WKS bliski zwycięstwa z faworytem

Koszykarze Śląska Wrocław, po emocjonującym meczu, przegrali ze Spójnią Stargard Szczeciński 94:100. Sprawa zwycięstwa rozstrzygała się w końcowych sekundach.

  • fot. wks-slask.pl


W czwartej kolejce gier pierwszej ligi koszykówki wrocławianie podejmowali faworyta do awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Podopieczni Dominika Tomczyka i Jacka Krzykały postawili jednak mocniejszej Spójni trudne warunki.

Złe miłego początki

WKS nie najlepiej wszedł w to spotkanie. Goście bardzo szybko objęli prowadzenie 8:0. Dopiero po dwóch minutach punktowe konto gospodarzy otworzył Marcin Bluma. Z każdą sekundą coraz lepiej prezentował się rozgrywający Śląska Jan Grzeliński. To dzięki jego indywidualnym akcjom i rzutom „ za trzy” wrocławianie dognili rywala, by następnie wyjść na prowadzenie. Pod koszem nie do zatrzymania był Jakub Musiał, wyrastający także na kluczowego aktora tego widowiska. Dwie „trójki” w końcówce kwarty dały zwycięstwo gospodarzom w tej części gry 25:24.

Spójnia pokazuje moc

Druga odsłona meczu przebiegała pod dyktando gości. WKS raził nieskutecznością w ataku, do przerwy notując jedynie 36% skuteczności rzutów z gry. Choć rezultat na początku kwarty cały czas oscylował w granicach remisu, to z czasem, Spójnia zaczęła odjeżdżać z wynikiem. Duża w tym zasługa Marcina Dymały, który rozgrywał świetne zawody. Koszykarze Śląska zdobyli w tej ćwiartce jedynie 13 punktów, tracąc aż 27. To oznaczało do przerwy stratę 13 oczek przy wyniku 38:51

Grzeliński daje nadzieję

Tuż po przerwie parkietem hali wrocławskiej AWF zawładnął Jan Grzeliński. W ciągu dwóch minut rozgrywający rzucił w pojedynkę 10 punktów, znacznie zmniejszając dystans do Spójni. Trener gości próbował ratować się przerwami na żądanie, ale nie przeszkodziło to graczom Śląska zbliżyć się do rywali na trzy punkty (56:59). W końcówce Spójnia otrząsnęła się nieco z letargu i zamknęła wynik trzeciej kwarty rezultatem 69:75

Zadecydowały ostatnie sekundy

W decydującym fragmencie meczu sytuacja nie wyglądała różowo dla gospodarzy. Faworyci ze Stargardu ponownie zwiększyli przewagę do rozmiarów dwucyfrowych. Na 3 minuty przed końcową syreną na tablicy świetlnej widniał wynik 79:90. „Trójkolorowi” jednak raz jeszcze zerwali się do ataku. Maciek Krakowczyk trafił „za trzy”, przy czym jeszcze był faulowany i zdobył dodatkowy punkt.

Chwilę później akcję „dwa plus jeden” przeprowadził Musiał. Swoje trafienie dołożył jeszcze najlepszy z wrocławian Grzeliński i na 20 sekund przed końcem mieliśmy wynik 94:96 i piłkę dla Śląska. W końcówce zabrakło jednak zimnej krwi. Nieudana akcja, a po chwili dwa faule na liderze gości Marcinie Dymali przypieczętowały porażkę Śląska. Ostatecznie WKS przegrał 94:100 i po czterech kolejkach plasuje się w środku ligowej tabeli z bilansem 2-2  

WKS Śląsk Wrocław - Spójnia Stargard 94:100 (25:24, 13:27, 31:24, 25:25)

Śląsk: Jan Grzeliński 26, Jakub Musiał 19, Maciej Krakowczyk 12, Wojciech Jakubiak 10, Aleksander Dziewa 8, Marcin Bluma 6,Karol Michałek 5, Dominik Wilczek 5, Adrian Mroczek-Truskowski 3, Marcin Pławucki 0

Spójnia: Marcin Dymała 26, Wojciech Fraś 18, Karol Pytyś 18, Hubert Pabian 14, Maciej Raczyński 11, Dawid Bręk 7, Alan Czujkowski 6, Konrad Koziorowicz 0

Zgłoś uwagę