O sprawie pisaliśmy na łamach wroclaw.pl kilkakrotnie. W listopadzie 2022 roku pożarów wiat i pojemników na śmieci w tej okolicy było już ponad 60. Dziś trudno byłoby ich się już doliczyć. Bo – pomimo toczącego się przed sądem postępowania – śmietniki płonęły dalej. Ostatni raz miało to miejsce w marcu 2026.
Marii P. udowodniono przed sądem trzy podpalenia: 14 listopada 2020 przy Mielczarskiego 53, 2 grudnia 2020 przy Mielczarskiego 53 oraz 23 listopada 2020 przy Stefanii Sempołowskiej 64A. W tym ostatnim przypadku Sąd, na podstawie wysokości szkód, uznał podpalenie za wykroczenie i umorzył postępowanie.
Wyrok nie jest prawomocny. Jarosław Puchalski ze Spółdzielni Mieszkaniowej „Biskupin” zapowiada apelację. Chce, by zmieniona została kwalifikacja czynu: na podpalenie (ścigane z urzędu i zagrożone wyższą karą). Obecny wyrok zapadł na podstawie art. 288 kk. § 1 (zniszczenie mienia).
– Będziemy składali apelację o zmianę kwalifikacji czynu. Jest parę takich spraw w Polsce. Za samo podpalenie śmietnika, ludzie dostają po 2 lata w zawieszeniu – mówi.
Jak duże znaczenie podczas procesu może mieć kwalifikacja czynu, najdobitniej pokazuje to, czego w wyroku Sądu z 6 października nie ma. Maria P. dwukrotnie zatrzymywana była przez policjantów na gorącym uczynku (5 października 2022 i w styczniu 2021). I co? I nic. Jeśli śmietnik został w porę ugaszony, to nie było szkody. Czyli zgodnie z art. 288 kk. § 1 nie doszło do zniszczenia mienia.
Apelację od wyroku może teraz oczywiście złożyć także Maria P.
Jarosław Puchalski, po kilkunastu rozprawach, został oczyszczony z zarzutów o zniesławienie Marii P. przez nazwanie jej podpalaczką.