Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
To całkowita zmiana gry dla klientów m.in. takich platform zakupowych jak Temu, Shein czy Aliexpress. Wielu z nas kupowało tam nie zawsze potrzebne przedmioty, ale za to w bardzo atrakcyjnych cenach. Miliony przesyłek, z których większość wartych kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych, przemierzały ocean, aby dotrzeć do klientów w Unii Europejskiej. Wspólnota chce to ograniczyć.
3 euro zryczałtowanego cła
Do końca czerwca zwolnione z cła były towary, których wartość nie przekracza równowartości 150 euro, czyli około 650 zł. I to pozostaje, za te towary wciąż będziemy płacić tak, jak dotychczas. Nowym ryczałtowym cłem w wysokości 3 euro – około 13 zł – obciążone będą te tańsze. Nieważne, czy kupimy coś za 500 zł czy za 5, zapłacimy dodatkowe 13 zł.
Kluczowe jest to, że nie płacimy 3 euro za paczkę, ale 3 euro za każdy rodzaj produktu. Za dwa breloki w jednej paczce zapłacimy 3 euro, a za skarpetki i brelok w jednej paczce – 6 euro. Gdy kupimy plecak trekkingowy za 500 zł, to również zapłacimy 3 euro cła.
– Dobrym przykładem, by zilustrować sposób naliczania opłat, jest odzież – tłumaczy Kamil Wojdas, agent celny w firmie Globkurier. – Pięć takich samych koszulek w jednej przesyłce zostanie objętych jedną opłatą w łącznej wysokości 3 euro. Inaczej będzie jednak, gdy zamówienie obejmie towary wymagające odrębnego wykazania w zgłoszeniu. Klient może zamówić dwie pary spodni i zakładać, że poniesie opłatę na poziomie 3 euro, ale jeśli jedna para jest wykonana z bawełny, a druga z poliestru, to mogą powstać dwie pozycje towarowe. Wówczas należność wyniesie już 6 euro. Ostateczny koszt stawki celnej będzie zależał od zawartości zamówienia i klasyfikacji poszczególnych towarów.
Kto ma zapłacić 3 euro cła?
Jest jedna dobra wiadomość: nikt z nas nie będzie musiał wypełniać deklaracji celnych. Nową opłatą zajmą się ci, którzy towar nam sprzedają, albo ci, którzy dostarczają.
Duże platformy zakupowe spoza UE doliczą nam cło już na etapie składania zamówienia. Mniejsze sklepy mogą tego nie zrobić, więc wtedy cłem zajmie się firma, która dostarcza towar, przewozi go przez granicę celną. Najczęściej będzie to firma kurierska. Cło zapłacimy wtedy kurierowi przy odbiorze. Jak to zadziała, gdy odbiór będzie w paczkomacie? Zapewne przed otwarciem skrytki będziemy musieli dokonać przelewu.
Zła wiadomość: jeśli zakupy zrobiliśmy w czerwcu, ale nasza przesyłka granicę przekroczy w lipcu, zapłacimy cło. Możemy jej nie odebrać. Wtedy wróci do Chin.
Jest sposób na chińskie zakupy bez cła
Sprzedawcy, przede wszystkim ci z Państwa Środka, dobrze się przygotowali do zmiany przepisów. Przeglądając towary w e–sklepie widać czasem dopisek „wysyłka z UE” lub pada nazwa konkretnego kraju należącego do Wspólnoty.
Giganci e–commerce wybudowali magazyny w Unii i to z nich wysyłają towary do swoich europejskich klientów. Bez naliczania cła. Oczywiście towar, który trafił do tych magazynów, podlega ocleniu, ale nie ryczałtowemu. Tanie przedmioty w takim magazynie są droższe niż w chińskim, ale nie aż o 3 euro na sztuce.
Paczka od rodziny – bez cła
Jeśli ktoś bliski – osoba fizyczna – przyśle nam paczkę z podarkami, to nikt nie musi płacić cła, jeśli jej wartość nie przekracza 45 euro – 190–200 zł. Niewielu z nas ma rodzinę w Chinach, ale np. w Wielkiej Brytanii czy USA – już częściej.
Z zakupami w Wielkiej Brytanii to ciekawa sprawa. Brexitowa umowa zakłada, że stawka celna wynosi 0 proc., ale na towary wytworzone na Wyspach. Jeśli w Anglii kupimy coś wytworzonego w Chinach, to 3 euro musimy zapłacić. Jeśli produkt jest brytyjski, to nie.
Nowe cło a zwroty
Kupujemy ciuszek, który jest na nas za mały i co? Odsyłamy. Jeśli przedsiębiorca naliczył nam cło, to powinien je oddać. A jeśli nie naliczył, a zrobił to dostawca, jaka będzie procedura? To szczególnie ważne w branżach, w których zwroty są częścią modelu sprzedaży – jak właśnie w przypadku odzieży czy obuwia.
Komisja Europejska wskazuje, że po wejściu nowych zasad przedsiębiorcy nie będą mogli korzystać z uproszczonego unieważniania zgłoszenia celnego w przypadku zwrotu towaru sprzedanego w ramach importowanej sprzedaży na odległość. Zwrot należności celnych pozostanie możliwy na zasadach ogólnych.
– Nowe przepisy trzeba analizować w odniesieniu do całego cyklu zamówienia, a nie tylko momentu importu. Gdy produkt jest zwracany, dochodzą dokumentacja, obsługa przesyłki i procedura odzyskania należności. W branżach z wysokim udziałem zwrotów ten etap może mieć równie duże znaczenie jak samo naliczenie cła – tłumaczy Kamil Wojdas.
Z tego powodu niektóre towary mogą zdrożeć, bo sprzedawcy doliczą sobie wyższą marżę już na poczet kosztów związanych z odzyskiwaniem cła.
Po co Unia wprowadza cło?
Zryczałtowane 3 euro cła obowiązywać będzie do 1 lipca 2028 roku. Po tej dacie ma obowiązywać nowy zinformatyzowany system celny, który pozwoli na naliczanie cła od każdego przedmiotu. UE potrzebowała rozwiązania prostszego, które mogła wprowadzić szybciej, aby przystopować zalew rynku tanimi produktami z Chin.
Skala napływu tanich towarów z Azji – głównie za sprawą popularnych platform zakupowych – przestała być drobnym trendem handlowym, a stała się potężnym problemem gospodarczym.
W 2024 roku do UE trafiło 4,6 miliarda przesyłek o niskiej wartości, tych do 150 euro. Zaledwie rok później liczba ta wzrosła o kolejne 26 proc., osiągając pod koniec roku poziom prawie 5,9 miliarda paczek. Aż 91–93 proc. wszystkich paczek e–commerce o niskiej wartości wjeżdżających do UE pochodzi bezpośrednio z Chin. Średnia wartość jednej rzeczy w tych przesyłkach to zaledwie 8,82 euro (około 38 zł).
Uczciwa konkurencja, bezpieczeństwo i śmieci
To też kwestia uczciwej konkurencji. Europejskie firmy muszą przestrzegać restrykcyjnych przepisów, płacić lokalne podatki, cła od hurtowego importu komponentów, zapewniać godne prawa pracownicze oraz finansować recykling. Natomiast chińscy giganci wysyłając towary bezpośrednio z fabryk w pojedynczych paczkach przez lata omijali te obciążenia.
UE szacuje, że traci rocznie około miliarda euro z powodu zjawiska zaniżania wartości przesyłek przez azjatyckich sprzedawców (deklarowanie wartościowej elektroniki jako towaru kosztującego kilka euro).
Poza tym zalew rynku towarami bez odpowiednich certyfikatów (np. CE) oznacza, że do domów trafiają miliony produktów niespełniających norm bezpieczeństwa. Wyrywkowe kontrole celne wykazują, że tania elektronika z Chin potrafi grozić pożarem, a zabawki czy ubrania zawierają toksyczne substancje (np. plastyfikatory, metale ciężkie) w stężeniach dawno w Europie zakazanych.
Pakowanie każdej drobnostki w osobny foliowy woreczek i transportowanie miliardów takich paczek generuje gigantyczny ślad węglowy. Co gorsza, ekstremalnie tanie tekstylia i gadżety mają bardzo krótką żywotność. Kupujemy je impulsywnie, a gdy szybko się niszczą, stają się odpadami, z których utylizacją muszą radzić sobie lokalne samorządy za pieniądze podatników.
3 euro, które zmieni handel
Wprowadzenie cła 3 euro to próba „przykręcenia kurka” i wyrównania szans. Unia nie zakazuje zakupów z Chin, ale uderza w model biznesowy polegający na wysyłaniu miliardów pojedynczych mikropaczek. Zmusi to azjatyckie platformy do konsolidacji zamówień lub przeniesienia towarów do dużych magazynów w Europie, gdzie będą one podlegać normalnym, europejskim kontrolom jakości i podatkom.
Według zamierzeń Wspólnoty mamy zacząć kupować chińskie towary z unijnych magazynów, a więc sprawdzone i uczciwie opodatkowane.