – wspomina Rafał Peroń, prezes wrocławskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. – Nie było łatwo, ale ostatecznie wszystko się udało.
Największy koszt wiązał się z montażem windy, wyremontowane zostały także wszystkie instalacje elektryczne, pokoje, sanitariaty, konieczne było poszerzenie drzwi. Zatrudniliśmy też opiekunów medycznych, pielęgniarkę, instruktora terapii zajęciowej. Lekarz jest teraz u nas częściej niż bywał dotąd.Rafał Peroń, prezes wrocławskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta
Galeria zdjęć
Co na to wszystko mieszkańcy?
– Jestem tu ósmy dzień i dopiero się aklimatyzuję, ale już widzę, że można tu liczyć na pomoc – mówi pani Marianna, mieszkanka placówki.
Osoby w kryzysie bezdomności mogą liczyć we Wrocławiu także na inną pomoc
We Wrocławiu jest 20 placówek pomagających osobom w kryzysie bezdomności: jadłodajnie, łaźnie, miejsca, gdzie można otrzymać odzież, schroniska, noclegownie, ośrodki wsparcia (m.in. dla kobiet w ciąży i z dziećmi czy mężczyzn, którzy opuścili więzienia). To również cały system wsparcia, by można było z bezdomności wyjść i stanąć na własnych nogach, m.in. programy pomagające znaleźć zatrudnienie i mieszkanie.
Tylko w 2024 roku Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej przeznaczył na wsparcie osób w kryzysie bezdomności blisko 13 milionów złotych. Ważne jest także to, co może zrobić każdy z nas.
– Bądźmy czujni i pamiętajmy o innych, zwłaszcza teraz, gdy znów wracają mrozy – przypomina Magdalena Wdowiak-Urbańczyk, dyrektora Departamentu Spraw Społecznych.
By uratować komuś życie, wystarczy jeden telefon do Straży Miejskiej, która zajmie się resztą i skieruje potrzebującą pomocy osobę do odpowiedniej placówki.Magdalena Wdowiak Urbańczyk, dyrektora Departamentu Spraw Społecznych
– Pamiętajmy, że kryzys bezdomności może dotknąć każdego z nas i to w ciągu dosłownie kilku dni – dodał bp Jacek Kiciński. – Nie zawsze wystarczy dać potrzebującemu dach nad głową i talerz zupy. Trzeba też się o tego człowieka zatroszczyć.