Lutosławski Quartet: The best of Wrocław

W przyszłym roku muzykom upłynie dziesięć lat wspólnego grania, ich płyta właśnie została nominowana do prestiżowej BBC Music Magazine Awards, a słynny Paweł Mykietyn komponuje dla nich kwartet. Ale jeszcze nie świętują sukcesu. Dopiero wrócili z Karaibów, przepakowują walizki do Meksyku i USA, a skrzypek Marcin Markowicz zapewnia, że w zanadrzu mają wiele pomysłów i planów.

  • lutosławski quartet

    Lutosławski Quartet - od lewej Maciej Młodawski (wiolonczela), Marcin Markowicz (skrzypce), Bartosz Woroch (skrzypce), Artur Rozmysłowicz (altówka)/fot. Ł. Rajchert

  • lutosławski quartet

    Kwartet w starym składzie z Kubą Jakowiczem (drugi z prawej)/fot. Ł. Rajchert

  • lutosławski quartet

    Lutosławski Quartet w składzie założycielskim jeszcze z Radosławem Pujankiem (drugi z prawej)/fot. Ł. Rajchert


Spełniać marzenia, grać w kwartecie

Działają od dziewięciu lat, wkrótce będą świętowali okrągły jubileusz, ale, jak podkreślają rzadko myślą o upływie czasu. – Zastanawiamy się raczej, jak zadziałać przyszłościowo, zaplanować kalendarz na rok, czy dwa naprzód – zapewnia Marcin Markowicz, skrzypek Lutosławski Quartet. To właśnie za jego sprawą powstał obecnie jeden z najbardziej cenionych zespołów kameralnych w Polsce. To on wydzwaniał do kolegów ze studiów – altowiolisty Artura Rozmysłowicza i wiolonczelisty Macieja Młodawskiego – i namawiał do przyjazdu do Wrocławia. Udało się, obydwaj zdali egzaminy do Orkiestry Symfonicznej NFM, a po godzinach zaczęli ćwiczyć wymarzone utwory kameralne. Czwartym muzykiem Lutosławski Quartet został poznany już we Wrocławiu skrzypek Radosław Pujanek, rok później jego miejsce zajął Kuba Jakowicz, teraz z trójką instrumentalistów gra Bartosz Woroch. – Ma ten sam sposób myślenia, bycia, od razu artystycznie zaiskrzyło, a na próbach aż się gotuje od nowych pomysłów – opowiada Marcin Markowicz.

Lutoslawski Quartet (od lewej Marcin Młodawski, Bartosz Woroch, Marcin Markowicz, Artur Rozmysłowicz)/fot. Łukasz Rajchert

Lutosławski Quartet w NFM

Lutosławski Quartet w NFM

Koncert / Klasyczna
Termin 21 stycznia 2016 19:00

Miejsce Narodowe Forum Muzyki

Zobacz

Zespół na zasadach równości

Skrzypek od razu zaznacza jednak, by Bartosza Worocha nie nazywać prymariuszem (tak określa się w kwartecie pierwszego skrzypka). – W większości czołowych kwartetów na świecie jest pełna równość, w niektórych zespołach pierwszy skrzypek wręcz zamienia się miejscami z drugim, aby zatrzeć hierarchię – wyjaśnia Markowicz. Nowoczesne podejście cechuje Lutosławski Quartet także przy wyborze utworów. Początkowo chcieli grać tylko muzykę współczesną, potem tylko polską, a teraz po prostu interesującą. Kwartet smyczkowy napisał dla nich Andrzej Kwieciński, jeden z najlepiej się zapowiadających młodych kompozytorów.

W łaskach u Pawła Mykietyna

Na tym nie koniec, Lutosławski Quartet zachwycił się też sam Paweł Mykietyn. Uznał, że jego II Kwartet zagrali lepiej niż legendarny amerykański Kronos Quartet. Teraz kończy pisać III Kwartet. Specjalnie dla wrocławskiego zespołu. Utwór Mykietyna może być sporym atutem w repertuarze, bo tym kompozytorem zachwyca się publiczność na całym świecie. – Po wykonaniu II Kwartetu w Budapeszcie była owacja na stojąco, a w wielu innych miejscach na świecie słuchacze mówili, że przenieśli się do innej galaktyki – opowiada Marcin Markowicz.

Lutosławski Quartet - premiera utworu Mykietyna w NFM

Lutosławski Quartet - premiera utworu Mykietyna w NFM

Klasyczna / Koncert
Termin 10 marca 2016 19:00

Miejsce Narodowe Forum Muzyki

Zobacz

Anglicy zachwyceni LQ

Ostatnio Lutosławski Quartet są na topie – właśnie dostali nominację do jednej z najbardziej prestiżowych nagród w klasyce – BBC Music Magazine Awards w kategorii „Muzyka kameralna” za nagranie płyty z kwartetami Grażyny Bacewicz. Co ciekawe, w ogóle nie planowali grać jej utworów, propozycja zarejestrowania albumu przyszła od znanej firmy fonograficznej Naxos. –Gdyby nie oni, nie kupilibyśmy nut i nie zaczęli pracować nad dziełami tej kompozytorki – podkreśla Markowicz. Sesje w studiu nie należały do lekkich i przyjemnych. – Momentami było nerwowo, bo do końca nie byliśmy przekonani, że efekt nas zadowoli, myśleliśmy o płycie raczej jak o dokumentacji pewnego okresu w historii polskiej kameralistyki – nie ukrywa skrzypek Lutosławski Quartet. Efekt zaskoczył wszystkich muzyków. – Teraz jesteśmy z tej płyty bardzo dumni, po wysłuchaniu nie ma wstydu – uśmiecha się Marcin Markowicz. Może być natomiast więcej propozycji koncertów, gdy krążek wygra nagrodę w Londynie. Głosować można do 17 lutego (także w Polsce), a o szczegółach przeczytacie w Płyta Lutosławski Quartet z szansą na nagrodę.

Okładka płyty nominowanej do BBC Music Magazine Awards

Przyjaźń mimo wszystko

Mimo że trzech muzyków Lutosławski Quartet gra ze sobą od blisko dekady (a oprócz prób kameralnych spotykają się także podczas prób Orkiestry Symfonicznej NFM) wciąż potrafią się przyjaźnić i ze sobą rozmawiać. – Znam kwartety, których członkowie nie potrafią nawet mieszkać w tym samym hotelu, a spotykają się wyłącznie na próbach – zaznacza Marcin Markowicz. I od razu wyjaśnia. – Trudno się nie pokłócić, kiedy cztery indywidualności, często odmienne charaktery, zmuszone do znajdowania permanentnego kompromisu, a z muzykami spędza się czasem więcej czasu niż z rodziną. W przypadku Marcina Markowicza instrumentalista stara się zachować zdrowy balans. Tak planować wyjazdy z kwartetem, aby pogodzić je z pracą w orkiestrze, a przede wszystkim domowymi obowiązkami (jest tatą dwóch synów). W wolnych chwilach? Pakuje się z żoną (Katarzyna Markowicz jest menadżerem Lutosławski Quartet) i dziećmi do samochodu i jadą w nieznane. W samochodzie gra, rzecz jasna, muzyka. Najczęściej…Radiohead.

Zgłoś uwagę