Student Akademii Muzycznej nagrał płytę z klasyką

Właśnie ukazała się jego pierwsza płyta z sonatami Beethovena, Prokofiewa, a Michał Michalski wciąż nie może w to uwierzyć patrząc na okładkę. Student wrocławskiej Akademii Muzycznej woli na razie nie świętować sukcesu, tylko wciąż się rozwijać.

  • michał michalski płyta

    Michał Michalski, student Akademii Muzycznej nagrał swoją debiutancką płytę/fot. Anna Biernat

  • michał michalski płyta

    Pianista Michał Michalski jest stypendystą Samorządu Wrocławia/fot. Anna Biernat


Jeszcze nie wie, jak potoczy się jego dalsza droga artystyczna. – Zobaczymy, co przyniesie los – uśmiecha się Michał Michalski. Student II roku Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu na razie myśli o pracy licencjackiej, a przede wszystkim o codziennej pracy ze swoim profesorem Pawłem Zawadzkim. Jest między nimi idealne porozumienie, a zajęć nie ogranicza czas zegarowy. – Lekcja nie polega na wertowaniu nut, odegraniu utworu i krótkich uwagach, to bardziej rozmowa, dyskusja, motywowanie, pomocne rady – wylicza Michał Michalski.

Pianista bezstresowy

Wskazówki są potrzebne, bo rzeczywistość, jaka czeka pianistę nie jest łatwa. Najpierw godziny ćwiczeń, potem stres przed występem i obawy, jak zareaguje publiczność. – Chyba niczym we mnie nie rzucą i trzeba tak myśleć przez całe życie – śmieje się wrocławski pianista. Stres? Michał Michalski jest pewien, że wynika z wyrzutów sumienia. – Zwłaszcza jeżeli czegoś nie zrealizowałem w utworze, dlatego trzeba zrobić wszystko przygotowując repertuar, tak, by móc wziąć za niego pełną odpowiedzialność – dodaje.

Michał Michalski/fot. Anna Biernat

Konkurs Chopinowski? Nie teraz

Poważnie podchodzi do tego, co robi. Świadomie nie wybrał na pierwszą płytę utworów Chopina. –  Wiem, że to wielka odpowiedzialność, aby nagrać  Balladę f-moll czy Sonatę b-moll. Nie mam pewności, czy dojrzałem do momentu utrwalenia tych utworów na płycie, utworów wymagających przede wszystkim przekazania słuchaczowi emocji, tych zawartych w zapisie nutowym Chopina jak i tych nie zapisanych na pięcioliniach - myślę, że najważniejszych, szczególnie, gdy jest się wykonawcą-Polakiem – zastanawia się. Woli poczekać, dojrzeć. Do udziału w Konkursie Chopinowskim nie zamierzał przystępować. – Występowałem w wielu konkursach i zapewne jeszcze niejeden z nich przede mną, ale na Konkurs Chopinowski zdecyduję się wyłącznie wtedy, gdy będę miał wewnętrzne przekonanie, że chcę oraz jestem mentalnie i merytorycznie na to przygotowany –  zwraca uwagę.

Pierwsza płyta, ważne wyzwanie

Na jego debiutanckim albumie nagranym dla wrocławskiego labelu fonograficznego JBRecords (założycielem jest klarnecista Jan Jakub Bokun) znalazły się więc nie utwory Chopina, ale sonaty – op. 109 Beethovena, jedno z jego ostatnich dzieł fortepianowych oraz VI Prokofiewa, jedna ze słynnych trzech sonat wojennych (skomponowanych w latach 40. XX wieku) oraz dzieła Hiszpanów – de Falli i Granadosa. Dwa pierwsze to znaczące dzieła literatury fortepianowej. W sonacie Prokofiewa trzeba wykazać się nie tylko doskonałą techniką, ale i rozgryźć skomplikowaną fakturę. – Utwór był komponowany w latach 1939-1940 i dosłownie słychać w nim armatnie salwy i wojskowy pochód – opisuje Michał Michalski. Najtrudniejsze było oddanie głębszych emocji, lęku, frustracji, gniewu – dodaje zaznaczając, że właśnie VI Sonatę Prokofiew uważa za najbardziej idealny dla siebie utwór. Na płycie interesująco wypada Sonata op. 109 Ludwiga van Beethovena. – Rodzaj epitafium, jedna z trzech ostatnich sonat na fortepian, jakże wielkie wyzwanie dla pianisty - podkreśla wrocławski pianista. Michał Michalski wybierając utwory udowadnia, że najbardziej chce się rozwijać, a repertuar traktuje z powagą, choć interpretuje go na swój sposób, z młodzieńczym entuzjazmem. Nie lubi szufladkowania, sztucznych podziałów w muzyce. Z równym zainteresowaniem słucha klasyków, jak i Stinga z udziałem orkiestry symfonicznej. – Jego twórczość na syntezie muzyki popularnej z klasyką tylko zyskała – nie ma wątpliwości.

Album nagrany dla wrocławskiego labelu JBRecords

Siła w rodzinie

Wychowany w muzycznej rodzinie (dziadkowie byli organistami, rodzice uczą we wrocławskich szkołach muzycznych) nie czuje presji, nikt mu niczego nie narzucał. Przeciwnie, bliscy wspierają go i są pierwszymi słuchaczami. –Chociaż kiedyś, podczas rodzinnego, świątecznego spotkania wykonywałem Sonatę b-moll Chopina i przy trzeciej części – Marszu żałobnym – oburzyła się moja babcia, która uznała, że to niewłaściwy fragment... Przyznałem rację. Lepiej dobrać repertuar adekwatny do sytuacji, na Święta trzeba dać trochę wytchnienia sobie i innym członkom rodziny – przekonuje Michał Michalski.

Zgłoś uwagę