Pan Tadeusz, co wrocławski hejnał z ratusza gra

Muzyka zawsze rozbrzmiewała w jego rodzinnym domu w Dzierżoniowie. Tato grał na saksofonie, akordeonie, skrzypcach, występował na weselach i okolicznych zabawach. Nastoletni Tadek zaraził się tą pasją od niego. A gdy usłyszał Louisa Armstronga, nie było już odwrotu, zapragnął grać na trąbce. I gra do dziś. O miłości do muzyki i rodziny opowiada Tadeusza Nestorowicz, wrocławski hejnalista. Właśnie świętuje 45 lat pracy artystycznej na scenie.


Już na początku naszej rozmowy mówi, że jego serce zawsze biło dla muzyki rozrywkowej. Niemal od zawsze słyszał muzykę w swojej duszy i tak już pozostanie. Ale zaznacza: – Gdyby nie rodzina, to nie zostałbym muzykiem. To moje dwie największe miłości – podkreśla.

Trąbka na szafie

Jego przygoda z muzyką zaczęła się, gdy był nastolatkiem. Wtedy stał się wielkim fanem Louisa Armstronga. Do dziś na koncertach uwielbia grać jego utwory. Kiedy jako dziecko mieszkał z rodzicami, siostrą i bratem w dolnośląskim Dzierżoniowie, w jego domu na szafie wisiała trąbka. Instrument już miał, teraz musiał się tylko nauczyć na nim grać. W tym pomógł mu przyjaciel jego taty.

Kiedy 17-letni Tadeusz był na ostatnim roku szkoły samochodowej, jego brat namówił go, żeby poszedł do średniej szkoły muzycznej we Wrocławiu. Dzięki pomocy rodziny i nauczycieli, udało mu się ukończyć szkołę w Dzierżoniowie i jednocześnie rozpocząć naukę w szkole muzycznej w stolicy Dolnego Śląska, a że muzyka grała mu w duszy – dostał się od razu na drugi rok. Później kontynuował naukę w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej im. Karola Kurpińskiego we Wrocławiu (obecnie Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego). I tak jego życie wypełniło się melodią.

Debiut w 1976 roku

Tadeusz Nestorowicz po raz pierwszy na scenie zaczął występować w 1976 r. razem z zespołem Jumbo Jazz Band, a będąc na ostatnim roku średniej szkoły muzycznej, założył własny band – Jazz Day Orchestra. Już rok później zdobył z nim najważniejsze trofeum w jazzie tradycyjnym, czyli Złotą Tarkę na Międzynarodowym Festiwalu Jazzu Tradycyjnego Old Jazz Meeting w Warszawie. Zespół wystąpił też na otwarciu Klubu Jazzowego „Rura”, który na lata zdominował wrocławską scenę muzyczną.

– Miałem zaszczyt również wystąpić w 1980 r. na olimpiadzie w Moskwie. Kibice chcieli, żeby zagrać im coś po polsku. Pamiętam, jak stojąc przed hotelem, zagrałem dla nich hejnał miasta Wrocławia. Duma mnie wtedy rozpierała, zresztą jest tak za każdym razem, gdy go gram, a to już 41 lat – opowiada hejnalista.

Rok później trębacz założył grupę Fun Factory, tworzącą jazz nowoczesny. Często inspirację podsuwał mu brat, również muzyk, który mieszka w New Jersey w USA i koncertował m.in. z Krzysztofem Krawczykiem i Czesławem Niemenem.

W 1984 r. pan Tadeusz powołał do życia zespół Nestor Band, którego liderem jest do dziś. Współpracował z najlepszymi polskimi muzykami i orkiestrami, m.in. Ewą Bem, Haliną Frąckowiak, grupą VOX, Michałem Bajorem i Januszem Stokłosą. Nagrał kilkanaście płyt jazzowych solowych i tematycznych, w tym dla dzieci. W PRL-u koncertował w ZSRR, Czechosłowacji, NRD, RFN. Później były występy w Austrii, Francji i na japońskich oraz amerykańskich statkach pasażerskich.

Nuty są wszędzie takie same

– Co to była za przyjemność grać na statkach wycieczkowych… Graliśmy muzykę jazzową do tańca. Cztery razy opłynąłem kulę ziemską. Rodacy pytali mnie, jak dogadywałem się z muzykami z innych krajów? Odpowiadałem: przecież nuty są na całym świecie takie same – uśmiecha się pan Tadeusz. – Bywało, że święta Bożego Narodzenia spędzaliśmy wspólnie na statku, kiedy wyjąłem opłatek, by wedle naszej polskiej tradycji podzielić się nim i złożyć życzenia, bardzo moim zagranicznym przyjaciołom się ten zwyczaj spodobał. I tak, co roku, miesiąc przed świętami wysyłam do Japonii i Australii opłatek – opowiada.

We Wrocławiu na Rynecku

Hejnał grany jest we Wrocławiu od 1601 r. Obecny wybrano w drodze konkursu, ogłoszonego na początku lat 50. XX w. Oparty jest na czterech pierwszych taktach starej ludowej pieśni wojackiej „We Wrocławiu na Rynecku” nieznanego autora. Najpierw grany był okazjonalnie z wieży kościoła garnizonowego pw. św. Elżbiety, później z wieży ratusza.

Trębacz zmieniał się średnio co 20-30 lat. Tadeusz Nestorowicz musi pokonać 267 schodów, by wejść na wieżę wrocławskiego ratusza. To z niej, co niedziela w samo południe gra hejnał Wrocławia. – Miałem zaszczyt grać dla papieża Jana Pawła II, Dalajlamy, Lecha Wałęsy i innych znanych osobistości. Cieszę się, że mogę grać dla Wrocławia, to dla mnie wielki zaszczyt. Chciałbym, żeby więcej osób poznało historię hejnału i się w niego wsłuchało – zaznacza.

Dziadek Bach

Pan Tadeusz znalazł również czas na naukę dzieci. Wprowadził do szkół i przedszkoli własny autorski program „Dziadek Bach”. Napisał specjalną piosenkę, którą razem z młodymi wrocławianami śpiewa, a brzmi ona: „We Wrocławiu, przy hejnale, kiedy zasłuchamy się, pojawiają się krasnale, obok ciebie, obok mnie. Hejnalista, pan Tadeusz, co wrocławski hejnał gra, opowiada o krasnalach, ich imiona wszystkie zna”. Dzięki zajęciom coraz więcej osób poznaje hejnał naszego miasta.

Co się stało z moją trąbką?

W 2010 r. Tadeusz Nestorowicz miał poważny wypadek. Tuż przy swoim domu, na przejściu dla pieszych, potrącił go pijany kierowca, który uciekł z miejsca zdarzenia. Pan Tadeusz był przytomny, a pierwsze jego pytanie brzmiało: „Co się stało z moją trąbką?”. Gdy przechodnie mu ją podali, pocałował ją i włożył sobie pod głowę.

Walczył o życie i zdrowie w dawnym szpitalu przy Traugutta, kolejowym przy al. Wiśniowej, szpitalu na Brochowie i przy ul. Chopina.

Dzięki uprzejmości personelu medycznego mógł tam czasem muzykować. Nagrał też piosenkę „Mój rytm serca”, która powstała po wypadku, kiedy lekarze walczyli, aby mógł jeszcze kiedyś zagrać na ukochanej trąbce.

Nową płytę „To wszystko dla Ciebie” dedykuje rodzinie, wszystkim ludziom dobrego serca i kolegom muzykom. Utwory często powstawały w jego ukochanych miejscach: „Wieczór w Rurze” – tam poznał żonę Grażynkę, „Spoglądając na Góry Sowie” – często powraca do swoich rodzinnych okolic i w Dolinie Baryczy, gdzie wśród przyrody tworzy muzykę.

Zobacz też: Hejnalista Tadeusz Nestorowicz



Zgłoś uwagę