Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Ostatni dzień Placemaking Week Europe rozpoczął się w Kinie Nowe Horyzonty sesją plenarną. W czasie sesji zaprezentowano gospodarza przyszłorocznej edycji festiwalu. W 2027 roku aktywiści, architekci i ogrodnicy z całego świata spotkają się w Bradford w Wielkiej Brytanii.
W zaplanowanych na piątek punktach programu dużo uwagi poświęcono tego dnia o kwestiach płci, inkluzywności i przynależności oraz tworzeniu bezpiecznych przestrzeni dla różnych społeczności marginalizowanych, np. queerowych. W siedzibie Fundacji Ukraina rozmawiano o odbudowywaniu przestrzeni publicznych i społeczności w obliczu trwającej wojny, a także o placemakingu w Arktyce.
Ostatni dzień Placemaking Week Europe. Warsztaty w Zajezdni Popowice
W Zajezdni Popowice odbyły się natomiast warsztaty o historii i tożsamości tego miejsca. Podczas gdy niemal całość programu Placemaking Week Europe — ze względu na obecność osób z różnych krajów — odbywała się w języku angielskim, ten punkt przeprowadzono w języku polskim.
Zanim jednak punkt na dobre się rozpoczął, goście mogli przejechać się spod Kina Nowe Horyzonty do zajezdni autobusem marki Jelcz, wyprodukowanym w Jelczańskich Zakładach Samochodowych pod Wrocławiem. Po dotarciu na miejsce można było posłuchać wykładu przewodnika o historii tego miejsca (w tym o tzw. epizodzie trolejbusowym) i zobaczyć klimatyczne wnętrza zajezdni, nieużywane już tabory oraz liczące ponad sto lat łaźnie, a nawet rzucić okiem na galerię neonów.
Jak zdradziła Joanna Gańcza-Pawełczyk z Wydziału Partycypacji Społecznej Urzędu Miejskiego, która brała udział w panelu o tożsamości Zajezdni Popwice, to historyczne miejsce przy ul. Kwiskiej 65 zrobiło ogromne wrażenie na gościach z zagranicy. Ich zdaniem, zajezdnia ma ogromny potencjał.
Staramy się ożywić to miejsce, więc właśnie wszystkie inicjatywy, które można było usłyszeć na Placemaking Week Europe, kręcą się wokół tego. To jest społeczność, to jest partycypacja, to jest współtworzenie miejsc. To jest właśnie kładzenie nacisku na to, że to ludzie są ważni, że to oni tutaj mieszkają, oni korzystają z tych wszystkich miejsc, z całej infrastruktury. Trzeba pozwolić im mówić, słuchać ich i pozwolić im decydować.zachęca Joanna Gańcza-Pawełczyk
Placemaking daje głos ludziom
We Wrocławskim Domu Literatury rozmawiano o rodzajach placemakingu, w Barbarze o miejscach dziedzictwa narodowego, a w Synagodze pod Białym Bocianem toczyły się dyskusje o życiu w przestrzeni miejskiej i o Wrocławiu widzianym oczami dzieci i młodzieży. Podczas jednego z punktów na pl. Nowy Targ poruszono też temat gołębi — niegdyś symboli miłości i pokoju.
Placemaking po prostu wciąga. To jest inicjatywa, która daje głos i daje widoczność ludziom. Nieważne w jakiej części Europy, wszyscy mamy podobne problemy, więc tu możemy wymieniać się doświadczeniami. Możemy słuchać rad, rozwiązań, które są implementowane gdzie indziej. Możemy skorzystać z tego, nie wyważać otwartych już drzwi, nie wymyślać koła, tylko skorzystać z tego, które już istnieje.zachęca Joanna Gańcza-Pawełczyk
Za rok spotkanie w Bradford
W piątek uczestnicy odwiedzili też ostani z Local Challenges tej edycji — pl. Tadeusza Kościuszki, a na podwórku przy ul. Ruskiej 46 miał miejsce finał Happeningu Wspólnot Sąsiedzkich „Sztama”, organizowany przez Wrocławki Instytut Kultury. Tam nastąpiło też zakończenie wrocławskiej edycji Placemaking Week Europe. Za rok wiele tych samych osób, bo niektórzy uczestniczą w festiwalu od jego pierwszej edycji, spotka się ponownie w angielskim Bradford.